Premier Donald Tusk uderzył w opozycję za reakcję na wypowiedź wiceministra Andrzeja Szeptyckiego, który zestawił UPA z Żołnierzami Niezłomnymi. „Mówię tutaj o swoistym polowaniu […] którego świadkami byliśmy tutaj w Europie w ostatnich 150 latach wielokrotnie” – mówił Tusk, uznając, że krytyka wiceministra ma związek z jego ukraińskim pochodzeniem.
W środę w Sejmie podczas debaty nad wnioskiem o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego premier Donald Tusk odniósł się do krytyki, jaka spadła na wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego po jego wypowiedzi dotyczącej UPA i Żołnierzy Niezłomnych.
„Padają słowa w tej izbie, mediach, debatach publicznych, które coraz częściej wskazują, że z pojedynczych incydentów, wyzwisk, wyskoków medialnych zaczyna robić się fala. Fala, która zaczyna być niebezpieczna z punktu widzenia istoty Rzeczpospolitej” – mówił premier
Może Cię zainteresować: Pełczyńska-Nałęcz broni Szeptyckiego. Krytykę jego obecności w rządzie nazywa „chorymi, à la faszystowskimi poglądami” [+VIDEO]
Premier mówił o „polowaniu”
„Mówię tutaj o swoistym polowaniu […] którego świadkami byliśmy tutaj w Europie w ostatnich 150 latach wielokrotnie” – stwierdził.
Premier przywołał wypowiedź dziennikarki Doroty Gawryluk dotyczącą pochodzenia Andrzeja Szeptyckiego.
„Mówię o takich słowach jak, cytuję, «zastanawiam się jak to możliwe, że człowiek o pochodzeniu ukraińskim jest wiceministrem w polskim rządzie»” – powiedział.
Według szefa rządu podobne wypowiedzi krytykujące obecność cudzoziemców w rządzie tworzą „niebezpieczny trend”.
„Pamiętam słowa o Żydach, Niemcach, a teraz przede wszystkim o ludziach pochodzenia ukraińskiego. To się składa na jedną, coraz bardziej niepokojącą całość. Nikt nie może pozostać obojętnym wobec tego, co coraz częściej słyszymy, już nie z ust politycznych chuliganów, ale z ust politycznych liderów opozycji. Słowa będą ośmielać coraz większe grupy ludzi do tego, aby siać ksenofobię, pogardę dla ludzi o pochodzeniu, które nie odpowiada wzorom czystej polskości, czystej rasy” – mówił.
Spór o wypowiedź dotyczącą UPA
Wystąpienie premiera było związane z wcześniejszą debatą wokół wypowiedzi Andrzeja Szeptyckiego. Wiceminister nauki w rozmowie z TOK FM zestawił członków UPA z Żołnierzami Niezłomnymi, co wywołało krytykę części polityków i mediów.
„To była formacja, która – niezależnie od tego, o czym pan mówi, o zbrodni wołyńskiej – walczyła o niepodległość Ukrainy, walczyła w ramach tego ukraińskiego imaginarium przede wszystkim z Sowietami i to była taka walka beznadziejna” — odpowiedział wiceminister nauki.
Następnie Szeptycki zestawił UPA z polskim podziemiem antykomunistycznym. „To byli tacy trochę, ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa, trochę tacy ukraińscy żołnierze niezłomni” — dodał.
Do sprawy odniósł się dzień wcześniej poseł PiS Przemysław Czarnek.
„Rząd twierdzi – pan Szeptycki jest z tego rządu – że ludobójcy ukraińscy nacjonaliści z OUN-UPA to są jakby żołnierze niezłomni. Żądam przerwy w obradach i zwołania konwentu seniorów celem wyjaśnienia tej sprawy, dlaczego w tym rządzie dalej są Ukraińcy obrażający Polaków” – mówił z sejmowej mównicy.
Podczas wystąpienia Tuska politycy opozycji zwracali uwagę, że krytyka nie dotyczy pochodzenia wiceministra, lecz jego wypowiedzi odnoszącej się do UPA i polskiego podziemia antykomunistycznego.
Premier ostrzegł opozycję
W dalszej części wystąpienia Tusk krytykował polityków opozycji za podejmowanie kwestii pochodzenia osób zatrudnionych w instytucjach państwowych.
„Jeśli będziecie kontynuować ten marsz w stronę brunatnego politycznego krajobrazu, jeśli będziecie śledzili i lustrowali […] kto w urzędach polskich ma jakie pochodzenie… Ja tego doświadczyłem w słynnej sprawie dziadka, ale wy też tego doświadczycie” – powiedział.
Premier nawiązał również do informacji podanych przez posła Janusza Kowalskiego, który skierował do resortów pytania dotyczące liczby obywateli Ukrainy zatrudnionych w administracji.
„Wiecie czym to się skończy na tej sali? Zaczną się pytać posła (Pawła) Szrota, posła (Łukasza) Schreibera, posła (Radosława) Fogiela, posła (Marcina) Webera skąd są” – stwierdził.
Probanderowskie wypowiedzi Szeptyckiego
Wcześniej Szeptycki deklarował publicznie, że jest przedstawicielem ukraińskiej mniejszości narodowej. Opisywaliśmy też jego wcześniejsze wypowiedzi i aktywność w mediach społecznościowych, m.in. wpis „Chwała bohaterom!” zamieszczony pod materiałem pokazującym groby ukraińskich żołnierzy, na których obok flag Ukrainy widoczne były czerwono-czarne flagi banderowskie.
Zwracaliśmy również uwagę, że wiceminister reagował na materiały dotyczące publikacji promujących koncepcję „Wielkiej Ukrainy”, obejmującą m.in. Chełm i Przemyśl, koncentrując się na stwierdzeniu, że „Krym jest ukraiński”.
Szeptycki kilkakrotnie atakował też Kresy.pl po publikacjach dotyczących jego stanowiska wobec relacji polsko-ukraińskich i historii OUN-UPA. W lutym nazwał redakcję „ruskimi trollami”, a w marcu, odnosząc się do artykułu udostępnionego przez prof. Stanisława Żerkę, określił portal mianem „kremlowskiego”. Wcześniej krytykował też prof. Żerkę za ocenę akcji „Wisła” jako elementu polskiej racji stanu.
Kresy.pl/Rzeczpospolita











_02.jpg)




















