Szacuje się, że Iran generuje około 140 milionów dolarów dziennie z tytułu przychodów z ropy naftowej, w obliczu gwałtownego wzrostu cen na świecie, a Stany Zjednoczone zezwalają na kontynuowanie dostaw pomimo sankcji, aby zapobiec dalszym zakłóceniom na światowych rynkach energii.
Od czasu ostatnich ataków Iran eksportował ok. 1,5–1,6 mln baryłek ropy dziennie, a tankowce nadal prowadziły załadunek na wyspie Charg, będącej głównym terminalem eksportowym tego państwa. Dane satelitarne wskazywały, że od początku ataków USA i Izraela co najmniej 13 supertankowców załadowało tam ropę, a przez Cieśninę Ormuz przepłynęło w tym czasie ok. 24 mln baryłek irańskiego surowca.
Iran uzyskiwał z eksportu ropy ok. 140 mln dol. dziennie, a dostawy były kontynuowane mimo obowiązujących sankcji, co ograniczało ryzyko dalszych niedoborów podaży na globalnym rynku energii.
W tym samym czasie w Waszyngtonie administracja USA utrzymywała możliwość dalszych dostaw, aby nie dopuścić do destabilizacji globalnego rynku energii. „Irańskie statki już wypłynęły, a my na to pozwoliliśmy, żeby dostarczyć zaopatrzenie reszcie świata” — powiedział sekretarz skarbu USA Scott Bessent.
Zobacz też: Teheran: Ormuz zablokowany dla „wrogów Iranu i ich sojuszników”
Iran ograniczył przepływ przez Cieśninę Ormuz, atakując tankowce i zakłócając funkcjonowanie jednego z najważniejszych szlaków energetycznych świata, przez który zwykle przepływa ok. 20 proc. globalnego zapotrzebowania na ropę i LNG. Skutkiem tych działań był wzrost cen ropy powyżej 100 dol. za baryłkę, przy jednoczesnym ograniczeniu wydobycia przez innych producentów z Bliskiego Wschodu z powodu trudności eksportowych i magazynowych.
Znaczna część irańskiej ropy była transportowana przez „tajną flotę” tankowców, co umożliwiało obchodzenie sankcji i utrzymanie ciągłości sprzedaży. Ponad 90 proc. eksportu trafiało do Chin, często do niezależnych rafinerii, które korzystały z niższych cen irańskiego surowca.
W USA narastała presja na zaostrzenie ograniczeń wobec dochodów Iranu z ropy, ponieważ część decydentów uznawała ograniczenie eksportu za sposób osłabienia pozycji Teheranu w trwającym konflikcie. Jednocześnie eksperci wskazywali, że każde dalsze ograniczenie wymagałoby ostrożnego działania, aby nie doprowadzić do gwałtownych skoków cen na światowych rynkach.
Na wyspie Charg Stany Zjednoczone uderzyły w infrastrukturę wojskową, omijając jednak obiekty naftowe, co pozwoliło utrzymać funkcjonowanie eksportu. Pojawiły się również propozycje dalej idących działań, w tym zajęcia wyspy, lecz oceniano, że taki krok niósłby poważne ryzyko militarne.
Kresy.pl/Financial Times






























