Katarski państwowy gigant naftowy QatarEnergy poinformował w środę, że irańskie ataki rakietowe na instalacje przetwarzania gazu i gazoport Ras Laffan wyrządziły znaczne szkody.
Ras Laffan, położone 80 km na północ od stolicy Kataru – Dohy, jest centrum przemysłu energetycznego i siedzibą wielu międzynarodowych firm. Znajdują się tam instalacje przetwarzania gazu ziemnego i jego pompowania na statki. Katar jest jednym z czołowych eksporterów tego surowca. W zaatakowanych instalacjach wybuchł pożar, ale został już, według katarskich władz, opanowany, jak zrelacjonowała agencja informacyjna Reutera. Obyło się bez ofiar w ludziach.
Saul Kavonic, szef działu badań w australijskim MST Marquee, powiedział, że ataki na Ras Laffan „mogą spowodować długotrwały globalny niedobór gazu, ale nie wywrą presji na administrację Trumpa na wstrzymanie działań zbrojnych, ponieważ Stany Zjednoczone”, jak czołowy eksporter LNG, “czerpią korzyści ekonomiczne z wysokich światowych cen gazu”.
Uderzenie na Ras Laffan, to najprawdopodobniej odwet Teheranu. W środę na wodach Zatoki Perskiej Izraelczycy zbombardowali irańskie pole gazowe Południowy Pars, co doprowadziło do eksplozji w kilku częściach największego na świecie złoża gazu. Dało to kolejny impuls do wzrostu cen gazu na światowych rynkach.
Dotychczas instalacje surowcowe Iranu były rzadziej atakowane przez napastników niż instalacje wojskowe, ale wobec niepowodzeń w osiągnięciu celów politycznych przez Waszyngton mogą zostać nasilone.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Kataru nakazało irańskim attaché bezpieczeństwa i wojskowemu opuszczenie kraju w ciągu 24 godzin, uznając ich za „personae non gratae”.
28 lutego rano USA i Izrael rozpoczęły zbrojny atak na Iran. Fala bombardowań jest znacząco większa niż w czasie pierwszego dnia wojny dwunastodniowej z czerwca zeszłego roku. Atak został przeprowadzony także na bazę proirańskiej milicji w Iraku. Izrael prowadził również bombardowania Libanu, w tym jego stolicy Bejrutu.
Wśród kilku członków irańskiego przywództwa polityczno-wojskowego, w bombardowaniach poległ sam najwyższy przywódca Ali Chamanei. W poniedziałek jego następcą ogłoszono syna – Modżtabę.
Giną też irańscy cywile, w tym dzieci. Łącznie, w ciagu pierwszych dwóch dni USA i Izrael miały przeprowadzić na Iran ponad 2 tys. uderzeń.
Poważniejsza jest także militarna odpowiedź Iranu, który wystrzelił rakiety nie tylko na Izrael, ale na bazy amerykańskie i inne obiekty w Omanie, Jordanii, Katarze, Kuwejcie, Iraku, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Celem ataku była też brytyjska baza wojskowa na Cyprze. Iran odnotowuje sukcesy, poraził między innymi radar wczesnego ostrzegania rozlokowany w Zjednoczonych Emieratów Arabskich warty pół miliarda dolarów.
W środę celem ataków iranu stały się także Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie.
reuters.com/kresy.pl































