Wirtualna Polska i Money.pl opisują kulisy współpracy Romana Giertycha z Getin Noble Bankiem przy sporach dotyczących kredytów frankowych. Według ustaleń obu redakcji kancelaria miała otrzymać miliony złotych, a konstrukcja umowy premiowała brak szybkich wypłat dla frankowiczów.
Roman Giertych i jego kancelaria mieli otrzymać łącznie 8,7 mln zł brutto za obsługę prawną Getin Noble Banku, w tym za reprezentowanie banku w sporach z posiadaczami kredytów frankowych — wynika z ustaleń Wirtualnej Polski i Money.pl, które opisały w piątek kulisy sprawy.
Obie redakcje opisują, że dotarły do umowy z maja 2014 roku zawartej między kontrolowanym przez Leszka Czarneckiego Getin Noble Bankiem a spółką Giertych Kancelarie Prawne. Z dokumentu ma wynikać, że kancelaria otrzymywała stałe wynagrodzenie w wysokości 30 tys. zł miesięcznie plus VAT, a dodatkowo mogła liczyć na premie uzależnione od tego, jak długo bank nie będzie musiał wypłacać frankowiczom pieniędzy z tytułu wyroków lub ugód.
Jak relacjonuje WP, mechanizm premiowy przewidywał m.in. 1 mln zł, jeśli do końca kwietnia 2017 roku bank nie wypłaci więcej niż 1 mln zł, 500 tys. zł przy limicie 1,5 mln zł do 2018 roku oraz kolejny 1 mln zł, jeśli do kwietnia 2019 roku wypłaty nie przekroczą 2 mln zł. W ocenie cytowanego przez redakcję adwokata Marcina Szymańskiego taki zapis był nietypowy, bo „success fee” zwykle wiąże się z wygraną, a nie z brakiem rozstrzygnięcia przez określony czas.
Według Wirtualnej Polski i Money.pl jedna z grupowych spraw frankowych przeciwko bankowi miała być dodatkowo opóźniana przez Sebastiana J., bliskiego współpracownika Romana Giertycha, występującego w publikacji jako „Foka”. Redakcje twierdzą, że mężczyzna przystąpił do postępowania po stronie frankowiczów jako interwenient uboczny, a następnie miał wpływać na wydłużenie biegu sprawy, m.in. przez składanie nieprawdziwych oświadczeń i powtarzające się błędy proceduralne.
Jak podkreślają autorzy śledztwa, przeciąganie postępowań mogło mieć ogromne znaczenie finansowe dla Getin Noble Banku. Według ich szacunków tylko w jednej z opisywanych spraw roszczenia mogły sięgać ok. 70 mln zł, a skala całego portfela kredytów frankowych banku była wielokrotnie większa.
WP przypomina również ujawnione wcześniej nagranie rozmowy Leszka Czarneckiego z członkami zarządu banku, w której miliarder miał mówić o rozmowach z Romanem Giertychem w sprawie reprezentowania banku w sporze zbiorowym. W przytoczonym przez redakcję fragmencie padają słowa: „Wyniku nie może zagwarantować, to zawsze zależy od sądu, ale może zagwarantować, że wyroku długo nie będzie”.
Zobacz: Giertych i afera Polnordu – według śledczych “nic nie wiedział”. Jak prokuratura umorzyła śledztwo
Sprawa budzi dodatkowe kontrowersje także dlatego, że — jak zauważa Money.pl — Roman Giertych w ubiegłym roku publicznie krytykował wydawanie pieniędzy na prawników walczących z frankowiczami zamiast zawierania ugód. Sam, według portalu, nie odpowiedział na większość pytań redakcji. Miał jedynie twierdzić, że nie musiał niczego przedłużać, ponieważ wygrał sprawę, o którą pytali dziennikarze. WP zaznacza jednak, że postępowanie nadal trwa.
Czytaj: Dziennikarze śledczy: pieniądze z Polnordu trafiły na włoskie konto żony Giertycha
Wirtualna Polska i Money.pl przedstawiają całą historię jako przykład systemu, w którym — według ich ustaleń — wielomilionowa obsługa prawna banku mogła być powiązana z interesem w jak najdłuższym przeciąganiu frankowych sporów sądowych. Sprawa dotyczy okresu, gdy Getin Noble Bank zmagał się z rosnącą falą pozwów po kredytach walutowych, które później stały się jednym z głównych obciążeń instytucji.
Do sprawy odniósł się premier Donald Tusk. Oświadczył, że Roman Giertych powinien sam wytłumaczyć sprawę współpracy z Getin Noble Bankiem i opóźniania procesów z frankowiczami. „Mam poważne rzeczy na głowie, jak zauważyliście. Nie zajmuję się praktyką adwokacką pana Romana Giertycha, niech on się sam tłumaczy ze swoich zawodowych dokonań” — stwierdził.
wiadomosci.wp.pl / money.pl / Kresy.pl
































