W czwartek dron zaatakował rafinerię SAMREF w saudyjskim Janbu nad Morzem Czerwonym, a ocena szkód nadal trwa. Uderzenie nastąpiło po wcześniejszych atakach na obiekty energetyczne w Kuwejcie, Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Naloty stanowiły odwet Iranu na atak na pole gazowe Południowy Pars i dalsza eskalacja wojny z udziałem USA i Izraela.
W czwartek w saudyjskim porcie Janbu nad Morzem Czerwonym dron zaatakował rafinerię SAMREF, co stało się kolejnym uderzeniem w infrastrukturę energetyczną regionu i pogłębiło napięcie wokół dostaw ropy i gazu.
Czytaj też: Pierwsza duża europejska linia lotnicza odwołuje podróże z powodu wysokich cen paliwa
Saudyjskie Ministerstwo Obrony przekazało, że trwa ocena szkód, ale nie podało szczegółów dotyczących rozmiaru zniszczeń. Z kolei źródło branżowe wskazało, że atak powietrzny miał minimalny wpływ na sytuację operacyjną obiektu.
Rafineria SAMREF należy do Saudi Aramco i znajduje się w jednym z kluczowych punktów eksportu ropy państw Zatoki Perskiej. Obiekt jest wspólnym przedsięwzięciem Saudi Aramco i Exxon Mobil.
Do uderzenia doszło po wcześniejszych atakach dronów na dwie rafinerie ropy naftowej w Kuwejcie oraz po nocnych uderzeniach irańskich na złoża gazu ziemnego w Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Skutkiem tych działań był gwałtowny wzrost cen surowców na światowych rynkach.
Zobacz: Wskutek wojny wywołanej przez Izrael i USA ropa przekroczyła 119 dolarów
Iran przed atakiem wydał ostrzeżenie o konieczności ewakuacji kilku obiektów naftowych w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Katarze, w tym rafinerii SAMREF. Ostrzeżenie pojawiło się po ataku na irańskie pole gazowe Południowy Pars, co oznaczało dalszą eskalację wojny z udziałem Stanów Zjednoczonych i Izraela.
Teheran przedstawia swoje działania jako odpowiedź na izraelski atak, który w środę objął należące do Iranu pole gazu ziemnego Południowy Pars w Zatoce Perskiej. Złoże to Iran współdzieli z Katarem.
W obecnych warunkach znaczenie Janbu dodatkowo wzrosło, ponieważ port ten stał się jednym z dwóch głównych kierunków eksportu ropy z krajów Zatoki Perskiej po skutecznym zamknięciu przez Iran Cieśniny Ormuz po wybuchu wojny pod koniec poprzedniego miesiąca. Przez ten szlak wodny między Iranem a Omanem zwykle przepływa jedna piąta światowych dostaw ropy.
Drugim ważnym punktem eksportowym pozostaje port Fudżajra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, który również padł ofiarą serii ataków. W ich następstwie zawieszono tam działalność, a w czwartek nie było jasne, czy załadunki odbywają się bez zakłóceń.
W środę katarski koncern QatarEnergy przekazał, że irańskie ataki rakietowe na Ras Laffan, będące głównym ośrodkiem przetwarzania LNG w Katarze, spowodowały „rozległe szkody” — poinformował katarski koncern QatarEnergy.
Arabia Saudyjska ogłosiła, że przechwyciła i zniszczyła cztery rakiety balistyczne wystrzelone w kierunku Rijadu. Zjednoczone Emiraty Arabskie wstrzymały natomiast działalność w zakładzie gazowym Habshan po przechwyceniu drona.
Kresy.pl/Reuters































