30 grudnia 1944 roku na placu apelowym KL Auschwitz powieszono Bernarda Świerczynę — oficera Wojska Polskiego, współorganizatora i jednego z przywódców polskiej konspiracji w obozie. Egzekucja, przeprowadzona publicznie w obecności tysięcy więźniów, była ostatnią taką karą na placu apelowym KL Auschwitz I.
Świerczyna przed śmiercią krzyknął: „Niech żyje Polska!”. Razem ze Świerczyną straceni zostali: Piotr Piąty, Ernst Burger, Rudolf Friemel i Ludwig Vesely.
Mógł być poetą
Urodzony 23 lutego 1914 roku w Chropaczowie, Świerczyna od młodości przejawiał talent literacki. Pisał wiersze i dramaty, redagował szkolne pismo, a oprócz tego działał w harcerstwie i chórze. Po maturze odbył kurs podchorążych rezerwy, podjął pracę w administracji wojewódzkiej i studiował zaocznie prawo.
We wrześniu 1939 walczył jako podporucznik, a po kampanii wrócił do Mysłowic, gdzie się ożenił. Wkrótce został aresztowany i trafił do obozu jenieckiego w Łambinowicach, skąd zwolniono go jako Ślązaka. Obawiając się ponownego aresztowania, przeniósł się do Krakowa. Tam został zatrzymany przez Gestapo i osadzony w więzieniu przy ul. Montelupich. 18 lipca 1940 roku przewieziono go do Auschwitz, gdzie otrzymał numer 1393.
Dobra znajomość języka niemieckiego sprawiła, że przydzielono go jako pisarza do magazynu odzieżowego „Bekleidungskammer”. Funkcja ta ułatwiła mu zaangażowanie w rodzącą się konspirację. Świerczyna wszedł do Związku Organizacji Wojskowej, utworzonego przez Witolda Pileckiego, używając pseudonimów „Benek” i „Maks”.
Przetrwał wielkie aresztowania w 1943 roku, po których stał się jednym z filarów obozowego podziemia. W 1944 roku wszedł w skład Rady Wojskowej Obozu i jako jej łącznik z dowództwem Okręgu Śląskiego AK przekazywał grypsy o nastrojach więźniów i planach załogi SS, współtworząc plany ewentualnego buntu i przejęcia obozu.
Ostatni wiersz na drzwiach celi
27 października 1944 roku wziął udział w brawurowej próbie ucieczki pięciu czołowych konspiratorów. Mieli oni dotrzeć do oddziału AK „Sosienki” i przekazać informacje o sytuacji w obozie. W plan wtajemniczono esesmana Johanna Rotha, który jednak zdradził. Zamiast poza druty, ciężarówka z ukrytymi więźniami podjechała pod blok 11. Po nieudanej ucieczce dwóch uczestników zmarło po zażyciu trucizny, a Świerczyna trafił do celi nr 28, gdzie na drzwiach napisał przejmujący wiersz o honorze:
„Chciałem tylko być człowiekiem, nie bezduszną składnią cyfr.
Byt swój z przyszłym związać wiekiem, dziejów przyszłych poznać szyfr.
Zdradą przemoc mnie pojmała i zamknęła pośród krat,
lecz honoru nie złamała, nawet go nie złamie kat.
Quia pulchris est pro Patria mori”.
O jego postawie wymownie świadczy opinia Witolda Pileckiego z „Raportu W”: „Specjalnie chcę tu wymienić nazwiska kolegów więźniów, którzy […] zasłużyli na wyróżnienie swoją pracą w naszej Organizacji w Oświęcimiu […]. Szczególnie wiele w ostatnim półroczu (o czym piszę osobno) zrobili kpt. dr Władysław Dering i dr Rudolf Diem. W osobnym dziale ppor. Bernard Świerczyna”.
Pośmiertnie Świerczyna został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari klasy V, Śląskim Krzyżem Powstańczym i Krzyżem Oświęcimskim.
Kresy.pl / PAP / Muzeum AK
Czytaj też: Do dzisiaj nie wiadomo, gdzie jest pochowany. Rotmistrz Pilecki









