Wywodzący się z ruchu dżihadystycznego tymczasowy prezydent Syrii Ahmed asz-Szara był w poniedziałek podejmowany przez amerykańskiego przywódcę. Donaldowi Trumpowi zależy na pogodzeniu go z Izraelem.
To pierwsza wizyta prezydenta Syrii w Białym Domu w historii. W spotkaniu uczestniczyli jeszcze minister spraw zagranicznych Syrii Asad asz-Szajbani, sekretarz stanu Marco Rubio, sekretarz obrony Pete Hegseth, wysłannik ds. Syrii Tom Barack oraz szef tureckiej dyplomacji Hakan Fidan. Wiadomo już o pierwszych praktycznych efektach wizyty. Władze USA zawiesiły większość sankcji wobec Syrii, w tym te wynikające z tak zwanej “ustawy Cezara” na kolejne 180 dni. Pełne zniesienia sankcji wymaga decyzji Kongresu USA. Tymczasem prominentny republikanin w parlamencie Lindsey Graham chce, aby zostało to uczynione tylko warunkowo.
Władze z asz-Szarą miały również oficjalnie zgłosić akces do skupionej wokół USA koalicji zwalczającej tak zwane “Państwo Islamskie” (ISIS). U progów swojej kariery asz-Szara stykał się z jego późniejszymi założycielami, w ramach podziemia dżihadystycznego w Iraku. Został zresztą wówczas na jakiś czas aresztowany przez Amerykanów.
Już w Syrii, po wybuchu wojny domowej w tym kraju, asz-Szara, pod pseudonimem al-Dżulani, stanął na czele miejscowego skrzydła Al Kaidy – organizacji Dżabhat an-Nusra. W pewnym momencie faktycznie weszła ona w konflikt z proklamowanym także na terytorium Syrii “Państwem Islamskim”.
W 2016 r. asz-Szara przekształcił swoją organizację w Hajat Tahrir asz-Szam zrywając organizacyjny związek z Al Kaidą. Organizacja ta zachowała jednak islamistyczny charakter. Na przełomie listopada i grudnia wykorzystała ona implozję systemu baasistowskiego i przechwyciła kontrolę nad stolicą kraju, proklamując asz-Szarę tymczasowym prezydentem.
Biuro prezydenta tymczasowego Syrii podało, że Asz-Szara i Trump przeprowadzili rozmowy „koncentrujące się na stosunkach dwustronnych między Syrią a Stanami Zjednoczonymi, sposobach ich wzmocnienia i rozwoju oraz szeregu kwestii regionalnych i międzynarodowych będących przedmiotem wspólnego zainteresowania” – zacytowała Al Jazeera.
„Pochodzi z bardzo twardego środowiska i jest twardzielem. Lubię go” – Trump powiedział o prezydencie Syrii. „Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby Syria odniosła sukces, ponieważ jest częścią Bliskiego Wschodu. Teraz mamy pokój na Bliskim Wschodzie – pierwszy raz coś takiego, jak sięgnąć pamięcią”.
Odnosząc się do przeszłości Syryjczyka jako bojownika Al Kaidy amerykański prezydent skomentował – “Wszyscy mamy trudną przeszłość”. W wywiadzie dla Fox News asz-Szara stwierdził, że jego członkostwo w Al Kaidzie to przeszłość i nie było to kwestią rozmów z Trumpem.
Anonimowe źródło Al Jazeery przekazało, że Stany Zjednoczone zezwolą władzom asz-Szary na wznowienie działalności ambasady Syrii w Waszyngtonie, aby oba kraje “mogły lepiej koordynować działania w zakresie walki z terroryzmem, bezpieczeństwa i gospodarki”.
Administracja Trumpa chce stabilizacji Syrii w jej obecnych granicach i z funkcjonalną władzą centralną, pod warunkiem włączenia takiego państwa w system polityki amerykańskiej, co zakłada też uznanie przez Syrię Izraela, najpewniej z okupowanymi Wzgórzami Golan w składzie. USA są jedynym państwem zachodnim, które uznaje aneksję Wzgórz Golan przez Izrael.
Stany Zjednoczone planują zorganizować nową bazę lotniczą pod syryjską stolicą do monitorowania potencjalnego porozumienia izraelsko-syryjskiego, którego podpisania chce Trump. Amerykanie chcieliby wykorzystywać starą bazę lotniczą na peryferiach syryjskiej stolicy.
Asz-Szara, który przybył do Waszyngtonu w niedzielę, spotkał się również z kongresmenem Brianem Mastem, przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów i jednym z najbardziej pro-izraelskich amerykańskich polityków. „Wczoraj wieczorem nowy prezydent Syrii Ahmed asz-Szara i ja łamaliśmy się chlebem. Odbyliśmy długą i poważną rozmowę o tym, jak zbudować przyszłość dla narodu syryjskiego wolną od wojny, ISIS i ekstremizmu” – przekazał w oświadczeniu Mast, który wcześniej wystąpił w izraelskim mundurze w Kongresie i twierdził, że nie ma niewinnych palestyńskich cywilów.
Od implozji systemu baasistowskiego i ucieczki prezydenta Baszara al-Asada w grudniu zeszłego roku, Izrael prowadził już masowe bombardowania mające za zadanie zniszczenie ciężkiego uzbrojenia, jakie pozostało po dawnej Syryjskiej Armii Arabskiej, chcąc zminimalizować potencjał nowych władz. Od marca wspiera też frakcje mniejszości druzów, które opierają się nowym władzom w regionie Suwajda. Media podawały już, na podstawie anonimowych źródeł w izraelskich kręgach politycznych, że strategią Tel Awiwu jest utrzymanie Syrii w stanie chaosu i politycznego rozbicia.
aljazeera.com/kresy.pl





























