Chińskie władze nakazały krajowym przedsiębiorstwom zaprzestanie korzystania z oprogramowania do cyberbezpieczeństwa od około tuzina firm ze Stanów Zjednoczonych i Izraela, powołując się na obawy o bezpieczeństwo narodowe.
Dyrektywa objęła m.in. VMware należący do Broadcom, Palo Alto Networks, Fortinet oraz izraelską firmę Check Point Software Technologies. Według raportu Reuters regulatorzy w Pekinie obawiają się, że zagraniczne oprogramowanie może gromadzić wrażliwe informacje i przesyłać je poza granice Chin. Wśród podanych przyczyn wskazywano również potencjalny dostęp zagranicznych rządów do poufnych danych.
Chiny rozwijają własny przemysł półprzewodników i sztucznej inteligencji, a także stopniowo zastępują zachodnie oprogramowanie i sprzęt komputerowy w systemach rządowych i firmach państwowych. Według analityków cytowanych przez Reuters, Pekin coraz bardziej obawia się, że zachodni sprzęt może zostać wykorzystany do działań wywiadowczych lub cyberataków.
Objęty restrykcjami Fortinet posiada trzy biura w Chinach kontynentalnych i jedno w Hongkongu, Check Point posiada biura w Szanghaju i Hongkongu, Broadcom wymienia sześć lokalizacji, a Palo Alto – pięć, w tym jedno w Makau. Wiele firm z branży cyberbezpieczeństwa zatrudnia byłych specjalistów wywiadu, a ich produkty mają szeroki dostęp do sieci korporacyjnych i urządzeń indywidualnych, co – zdaniem analityków – stwarza teoretyczne ryzyko szpiegostwa lub sabotażu.
W wyniku ogłoszenia zakazu notowania niektórych firm na giełdzie amerykańskiej odnotowały spadki: akcje Palo Alto spadły o 2,5 proc., Fortinet o 2,7 proc., CyberArk o 1,2 proc., Check Point o około 1 proc., a Broadcom o 0,4 proc.
Zakaz został wydany przed planowaną wizytą prezydenta USA Donalda Trumpa w Pekinie w kwietniu, w czasie gdy Stany Zjednoczone i Chiny pozostają w niepewnym zawieszeniu broni handlowej. Wcześniej zagraniczne firmy w Chinach wielokrotnie oskarżały Pekin o działania hakerskie.
Chińskie władze dążą do zastąpienia zachodnich technologii krajowymi alternatywami w ramach szerszej strategii zmniejszania zależności od zagranicznych dostawców.
W tym kontekście warto przypomnieć, że Chiny również są oskarżane o cyber szpiegostwo przez państwa zachodnie. W GRUDNIU 2025 roku „Rzeczpospolita”, powołując się na raport Ośrodka Studiów Wschodnich, oceniła, że coraz popularniejsze w Europie auta z Chin, naszpikowane elektroniką, mogą stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa Unii Europejskiej, w tym Polski. W materiale zwrócono uwagę, że w przypadku pojazdów elektrycznych i „inteligentnych” skala oraz rodzaj zbieranych danych wykraczają poza standardowe funkcje środka transportu.
Sprawę poważnie potraktowała Wielka Brytania, która zakazała wjazdu samochodów elektrycznych z chińskimi komponentami w promieniu 3 km od obiektów strategicznych. Decyzja ma związek z incydentem z 2023 roku, kiedy w jednej z rządowych limuzyn, podczas rutynowego przeglądu, znaleziono ukrytą kartę SIM. Podobną decyzję powiązaną z chińskimi technologiami podjęto w USA.
Wcześniej w tym samym roku niemiecki rząd poinformował, że prowadzi szczegółową analizę planów budowy przez chińskie firmy morskiej farmy wiatrowej w pobliżu wyspy Borkum na Morzu Północnym. Według raportu Niemieckiego Instytutu Studiów Strategicznych i Obronnych (GIDS) planowana farma, składająca się z 16 turbin wiatrowych, może stwarzać ryzyko związane z wpływami politycznymi, szpiegostwem za pomocą czujników, uzyskaniem dostępu do systemów bezpieczeństwa krytycznej infrastruktury oraz potencjalnym zakłóceniem dostaw energii. Eksperci GIDS zalecili, aby Niemcy nie dopuściły do realizacji projektu z udziałem chińskich turbin.
Czytaj również: W Belgii zatrzymano funkcjonariusza służb bezpieczeństwa. Media: oskarżono go o szpiegowanie dla Chin
Kresy.pl/Reuters































