Spór o polityczne reklamy na Facebooku, które miały promować Rafała Trzaskowskiego i jednocześnie uderzać w Karola Nawrockiego oraz Sławomira Mentzena, ujawnił poważny problem z wiarygodnością państwowej instytucji odpowiedzialnej za walkę z dezinformacją. Jak się okazuje, NASK – Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa – mijała się z prawdą, twierdząc, że doprowadziła do zablokowania wspomnianych treści na platformie należącej do firmy Meta.

Amerykański koncern Meta, właściciel Facebooka, wydał stanowcze oświadczenie, w którym zdementował informacje przekazywane przez NASK. Jak wskazano, reklamy polityczne z profili „Wiesz Jak Nie Jest” oraz „Stół Dorosłych” nie zostały usunięte w wyniku interwencji żadnej instytucji. Po prostu zakończył się okres ich emisji, a więc zgodnie z mechaniką platformy trafiły do nieaktywnej części biblioteki reklam.

„Wbrew publicznym oświadczeniom NASK, nie usunęliśmy żadnych reklam związanych z tymi stronami na prośbę NASK, ponieważ nie łamią one naszych zasad” – przekazała Meta.

Mimo jasnego komunikatu ze strony Mety, NASK utrzymuje swoje stanowisko. Instytucja przekazała, że zgłosiła wspomniane reklamy do Mety z żądaniem ich usunięcia, a „dla nas najważniejszy jest skutek: powstrzymanie prób nielegalnego wpływania na przebieg polskich wyborów”. Co jednak kluczowe – Meta nie potwierdza, że zgłoszenie miało jakikolwiek wpływ na dezaktywację reklam.

Wątpliwości wzbudza również tempo działania instytucji – NASK wydał pierwsze oświadczenie dopiero 30 dni po pojawieniu się pierwszych reklam, a dokładnie dzień po tym, jak dziennikarze zaczęli zadawać pytania w tej sprawie.

Polski instytut badawczy NASK poinformował w środę, że zidentyfikował reklamy polityczne na platformie Facebook, które mogą być finansowane z zagranicy. “Działania miały pozornie wspierać jednego z kandydatów i dyskredytować innych. Realizowane przez konta reklamowe kampanie dotyczyły szczególnie Rafała Trzaskowskiego, Karola Nawrockiego i Sławomira Mentzena. Analiza wskazuje na możliwą prowokację. Jej celem mogło być działanie na szkodę kandydata rzekomo wspieranego przez tego typu reklamy oraz destabilizacja sytuacji przed wyborami prezydenckimi” – wskazano w komunikacie.

Z ustaleń NASK wynikało, że konta reklamowe powiązane z podejrzanymi kampaniami wydały w ostatnim tygodniu więcej środków niż oficjalne komitety wyborcze.

Następnie Meta zaprzeczyła, jakoby doszło do wpływu z zewnątrz.

Sprawę opisała Wirtualna Polska w czwartkowym artykule. Z informacji serwisu wynika, że reklamy były publikowane przez profile na Facebooku “Wiesz Jak Nie Jest” i “Stół Dorosłych”, których administrator jest nieznany. Wydano na nie 400 tys. zł niewiadomego pochodzenia.

“Zidentyfikowaliśmy trzy osoby występujące w reklamach. Potwierdziły nam, że zostały zachęcone do udziału w nich przez ludzi z fundacji Akcja Demokracja” – czytamy.

Portal podkreśla, że zarząd Akcji Demokracja przyznał, iż pracownik fundacji pomagał zagranicznemu partnerowi organizacji w znalezieniu chętnych do wzięcia udziału w nagraniach. W nadesłanej odpowiedzi wskazano: “Zrobiliśmy uprzejmość firmie, z którą stale współpracujemy i na tym skończyła się nasza rola”.

Chodzi o austriacko-węgierską firmę Estratos, która świadczy dla Akcji Demokracja “usługi technologiczne oraz konsultacje w zakresie komunikacji”. Dziennikarze ustalili, że emitowane materiały przede wszystkim podważają wizerunek Karola Nawrockiego i Sławomira Mentzena.

Jak zaznacza WP, prezes Akcji Demokracja Jakub Kocjan kilka dni temu rozmawiał z wicepremierem oraz ministrem cyfryzacji Krzysztofem Gawkowskim o bezpiecznym przeprowadzeniu wyborów. “Do niedawna był asystentem posłanki KO, a w 2020 r. otrzymał nagrodę od prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego” – czytamy.

Zobacz też: “To kpina, brak jest właściwych rozwiązań prawnych”. Bosak o ochronie wyborów przed zagraniczną ingerencją

Kresy.pl / wp.pl

Tagi: , , ,
forma płatności