Kryzys wokół Cieśniny Ormuz zaczyna realnie wpływać na gospodarki Azji. W Wietnamie rosną ceny paliw i pojawia się ryzyko niedoborów – wskazuje agencja Reuters.
Zakłócenia w dostawach ropy po zamknięciu Cieśniny Ormuz zaczynają bezpośrednio uderzać w kraje Azji uzależnione od importu surowców energetycznych. Jak podała w tym tygodniu agencja Reuters, Wietnam – jeden z ważniejszych ośrodków przemysłowych regionu – stoi w obliczu rosnącego ryzyka niedoborów paliw. Rząd ostrzega, że obecne dostawy paliwa lotniczego mogą wystarczyć jedynie do końca marca, a opóźnienia w dostawach zwiększają zagrożenie braków w kolejnych miesiącach.
Według Reutersa około 80 proc. importu ropy do Wietnamu pochodziło z Kuwejtu, którego eksport został zatrzymany w wyniku zamknięcia szlaku przez Iran.
Skutki są już widoczne w gospodarce. Ceny benzyny w Wietnamie wzrosły o około 30 proc., a oleju napędowego o 40 proc. od początku konfliktu. Władze rozważają działania ograniczające zużycie paliwa, w tym promowanie pracy zdalnej oraz możliwe ograniczenia w ruchu lotniczym.
Problemy wynikają ze strukturalnej zależności regionu od dostaw energii z Zatoki Perskiej. Przez Cieśninę Ormuz transportowana jest istotna część światowej ropy i gazu, a jej blokada powoduje gwałtowne zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw i wzrost cen surowców.
Analitycy wskazują, że jeśli zakłócenia utrzymają się dłużej, presja na gospodarki regionu będzie rosnąć. Wyższe koszty energii mogą przełożyć się na transport, produkcję i inflację, a w konsekwencji spowolnić wzrost gospodarczy w krajach silnie uzależnionych od importu paliw.
Skala problemu będzie zależeć przede wszystkim od czasu trwania blokady oraz możliwości znalezienia alternatywnych źródeł dostaw.
Zobacz: Trump nazwał państwa NATO „tchórzami”, bo nie pomagają w walce z Iranem
Czytaj: Wielka Brytania udostępni swoje bazy USA w celu uderzeń na irańskie cele
reuters.com / Kresy.pl































