Wiceprezydent USA J.D. Vance złożył oficjalną wizytę na Węgrzech, zaledwie pięć dni przed zaplanowanymi tam wyborami parlamentarnymi. Celem wizyty było wsparcie dla premiera Viktora Orbána. Vance oskarżył UE oraz ukraiński wywiad o próbę ingerencji w nadchodzące wybory, a także oświadczył, że to właśnie USA i Węgry zrobiły najwięcej, aby zakończyć wojnę rosyjsko-ukraińską.
We wtorek rano J.D. Vance i jego żona Usha Vance przylecieli do Budapesztu, gdzie na lotnisku przywitał ich szef węgierskiej dyplomacji Péter Szijjártó. Wiceprezydent USA rozpoczął dwudniową wizytę na Węgrzech, podczas której spotkał się z premierem Viktorem Orbánem. Przyjazd amerykańskiego polityka nastąpił na pięć dni przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 12 kwietnia, w których rządzący od 16 lat Fidesz mierzy się z najpoważniejszym wyzwaniem ze strony opozycyjnej partii TISZA kierowanej przez Pétera Magyara.
USA oficjalnie popierają partię Orbána w wyborach
Po spotkaniu z Orbánem Vance wystąpił na wspólnej konferencji prasowej, podczas której wyraźnie poparł węgierskiego premiera. „Jestem tu, ponieważ Viktor jest mężem stanu” – powiedział. Dodał również, że „prawdopodobnie dwoma przywódcami, którzy zrobili najwięcej, aby faktycznie zakończyć ten destrukcyjny konflikt, są Donald J. Trump i Viktor Orbán na Węgrzech”. Jak zaznaczył podczas wystąpienia w Budapeszcie, ich działania polegały na dyplomacji, rozmowach i próbach zrozumienia stanowisk obu stron wojny.
Wiceprezydent USA podkreślał też, że jego obecność na Węgrzech ma wymiar polityczny. „Chcę pomóc premierowi, jak tylko mogę” – powiedział dziennikarzom w Budapeszcie. Jednocześnie zaznaczył, że nie zamierza mówić Węgrom, jak mają głosować, lecz chce wysłać sygnał do instytucji unijnych. „Uważamy, że mieszanie się biurokratów z Brukseli w sprawy węgierskie to hańba. Nie będę mówił Węgrom, jak mają głosować i zachęcałbym biurokratów z Brukseli, by zrobili to samo” – oświadczył podczas konferencji prasowej.
Oskarżenie UE i Ukrainy o zewnętrzną ingerencję
Vance oskarżył Unię Europejską o ingerowanie w kampanię wyborczą na Węgrzech, działania wymierzone w rząd Orbána oraz próbę narzucania cenzury. „Biurokraci w Brukseli próbowali zniszczyć węgierską gospodarkę, próbowali uczynić Węgry mniej niezależnymi energetycznie, próbowali podnieść koszty dla węgierskich konsumentów” – powiedział. W jego ocenie działania te miały charakter polityczny i były związane z oporem Orbána wobec liberalnych konwencji politycznych. Vance krytykował również unijne przepisy dotyczące cyberprzestrzeni, w tym ustawę o usługach cyfrowych. „Dlaczego biurokraci w Brukseli mówią szefom mediów społecznościowych, jakie informacje przekazują węgierskim wyborcom?” – pytał podczas wystąpienia.
W czasie tej samej wizyty amerykański polityk oskarżył także ukraińskie służby wywiadowcze o próbę wpływania na wybory na Węgrzech. „Z pewnością zdajemy sobie sprawę, że istnieją elementy w ukraińskich służbach wywiadowczych, które próbują wpłynąć na opinię” – powiedział. W innym wystąpieniu stwierdził również, że takie działania dotyczyły nie tylko kampanii na Węgrzech, lecz także w Stanach Zjednoczonych. Węgierski rząd od dłuższego czasu utrzymuje, że Bruksela i Kijów dążą do osłabienia Orbána, a w związku z obawami o zagraniczną ingerencję wzmocnił ochronę krytycznej infrastruktury energetycznej.
Vance wielokrotnie chwalił Orbána także za politykę energetyczną i jego podejście do kwestii suwerenności. Podczas konferencji w Budapeszcie nazwał go „jedynym przywódcą w Europie, który wnikliwie traktuje kwestie bezpieczeństwa energetycznego i niepodległości”. Dodał też, że „Viktor to wspaniały przykład, wytycza kurs, który może prowadzić do większego dobrobytu i bezpieczeństwa energetycznego w Europie”. W ocenie wiceprezydenta USA Węgry i Stany Zjednoczone współpracują również „w kwestiach moralności” i wspólnie „bronią wartości zachodniej cywilizacji”.
Vance zapowiedział też dalsze wsparcie dla Orbána w końcówce kampanii. „Viktor Orbán wygra następne wybory na Węgrzech, jestem tego pewien i jestem spokojny o naszą dalszą pozytywną relację” – powiedział podczas konferencji. Premier Węgier, poproszony o komentarz, odpowiedział krótko: „Taki jest plan”.
Wybory na Węgrzech
Wizyta odbyła się w trudnym momencie dla obozu rządzącego. Według sondażu Instytutu Republikon sprzed końca marca – TISZA cieszy się poparciem 37 proc. ankietowanych, podczas gdy Fidesz otrzymuje 31 proc.
Przy takim rozkładzie głosów TISZA uzyskałaby większość w 199-osobowym Zgromadzeniu Narodowym. Do parlamentu weszłaby także prawicowa partia Mi Hazánk z wynikiem 5 proc. wśród zdecydowanych wyborców.
Wśród wyborców, którzy deklarują pewny udział w głosowaniu i już wybrali partię, TISZA notuje 49 proc. poparcia, a Fidesz 40 proc. Do parlamentu weszłaby również prawicowa Mi Hazánk z wynikiem 4 proc. wśród wszystkich ankietowanych i 5 proc. wśród zdecydowanych. Poza parlamentem znalazłyby się satyryczna Partia Psa o Dwóch Ogonach z 4 proc. poparcia wśród zdecydowanych oraz centrolewicowa Koalicja Demokratyczna z 2 proc.
Czytaj też: KE rozpoczyna działania mające na celu zwalczanie „dezinformacji” przed wyborami na Węgrzech
Z kolei z badania 21 Research Institute opublikowanego w zeszłym tygodniu wynika, że że wśród zdecydowanych wyborców TISZA ma 56 proc. poparcia, a Fidesz 37 proc.
Deklarowany udział w wyborach wynosi 78 proc. i jest o 9 punktów procentowych wyższy niż miesiąc wcześniej. Badacze oceniają, że 12 kwietnia może paść historyczny rekord frekwencji. Najwyższa dotychczasowa frekwencja odnotowana została w drugiej turze wyborów w 2002 roku i wyniosła 70,5 proc. Liczba uprawnionych do głosowania w 2026 roku wyniesie około 8,1 mln.
KE rozpoczyna działania mające na celu zwalczanie „dezinformacji” przed wyborami na Węgrzech
W marcu Komisja Europejska uruchomiła mechanizm szybkiego reagowania w ramach DSA oraz szerszej koncepcji „Europejskiej Tarczy Demokracji”. System zakłada współpracę platform internetowych z weryfikatorami faktów i organizacjami społecznymi w celu monitorowania treści.
Mechanizm zakłada współpracę największych platform internetowych, w tym TikToka i Meta, z weryfikatorami faktów oraz organizacjami społeczeństwa obywatelskiego. Celem tych działań jest szybkie sygnalizowanie potencjalnych zagranicznych ingerencji oraz kampanii określanych jako dezinformacyjne.
System szybkiego reagowania umożliwia instytucjom unijnym oczekiwanie od platform internetowych szybkiej reakcji na treści uznawane za ryzyko dezinformacyjne. W przestrzeni publicznej pojawiły się jednak głosy krytyczne, które określają ten mechanizm jako działanie o charakterze politycznym.
Pod koniec 2025 roku Komisja Europejska przedstawiła koncepcję „Europejskiej Tarczy Demokracji”, której celem jest ochrona systemów demokratycznych przed zagraniczną manipulacją informacyjną, szczególnie w okresach wyborczych.
Decyzja Komisji zapadła w kontekście doniesień o możliwej ingerencji Rosji w proces wyborczy. 6 marca 2026 roku pojawiły się informacje, że prezydent Rosji Władimir Putin miał zlecić działania mające wpłynąć na wynik wyborów parlamentarnych na Węgrzech.
Pod koniec lutego pojawiły się medialne doniesienia o zablokowaniu kilku węgierskich prorządowych mediów w serwisie Facebook. Decyzje uzasadniono „naruszeniem zasad społeczności”, w tym „publikacją treści związanych z wojną”. W pierwszej kolejności zablokowano stronę portalu Bama.hu z okręgu Baranya, a następnie strony Kisalfold.hu z komitatu Győr-Moson-Sopron oraz Szabolcs Online ze wschodnich Węgier. Wszystkie publikacje gromadziły łącznie setki tys. obserwujących.
Kresy.pl/The White House/rev.com/The Guardian































