Po uszkodzeniu kluczowych obiektów energetycznych w Katarze i Iranie gwałtownie wzrosły ceny ropy naftowej i gazu, a rynek zaczął uwzględniać ryzyko poważnych zakłóceń podaży. Najmocniej zareagowały notowania ropy Brent i europejskiego gazu TTF.
W środę na wodach Zatoki Perskiej Izraelczycy zbombardowali irańskie pole gazowe Południowy Pars, co doprowadziło do eksplozji w kilku częściach największego na świecie złoża gazu. Dało to kolejny impuls do wzrostu cen gazu na światowych rynkach. Irańskie władze poinformowały, że pięć obiektów w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Katarze stanie się celem odwetu. Jeszcz tego dnia Iran zaatakował Ras Laffan, położone 80 km na północ od stolicy Kataru – Dohy, centrum przemysłu energetycznego i siedzibę wielu międzynarodowych firm. Znajdują się tam instalacje przetwarzania gazu ziemnego i jego pompowania na statki.
Na rynku ropy reakcja była natychmiastowa. Międzynarodowy benchmark Brent w kontraktach terminowych z dostawą w maju wzrósł o prawie 11 proc. do 119,11 dol. za baryłkę, a kontrakty terminowe na amerykańską ropę West Texas Intermediate zwyżkowały o 3 proc. do 99,29 dol.
Silnie wzrosły również ceny gazu. W Europie gaz na najbliższy miesiąc w holenderskim hubie TTF, będącym punktem odniesienia dla rynku, zdrożał o 24 proc. do 68,22 euro za megawatogodzinę. W Stanach Zjednoczonych cena gazu ziemnego rosła o 4,8 proc. do 3,21 dol. za mln brytyjskich jednostek termicznych. O tyle samo, do 3,25 dol., wzrosła też cena kontraktu na benzynę Nymex RBOB z dostawą w kwietniu, osiągając poziom bliski czteroletniemu maksimum.
Katarskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych uznało uderzenie na swoje instalację za „niebezpieczną eskalację” i „rażące naruszenie suwerenności”, wskazując, że zagraża ono bezpieczeństwu narodowemu i stabilności regionalnej. Katar zastrzegł jednocześnie prawo do reakcji na podstawie prawa międzynarodowego.
Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie zostały postawione w stan gotowości po izraelskim ataku na irański zakład przetwarzania gazu ziemnego. Już 2 marca Katar zawiesił produkcję LNG . Kraj pozostaje drugim po Stanach Zjednoczonych eksporterem LNG na świecie i odpowiada za prawie jedną piątą globalnych dostaw tego surowca.
Na rynku dodatkowe obawy wywołała sytuacja w Cieśninie Ormuz. Przepływ tankowców przez ten szlak, który obsługiwał około 20 proc. światowych dostaw ropy naftowej, został w dużej mierze zablokowany, co zwiększyło ryzyko pogłębienia szoku podażowego związanego z wojną z Iranem.
Szacuje się, że Iran generuje około 140 milionów dolarów dziennie z tytułu przychodów z ropy naftowej w obliczu gwałtownego wzrostu cen na świecie, a Stany Zjednoczone zezwalają na kontynuowanie dostaw pomimo sankcji, aby zapobiec dalszym zakłóceniom na światowych rynkach energii.
Kresy.pl/cnbc.com






























