Przedstawiciel Unii Europejskiej w Mołdawii, Iwona Piórko mówiła o perspektywie przejęcia kontroli nad nieuznawaną republiką przez władze w Kiszyniowie.
„Integracja europejska i reintegracja kraju to odrębne procesy, ale wzajemnie się uzupełniają. Popieramy integralność terytorialną Mołdawii. Reintegracja to konieczny proces. Znajduje się w programie rządu i w pełni go popieramy” – Piórko powiedziała w wywiadzie dla mołdawskiej telewizji RealitateaTV, którego fragment zacytował w sobotę portal Newsmaker.md.
Pochodząca z Polski Piórko mówiła o perspektywie przyłączenia Mołdawii do Unii Europejskiej. „Uważamy, że rok 2028 to ambitny, ale realistyczny termin zakończenia negocjacji akcesyjnych z UE, jeśli Mołdawia przyspieszy reformy” – zacytował portal Newsmaker.
Jednocześnie Piórko wypowiedziała słowa, które można odebrać jako poparcie dla ostrych i kontrowesyjnych kroków liberalnego obozu rządzącego Mołdawią. “Praca w takich warunkach geopolitycznych, w obliczu powszechnej dezinformacji i propagandy, jest bardzo trudna. Warto jednak pamiętać, że po podpisaniu traktatu akcesyjnego nastąpi jego ratyfikacja przez wszystkie 27 państw członkowskich UE, a to złożony proces. Dziś apeluję do władz o skupienie się na reformach” – podkreśliła ambasador UE w Kiszyniowie.
Najwyższa Izba Sądowa zatwierdziła odmowę rejestracji kandydatów w przypadku kilku małych partii o prorosyjskim nastawieniu. W lipcu odrzucono wniosek o rejestrację bloku prorosyjskich partii „Zwycięstwo”, a potem Współczesnej Partii Demokratycznej Mołdawii.
Władze tłumaczyły to, jako przeciwdziałanie działalności organizacji nielegalnie finansowanych przez Rosję. W sierpniu za organizowanie tego procederu skazana została szefowa autonomicznych władz Gagauzji Jewginija Hucuł.
27 sierpnia br. w pobliżu ambasady Mołdawii w Moskwie odbył się wiec obywateli tego kraju mieszkających w Rosji protestujących przeciwko temu, że w tym drugim państwie otworzone zostaną tylko dwie zagraniczne komisje wyborcze z 10 tys. kart do głosowania. Protestujący wskazywali, że we Włoszech, gdzie liczba mołdawskich emigrantów jest podobna co w Rosji, władze Mołdawii otworzą 75 lokali do głosowania. Władze Mołdawii uzasadniły swoją decyzję „względami bezpieczeństwa”.
W mediach pojawiły się już nieoficjalne doniesienia, że rząd Mołdawii, wspólnie z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi, opracowuje plan reintegracji kraju. Władze nie ujawniają jednak szczegółów strategii, twierdząc, że może ona „zaszkodzić ostatecznemu wynikowi”.
Naddniestrze jest zdominowanym przez ludność rosyjskojęzyczną (Rosjan i Ukraińców) regionem na terytorium Mołdawii. W czasie rozkładu Związku Radzieckiego miejscowi mieszkańcy wypowiedzieli posłuszeństwo władzom w Kiszyniowie i po krótkiej wojnie domowej zakończonej w 1992 r., wywalczyli faktyczną niepodległość. W praktyce więc Kiszyniów nigdy w pełni nie egzekwował władzy na tym niewielkim regionem.
Naddniestrzańska Republika Mołdawska ma własnego prezydenta, armię, siły bezpieczeństwa, urzędy podatkowe i walutę. Naddniestrza nie uznało jednak żadne państwa, także Rosja, która jednocześnie wspiera je gospodarczo i politycznie. Oparciem separatystów jest rosyjski kontyngent wojskowy stacjonujący na kontrolowanym przez nich terytorium.
Prozachodnia prezydent Mołdawii Maia Sandu próbowała uzależniać dostawy gazu dla Naddniestrza od uprzedniego wyprowadzenia z regionu rosyjskich żołnierzy.
newsmaker.md/kresy.pl






























