W czwartek Komisja Europejska zatwierdziła plan niemieckiego rządu dotyczący wprowadzenia przemysłowej ceny energii elektrycznej, co umożliwia subsydiowanie kosztów energii dla przedsiębiorstw energochłonnych do końca 2028 roku, przy łącznym budżecie na ten cel wynoszącym 3,8 mld euro.
Mechanizm zakłada ustalenie maksymalnej ceny energii dla firm, przy czym państwo pokryje różnicę między ceną rynkową a poziomem docelowym. Zgodnie z przyjętymi zasadami obniżona cena energii nie może spaść poniżej 50 euro za megawatogodzinę, co odpowiada poziomowi około pięciu centów za kilowatogodzinę.
Czytaj też:
- Niemcy wycofują „ustawę grzewczą” i dopuszczają kotły gazowe oraz olejowe
- Westinghouse: Niemcy mogą przywrócić atom do 2030 roku
W ramach programu wsparcie zostanie skierowane do sektorów, „w których istnieje znaczące ryzyko przeniesienia działalności do krajów poza UE” — poinformowała Komisja Europejska. W Niemczech dotyczy to przede wszystkim przemysłu stalowego, cementowego i chemicznego, a przedsiębiorstwa będą mogły ubiegać się o pomoc pod koniec każdego roku, przy czym wysokość subsydiów zostanie uzależniona od rzeczywistego zużycia energii i średnich cen prądu.
Warunkiem uzyskania wsparcia jest przeznaczenie co najmniej połowy uzyskanych oszczędności na inwestycje w bardziej przyjazne dla środowiska technologie produkcji. Minister gospodarki Niemiec Katherina Reiche wskazała, że program ma usunąć „bariera hamująca”, a jako przykład inwestycji wymieniła instalacje energii odnawialnej na terenach przedsiębiorstw — powiedziała minister gospodarki Niemiec Katherina Reiche.
Z danych resortu wynika, że mechanizm może objąć 91 sektorów oraz około 9,5 tys. przedsiębiorstw. Jednocześnie przewidziano możliwość rozszerzenia programu na inne branże, jeśli spełnią one określone kryteria dotyczące zużycia energii i intensywności handlu.
W listopadzie 2025 roku w Niemczech koalicja CDU-SPD podjęła decyzję o wprowadzeniu przemysłowej ceny energii, jednak realizacja programu wymagała zgody Komisji Europejskiej, która została udzielona dopiero obecnie. Decyzja zapadła jeszcze przed wzrostem cen energii związanym z konfliktem USA-Izrael z Iranem.
Krytyczne stanowisko wobec skali wsparcia przedstawiło Stowarzyszenie Przemysłu Chemicznego. „Z naszych obliczeń wynika, że dla większości firm ulga wyniesie mniej niż dziesięć procent kosztów zakupu energii elektrycznej” — stwierdził przedstawiciel organizacji Matthias Belitz. W jego ocenie ramy pomocy określone przez Komisję Europejską pozostają zbyt restrykcyjne — dodał Belitz.
Kresy.pl/Tagesschau/Die Welt
































