Węgierski rząd podważa doniesienia „Washington Post” o rzekomym planie sfingowanego zamachu na Viktora Orbána. Rzecznik pisze o możliwym „polskim śladzie”, powołując się na publikację Brussels Signal.

W niedzielę rzecznik węgierskiego rządu Zoltán Kovács odniósł się do doniesień „Washington Post” dotyczących rzekomego planu rosyjskich służb, zakładającego sfingowanie zamachu na premiera Viktora Orbána przed wyborami parlamentarnymi.

„Wiedzieliśmy, że ta historia była sfabrykowana. Ale czy możliwe, że to POLSKA podsunęła tę fałszywą informację „Washington Post”?” – napisał Kovács w serwisie X.

Do wpisu dołączył artykuł portalu Brussels Signal, który podaje w wątpliwość wiarygodność publikacji amerykańskiego dziennika. Serwis powołuje się na anonimowego byłego wysokiego rangą urzędnika z Polski, który twierdzi: „Nie mam wątpliwości, że tym europejskim krajem (z którego pochodzi raport) jest Polska, a sama notatka albo nie istnieje, albo jest obecnie fabrykowana”.

W artykule odniesiono się do charakteru informacji pochodzących ze służb specjalnych. „W materiałach służb mogą znajdować się nawet najbardziej sensacyjne informacje, które później okazują się całkowicie nieprawdziwe. Nigdy nie powinny być traktowane jako jedyne źródło” – wskazano.

Brussels Signal ocenia także, że „Washington Post” nie przedstawił dodatkowych źródeł potwierdzających opisywany raport, zaznaczając jedynie, że redakcja „zapoznała się” z dokumentem.

Serwis kwestionuje również tezę o spadającym poparciu dla Orbána, która miała stanowić motyw rzekomej operacji. Przywołano jeden z sondaży, który wskazuje około 46 proc. poparcia dla Fideszu wobec 40 proc. dla opozycji.

brusselssignal.eu / Kresy.pl

Tagi: , , , ,
forma płatności