Portal Wirtualna Polska napisał, że kampanii prezydenckiej w Polsce doszło do nielegalnej ingerencji poprzez reklamy w mediach społecznościowych. NASK sporządził raport w tej sprawie, jednak do dziś go nie ujawnił. Eksperci twierdzą, że dokument powinien być jawny i dostępny publicznie.
Wirtualna Polska ujawniła, że w kampanii prezydenckiej w Polsce miała miejsce nielegalna ingerencja z zagranicy. Sprawa dotyczyła sponsorowanych reklam w mediach społecznościowych, które promowały Rafała Trzaskowskiego, a jednocześnie dyskredytowały jego konkurentów – Karola Nawrockiego i Sławomira Mentzena. Według ustaleń dziennikarzy, za kampanią stała austriacka spółka kierowana przez Węgrów, powiązana z amerykańską Partią Demokratyczną.
Reklamy pojawiły się 10 kwietnia 2025 r. na profilach „Wiesz Jak Nie Jest” oraz „Stół Dorosłych”. Ich administrator, jak ustalono, przeznaczył na kampanię blisko 500 tys. zł – więcej niż jakikolwiek komitet wyborczy na promocję w serwisie Facebook. Internauci i dziennikarze zwracali uwagę na skalę i pochodzenie akcji już w kwietniu, jednak oficjalne działania podjęto dopiero w maju.
7 maja NASK opracował wewnętrzną analizę dotyczącą tej aktywności reklamowej. Na jej podstawie 9 maja sporządzono raport, który następnie przekazano Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Ministerstwu Cyfryzacji. Mimo istotności sprawy wiceminister odpowiedzialny za cyberbezpieczeństwo – Paweł Olszewski – nie zajął się nią w tym czasie. W weekend 10–11 maja uczestniczył w wiecu Rafała Trzaskowskiego w Bydgoszczy oraz w wydarzeniu sportowym z udziałem wojewody kujawsko-pomorskiego.
Pierwsze działania ze strony resortu i NASK podjęto dopiero po wysłaniu przez redakcję Wirtualnej Polski oficjalnych pytań 12 maja. Spotkania w resorcie odbyły się 12, 13 i 14 maja. 13 maja wieczorem pełnomocnik komitetu Rafała Trzaskowskiego wystosował pismo do właściciela Facebooka, informując, że publikowane reklamy nie pochodzą od komitetu i nie były przez niego autoryzowane. Wskazano, że działania te były prowadzone bez jego wiedzy i zgody.
14 maja NASK wydał komunikat, w którym poinformował o zidentyfikowaniu reklam politycznych na Facebooku, mogących być finansowanymi z zagranicy. Instytut wskazał, że działania te mogły być prowokacją, której celem była destabilizacja sytuacji politycznej przed wyborami prezydenckimi. Zaznaczono, że kampanie miały pozornie wspierać jednego z kandydatów, jednocześnie szkodząc jego notowaniom.
Czytaj: WP: NASK kłamał w sprawie politycznych reklam. Jest oświadczenie META
15 maja Wirtualna Polska opublikowała materiał, w którym wskazano konkretne podmioty powiązane z działaniami reklamowymi. Nie wiadomo, czy NASK posiadał te informacje, ale nie ujawnił ich publicznie, czy też nie zdołał ich ustalić. Po nagłośnieniu sprawy profile biorące udział w kampanii zaprzestały działalności i nie prowadzą już żadnych nowych kampanii.
Wirtualna Polska zwróciła się do NASK i Ministerstwa Cyfryzacji o udostępnienie raportu z 9 maja. Obie instytucje odmówiły, tłumacząc się nadaniem dokumentowi klauzuli TLP: AMBER+STRICT – wewnętrznego oznaczenia stosowanego w komunikacji między NASK a resortem. Nie jest to jednak klauzula tajności wynikająca z ustawy o ochronie informacji niejawnych.
Eksperci zajmujący się prawem dostępu do informacji publicznej ocenili działania instytucji jako nieuzasadnione. – „W żadnym razie, dokument powinien zostać państwa redakcji udostępniony” – stwierdził adwokat Radosław Płonka. Podkreślił, że wewnętrzne oznaczenia nie mogą stanowić podstawy do odmowy udostępnienia informacji publicznej.
Podobnego zdania jest Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej „Watchdog”. – „Ograniczenie w udostępnieniu informacji publicznej może wynikać tylko z ustawy. Wewnętrzne ustalenia Ministerstwa Cyfryzacji i NASK nie uzasadniają utajnienia dokumentu” – zaznaczył. Osowski dodał, że jeżeli w raporcie miałyby znajdować się treści mogące zagrozić bezpieczeństwu państwa, można byłoby wyłączyć tylko te fragmenty, pozostawiając resztę jawną.
Zarówno prawnicy, jak i organizacje obywatelskie podkreślają, że w przypadku tak istotnej sprawy jak ingerencja w proces wyborczy, raport powinien być upubliczniony. W ocenie ekspertów, działania instytucji państwowych powinny być przejrzyste i umożliwiać społeczną kontrolę.
Kresy.pl/wp.pl





























