Warszawski sąd uznał, że Adam Borowski, były opozycjonista z okresu stanu wojennego, może odbywać karę pozbawienia wolności, mimo choroby nowotworowej i wcześniejszego udaru. Sprawa dotyczy wypowiedzi na temat Romana Giertycha w kontekście afery Polnordu.
We wtorek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli uznał, że Adam Borowski, działacz opozycji antykomunistycznej w PRL i szef warszawskiego Klubu „Gazety Polskiej”, może odbywać karę pół roku pozbawienia wolności za zniesławienie posła Koalicji Obywatelskiej Romana Giertycha, co oznacza możliwość osadzenia go w zakładzie karnym mimo poważnych problemów zdrowotnych.
W Warszawie sąd rozpatrywał, czy stan zdrowia 70-letniego Borowskiego pozwala na wykonanie kary. Skazany jest po udarze i choruje na nowotwór, jednak sąd uznał, że nie ma przeszkód do odbycia kary.
Po ogłoszeniu decyzji Borowski odniósł się do przebiegu sprawy. „Sąd stwierdził, że miałem okazję przeprosić, nie skorzystałem z tego” — powiedział Adam Borowski, były działacz „Solidarności”. „Prokurator w tej sprawie wnioskował o zawieszenie kary, ale sąd pozostał nieugięty” — dodał.
Jeszcze przed rozprawą zapowiedział sposób reakcji na ewentualne osadzenie. „Oświadczam, że w momencie kiedy przekroczę mury więzienia, czy jakiegokolwiek zakładu karnego, to od razu wyrzucam platery na zewnątrz i ogłaszam głodówkę protestacyjną, bo uważam, że ten wyrok jest niesprawiedliwy i nie zgadzam się z nim” — zadeklarował Borowski.
Sprawa dotyczy wypowiedzi publicysty na antenie Telewizji Republika w kontekście Romana Giertycha i afery Polnordu. „Widzimy mecenasa – jednego z wielu oczywiście, bo ten zawód się zdegenerował – który z przestępcami współpracuje” — mówił Borowski. W innym fragmencie wskazywał, że polityk „zapewniał nie tylko taką tarczę prawną, ale tutaj dawał swoich znajomych, godził się na to, żeby jego znajomi byli tymi słupami”.
Zobacz tez:
- Giertych i afera Polnordu – według śledczych “nic nie wiedział”. Jak prokuratura umorzyła śledztwo
- Dziennikarze śledczy: pieniądze z Polnordu trafiły na włoskie konto żony Giertycha
- Media: Kancelaria Giertycha inkasowała miliony za przeciąganie spraw frankowych
Na tej podstawie Roman Giertych skierował prywatny akt oskarżenia, wskazując, że wypowiedzi te mogły „poniżyć go w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla wykonywania zawodu adwokata”. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał te argumenty i skazał Borowskiego na pół roku pozbawienia wolności. Skazany nie przeprosił polityka.
W tle sprawy znajduje się śledztwo dotyczące spółki deweloperskiej Polnord. W październiku 2020 roku Roman Giertych był jedną z 12 osób zatrzymanych w związku z podejrzeniem wyprowadzenia i przywłaszczenia ok. 92 mln zł ze spółki. Następnie w grudniu Sąd Rejonowy w Poznaniu uznał, że zarzuty wobec adwokata ogłoszono nieskutecznie, a w styczniu 2025 roku Prokuratura Regionalna w Lublinie umorzyła śledztwo w jego sprawie.
Sprawa Adama Borowskiego może trafić na biurko prezydenta Karola Nawrockiego. Prezydent zapowiedział analizę prawną wniosku o ewentualne ułaskawienie. „Opinie prawne spłyną do mnie w przyszłym tygodniu i będę podejmował decyzję, czy mogę ułaskawić pana Adama Borowskiego w pierwszym pakiecie ułaskawień, które czekają na moim biurku” — powiedział Nawrocki.
„Bardzo odważny człowiek, który zawsze stawał po stronie Polski. Jest zaniepokojony tą sytuacją, bo zna człowieka” — dodał prezydent, wskazując na osobisty kontekst sprawy.
Kresy.pl/Interia































