Z jeziora Lednica, położonego między Gnieznem a Poznaniem, archeolodzy wydobyli wyjątkową wczesnośredniowieczną włócznię, którą określili jako „książęcą”. Ma około tysiąca lat. Jak trafiła na dno zbiornika?
Częściowo pokryta złotem, srebrem i brązem, włócznia mogła być symbolem władzy lub pełnić funkcję rytualną. A to nie jedyne tegoroczne znalezisko, ponieważ włócznie w tym roku wyłowiono aż cztery.
Misternie zdobiona tuleja
Badania prowadził zespół z Centrum Archeologii Podwodnej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu pod kierunkiem dr. hab. Andrzeja Pydyna, we współpracy z Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy. Prace koncentrują się wokół Ostrowa Lednickiego – wyspy, na której w X wieku mieściła się jedna z głównych siedzib władzy Mieszka I i Bolesława Chrobrego. To tam znajdował się kamienny zespół pałacowo-sakralny z kaplicą, uważany za jedno z najważniejszych miejsc wczesnopiastowskiej Polski.
Jak poinformowało Muzeum, badacze natrafili w tym roku na wyjątkowe znalezisko – cztery włócznie, z których jedna mogła pełnić funkcję symbolu władzy. Archeolodzy określili ją mianem „książęcej”. Z broni zachował się bogato zdobiony grot ze skrzydełkami. Stalowe ostrze umieszczone było na misternie dekorowanej tulei, w której zachował się fragment drzewca.
Analizy wykazały, że znaczna część powierzchni grotu pokryta była złotem, srebrem i brązem, a także stopami innych metali. Zdobienia w formie spiral, triskelionów i plecionek tworzą skomplikowany ornament przypominający pazury lub dzioby, uzupełniony drobnymi kropkami tworzącymi charakterystyczny wzór punktowy. Całość wskazuje na wyjątkowy kunszt średniowiecznych rzemieślników.
Z przeprowadzonych badań wynika, że włócznia „książęca” pochodzi z początku XI wieku, a jej wykonanie świadczy o bardzo wysokim poziomie ówczesnej metalurgii i sztuki zdobniczej. Naukowcy są zgodni, że nie była to zwykła broń – mogła stanowić insygnium wojownika wysokiego rodu, symbol władzy lub przedmiot o charakterze rytualnym.
Druga włócznia miała dwumetrowe drzewce
W tym samym sezonie odkryto także inną włócznię, zachowaną w wyjątkowo dobrym stanie, z drzewcem, które przetrwało niemal w całości. Takie znaleziska należą do prawdziwych rzadkości, ponieważ drewno w wodzie zwykle nie zachowuje się aż tak długo – a mówimy o tysiącu lat. W przypadku jeziora Lednica jego konserwację umożliwiły specyficzne warunki beztlenowe, panujące w osadach dennych.
Analizy dendrologiczne potwierdziły, że drzewce wykonano z jesionu – twardego i elastycznego drewna, szczególnie cenionego w średniowieczu przy wyrobie broni drzewcowej. Zachowany fragment o długości ponad dwóch metrów pozwolił badaczom lepiej poznać proporcje i konstrukcję włóczni używanych w czasach pierwszych Piastów. Odkrycie potwierdza też, że w użyciu były zarówno krótsze włócznie bojowe, jak i dłuższe egzemplarze o charakterze paradnym lub ceremonialnym.
Do zbadania nowo odkrytych przedmiotów wykorzystano nowoczesne techniki laboratoryjne, m.in. makrofluorescencję rentgenowską, pozwalającą ustalić rozmieszczenie pierwiastków chemicznych na powierzchni metalu. Dodatkowo przeprowadzono badania dendrologiczne i datowanie radiowęglowe, które potwierdziły, że włócznie pochodzą z pierwszych dekad XI wieku.
Dno jeziora jest pełne broni. Ślad po bitwie?
Odkrycie wzbogaciło już i tak imponującą kolekcję militariów z dna jeziora Lednica, która liczy blisko 300 przedmiotów – toporów, mieczy i grotów włóczni. To największy w Europie zbiór wczesnośredniowiecznej broni wydobytej z jednego stanowiska archeologicznego.
Wciąż nie ma pewności, dlaczego tak wiele militariów spoczywa na dnie jeziora. Jedna z hipotez mówi o dramatycznych wydarzeniach z lat 30. XI wieku, gdy czeski książę Brzetysław najechał Wielkopolskę i zniszczył m.in. Gniezno oraz okoliczne grody. Część broni mogła wówczas wpaść do wody podczas walk o Ostrów Lednicki, prowadzonych na mostach lub łodziach.
Czytaj też: Ostrów Lednicki: archeolodzy znaleźli tajemniczą rzeźbę twarzy z czasów Mieszka I [+WIDEO]
Druga teoria zakłada, że broń celowo składano w wodzie jako ofiarę. W kulturach pogańskich woda była postrzegana jako brama do świata zmarłych, a zatopienie w niej cennego przedmiotu miało znaczenie symboliczne i religijne. Takie praktyki znano w Europie już wiele wieków wcześniej, a ich ślady mogły przetrwać także w początkach chrześcijaństwa.
Nie można wykluczyć, że obie hipotezy są prawdziwe i że różne przedmioty trafiały do jeziora w odmiennych okolicznościach – jedne podczas bitew, inne w ramach dawnych obrzędów.
Jak podkreślają badacze, woda okazała się najlepszym strażnikiem historii. Dzięki niej do naszych czasów przetrwały przedmioty, które tysiąc lat temu mogli trzymać w rękach wojownicy i możni Piastowie. Po zakończeniu konserwacji niezwykłą włócznię będzie można obejrzeć w Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy.
Kresy.pl / UMK
Czytaj też: Wojownicy z czasów chrztu Polski. Niezwykłe odkrycie archeologów






























