Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał stanowisko swojemu ukraińskiemu odpowiednikowi w sprawie nadania jednej z ukraińskich jednostek imienia „bohaterów UPA”. Kosiniak-Kamysz oświadczył, że decyzja Kijowa jest „gloryfikowanie UPA jest nie do zaakceptowania”.

W ubiegłym tygodniu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek wojskowych nazwę „Bohaterów UPA”. Decyzja wywołała reakcje w Polsce zarówno ze strony rządu, jak i prezydenta. Swój sprzeciw wyraził już m.in. szef MSZ Radosław Sikorski i premier Donald Tusk. Teraz szef MON zadeklarował, że będzie zabiegał o zmianę tej decyzji.

We wtorek szef MON zapowiedział rozmowę ze swoim ukraińskim odpowiednikiem Mychajłem Fedorowem. Dzień później poinformował, że przekazał stronie ukraińskiej polskie stanowisko.

„Jestem w kontakcie z ministrem obrony Ukrainy, przekazałem mu nasze stanowisko ws. nadania jednej z jednostek wojskowych imienia UPA. Zrobię wszystko, by ta decyzja została zmieniona. Stawiamy sprawę bardzo jasno” — powiedział wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Szef MON podkreślił, że Polska od początku rosyjskiej inwazji wspiera Ukrainę poprzez przekazywanie sprzętu wojskowego, wyposażenia oraz szkolenie ukraińskich żołnierzy.

„Polska wykonuje swoje zobowiązania […] na rzecz przyjacielskich relacji. Aktem nieprzyjacielskim, który wywołuje ból w sercach Polaków, jest gloryfikowanie UPA, szczególnie nadawanie jej imienia jednostkom wojskowym, gdy pomagamy armii ukraińskiej. Jeżeli chcemy dobrej przyszłości – a chcemy – i jeżeli rozumiemy, że bezpieczeństwo Europy, Polski i Ukrainy leży na granicy frontu polsko-ukraińskiego, to musimy budować relacje w oparciu o rzetelnie rozliczoną ze sobą przeszłość i uszanowanie swoich wrażliwości” — powiedział minister.

„Nie do pomyślenia jest to w polskich sercach, polskiej duszy, żeby gloryfikować kogoś, kto dla nas jest synonimem ludobójstwa. […] Zrobię wszystko, żeby ta decyzja została zmieniona. Stawiamy tę sprawę bardzo jasno” — dodał Kosiniak-Kamysz.

Fala reakcji po decyzji Zełenskiego

Podczas wtorkowego spotkania z mieszkańcami Tarnogrodu minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski powiedział, że trwają rozmowy o zmianie decyzji ws. „Bohaterów UPA”.

Szef polskiej dyplomacji zaznaczył, że historia pozostaje skomplikowana i nie wszyscy bohaterowie jednego narodu muszą być akceptowani przez inne państwa. Podkreślił jednak, że istnieją granice, których nie powinno się przekraczać.

„Spodziewałbym się, że strona ukraińska weźmie pod uwagę naszą wrażliwość. Im się kojarzy UPA z oporem przeciwko sowietom, a nam się kojarzy z Wołyniem” — podkreślił minister.

Wcześniej decyzję skrytykowali zarówno premier Donald Tusk, jak i prezydent Karol Nawrocki. Premier uznał ją za niepokojącą z punktu widzenia relacji polsko-ukraińskich oraz naruszającą polską wrażliwość historyczną. Szef rządu zaznaczył jednak, że „każdy naród ma prawo do własnej interpretacji historii”, ale ukraińskie władze powinny rozumieć, czym UPA jest w polskiej pamięci historycznej.

Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział, że chce odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu. Posiedzenie Kapituły Orderu Orła Białego ma odbył się 8 czerwca. Jak stwierdził, decyzję Zełenskiego przyjął „z wielkim smutkiem”, ponieważ „tak nie buduje się relacji między narodami”. Ocenił też, że Zełenski „dostarczył najlepszego materiału i wiele tlenu rosyjskiej propagandzie”.

29 maja sprawa została podniesiona w Kijowie. Chargé d’affaires Piotr Łukasiewicz przekazał stanowisko polskiej dyplomacji wiceministrowi spraw zagranicznych Ukrainy Oleksandrowi Miszcze, choć ono także spotkało się z krytyką, jako niedostatecznie wyraźne.

Instytut Pamięci Narodowej podkreślił, że budowanie przez władze Ukrainy kultu Ukraińskiej Powstańczej Armii musi budzić sprzeciw osób pamiętających o działalności tej formacji.

Głos Czarzastego

W koalicji rządzącej nie ma jednak jednego głosu potępiającego decyzję Zełenskiego. W czasie poniedziałkowego wiecu w Sosnowcu, Marszałek Sejmu nie potrafił wprost usprawiedliwić ruchu prezydenta Ukrainy, ale zasugerował konieczność utrzymania relacji z Kijowem w dotychczasowej formule.

“Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy. Ta teza może się komuś nie podobać, ale jest prawdziwa, dlatego, że jeśli Ukraina zostanie zajęta, następnym krajem, który będzie atakowany, będzie Mołdawia, kraje bałtyckie albo Polska” – tłumaczył swoje stanowisko Czarzasty, którego słowa zacytował Polsat News.

W poparciu Ukrainy lider Nowej Lewicy posunął się jednak dalej – “Życiowym interesem Polski jest niepodległość Ukrainy. Życiowym interesem Polski jest również wejście Ukrainy do Unii Europejskiej”. Zdystansował się również od deklaracji prezydenta Karola Nawrockiego o konieczności odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Jak powiedział – “Nie zalecam decyzji nieprzemyślanych”.

Ukraińska odpowiedź

Do sprawy odniósł się również przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy Rusłan Stefanczuk. Podziękował marszałkowi Sejmu Włodzimierzowi Czarzastemu za jego stanowisko w sprawie relacji polsko-ukraińskich.

„Jestem wdzięczny marszałkowi Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej Włodzimierzowi Czarzastemu za jego wyważone i odpowiedzialne stanowisko. Dziś Ukraina i Polska pozostają strategicznymi partnerami w obliczu wspólnego zagrożenia ze strony Rosji. To właśnie jedność oraz wzajemne wsparcie w trudnym czasie wzmacniają bezpieczeństwo naszych narodów i całej Europy” — napisał Stefanczuk.

Ukraiński polityk dodał również: „Wszelkie kwestie sporne związane ze wspólną historią powinniśmy rozwiązywać w drodze dialogu. Musimy wspólnie patrzeć w przyszłość, broniąc wolności i niepodległości”.

Z kolei szef MSZ Ukrainy  Andrij Sybiha przekonuje, że nazwa „Bohaterów UPA” dla ukraińskiej jednostki została wybrana przez samych wojskowych, którzy nie mieli intencji antypolskich. Ukraiński minister podkreślił, że żołnierze broniący kraju przed Rosją zasługują na „bezwarunkowy szacunek”.

Sytuację skomentował również Prezes Związku Ukraińców w Polsce. Mirosław Skórka ocenił, że odebranie Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego byłoby „spoliczkowaniem” ukraińskiego prezydenta i mogłoby doprowadzić do zerwania kontaktów na najwyższym szczeblu. Skórka przyznał jednocześnie, że nazwanie jednostki wojskowej imieniem „Bohaterów UPA” było błędem.

Kult banderyzmu na Ukrainie

Decyzja o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwy „Bohaterów UPA” wpisuje się w szerszą ukraińską politykę honorowania historii tej organizacji.

Od początku 2026 roku na Ukrainie zorganizowano wiele wydarzeń upamiętniających ruch banderowski. W styczniu Wołodymyr Zełenski nadał Centrum Szkoleniowemu Sił Systemów Bezzałogowych Sił Zbrojnych Ukrainy imię Wasyla Kuka, ostatniego przywódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii.

Od początku nowego roku na Ukrainie zorganizowano wiele wydarzeń mających na celu upamiętnienie ruchu banderowskiego. 1 stycznia 2026 roku na Ukrainie odbyły się szeroko zakrojone obchody 117. rocznicy urodzin Stepana Bandery. W relacjach ukraińskich mediów głównego nurtu oraz organów państwowych wydarzenie to zostało przedstawione jako ważny element współczesnej tożsamości narodowej oraz symbol walki o niepodległość państwa ukraińskiego

19 stycznia w Tarnopolu odbyły się uroczystości z okazji 114. rocznicy urodzin Jarosław Stećko, jednego z czołowych przywódców Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele władz oraz środowisk społecznych, którzy złożyli kwiaty przy jego popiersiu.

Jednocześnie w relacjach tych pomijano lub marginalizowano kwestie współpracy części struktur OUN z III Rzeszą oraz odpowiedzialność OUN-UPA za zbrodnie na ludności cywilnej, w tym ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Przekaz medialny skupiał się niemal wyłącznie na walce z bolszewizmem i represjach ze strony Związku Sowieckiego.

W tym czasie we Lwowie ogłoszono laureata Regionalnej Nagrody imienia Stepana Bandery. Wyróżnienie trafiło do biblioteki w Drohobyczu, a uroczystości towarzyszyły rocznicowym obchodom urodzin przywódcy OUN.

Na początku maja we Lwowie odbył się marsz określany jako „Marsz Wyszywanek”, poświęcony pamięci dywizji SS „Galizien”, sformowanej 28 kwietnia 1943 roku. Podczas przemarszu pojawiły się transparenty i hasła „Banderowców nie da się zatrzymać”. W wydarzeniu uczestniczyli m.in. przedstawiciele inicjatywy określanej jako szkoła „Banderywiec”.

W maju Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej poinformował, że pracuje nad sprowadzeniem szczątków Stepana Bandery i kilkuset innych członków OUN-UPA.

Kolejny przykład w tym miesiącu dotyczył już instytucjonalnego upamiętniania samego Stepana Bandery. Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej poinformował, że pracuje nad sprowadzeniem jego szczątków oraz szczątków kilkuset innych członków OUN-UPA.

UPA jest odpowiedzialna za ludobójstwo dokonane na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Ofiarą zbrodni padło ponad 100 tysięcy Polaków.

Kresy.pl/RMF 24

Tagi: , ,
forma płatności