Chiny rozmieściły ponad 200 przestarzałych myśliwców przerobionych na bezzałogowe statki powietrzne w bazach lotniczych w pobliżu Cieśniny Tajwańskiej – wynika z najnowszego raportu amerykańskiego Mitchell Institute for Aerospace Studies.
Maszyny, będące zmodyfikowaną wersją radzieckiego MiG-19 (chińskie oznaczenie J-6), zidentyfikowano na co najmniej sześciu lotniskach w prowincjach Fujian i Guangdong. Według analityków są to konstrukcje przeznaczone do użycia w pierwszej fazie ewentualnego konfliktu.
Po usunięciu uzbrojenia pokładowego i wyposażeniu w systemy automatycznego sterowania mogą działać jako jednorazowe środki uderzeniowe, zbliżone funkcjonalnie do pocisków manewrujących. Ich zadaniem jest masowe nasycenie przestrzeni powietrznej i przeciążenie obrony przeciwlotniczej Tajwanu oraz sił sojuszniczych.
Eksperci wskazują, że wykorzystanie tego typu platform wpisuje się w koncepcję „wojny saturacyjnej”, polegającej na jednoczesnym użyciu dużej liczby relatywnie tanich środków rażenia. W takim scenariuszu nawet mniej zaawansowane systemy mogą odegrać istotną rolę, zmuszając przeciwnika do zużywania kosztownych rakiet przechwytujących. Szacuje się, że część z ponad 500 wycofanych myśliwców J-6 została już wcześniej przystosowana do tej roli.
Rosnąca aktywność wokół wyspy
Rozmieszczenie tych maszyn następuje w warunkach rosnącej aktywności chińskich sił zbrojnych wokół Tajwanu. Jak informowaliśmy, w ostatnich dniach władze w Tajpej odnotowały zwiększoną liczbę lotów wojskowych samolotów w pobliżu wyspy, w tym wejścia w strefę identyfikacji obrony powietrznej (ADIZ), czyli obszar wokół wyspy, w którym Tajwan monitoruje ruch obcych statków powietrznych, choć nie stanowi on formalnej przestrzeni powietrznej państwa.
Działaniom tym towarzyszy obecność jednostek marynarki wojennej operujących w rejonie Cieśniny Tajwańskiej i wokół wyspy, co wskazuje na skoordynowany charakter tych aktywności.
Tajwańskie służby oceniają te działania jako element presji strategicznej oraz testowania zdolności reagowania zarówno samego Tajwanu, jak i jego partnerów, w tym Stanów Zjednoczonych. W analizach pojawia się także kontekst globalny – Pekin może sprawdzać, w jakim stopniu zaangażowanie USA na innych kierunkach, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie i w rejonie Zatoki Perskiej, wpływa na ich zdolność do reagowania w regionie Indo-Pacyfiku.
Obecne działania nie są traktowane jako bezpośrednie przygotowanie do natychmiastowej operacji militarnej, lecz jako kolejny etap budowania zdolności i wywierania presji na Tajwan. Jednocześnie rosnąca skala i różnorodność wykorzystywanych środków wskazuje na systematyczne przygotowywanie scenariuszy potencjalnego konfliktu.
Długofalowa strategia Pekinu
W szerszym ujęciu działania Pekinu wpisują się w długofalową strategię podporządkowania Tajwanu, która w chińskiej narracji łączona jest z projektem „wielkiego odrodzenia narodu chińskiego”, wyznaczonym na 2049 rok, czyli stulecie powstania Chińskiej Republiki Ludowej.
W analizach częściej pojawia się jednak ocena, że Chiny dążą do wcześniejszego zbudowania zdolności do wymuszenia zjednoczenia siłą, a za istotną cezurę uznawany bywa rok 2027. Jednocześnie w ostatnich dniach tajwańscy urzędnicy i część ekspertów wskazują, że Pekin może uznawać obecny moment za sprzyjający zwiększaniu presji militarnej, w związku z zaangażowaniem Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie.
Zobacz też: Japończycy chcą ulokować wyrzutnie rakietowe około stu kilometrów od Tajwanu
Kresy.pl / Reuters
































