1 listopada Rosjanie przeprowadzili atak rakietowy i dronowy na wieś w obwodzie dniepropietrowskim. Wśród zabitych i rannych byli żołnierze z 35. Brygady Piechoty Morskiej.

Żołnierze pojawili się wcześniej na miejscu w ramach ceremonii wręczenie odnaczeń. Agencja informacyjna UNIAN dotarła do jednego z żołnierzy, który brał w niej udział i przeżył. „Była rocznica powstania batalionu i miała się odbyć ceremonia wręczenia nagród z ogniskami i pochodniami. Wysłano nam dwa miejsca, do których mieliśmy się udać. Alarm trwał już od jakiegoś czasu. Pojechaliśmy tam bez nawigacji, ponieważ po prostu nie działała z powodu alarmu. Było pochmurno, a nad nami nie było dronów. Najprawdopodobniej ktoś z naszej strony ktoś dał przeciek. Znali te dwa miejsca i zaatakowali 15 minut po planowanym rozpoczęciu ceremonii” – powiedziało źródło.

„Staliśmy około 100 metrów od pochodni. Około 15 minut później w tym miejscu wylądował Iskander. Nic nie słyszeliśmy – nastąpił wybuch i wpadliśmy. Jeden z stojących obok nas facetów posiekało nogę, drugiemu ramię. Ale mieliśmy po prostu szczęście, że poczekaliśmy i nie staliśmy tam, gdzie miała się odbyć ceremonia wręczenia nagród. Było nas tam 200. Nie mogę powiedzieć, ilu dokładnie [zginęło], ale na pewno trzech. Ich ciał nie znaleziono tej nocy. Leżały tam do rana. Gdybyśmy tam byli wszyscy, wszyscy byśmy zginęli” – zacytował dalszą część wypowiedzi agencja. 

Anonimowy żołnierzy powiedział też UNIAN o rannych, z których co najmniej jeden zmarł w szpitalu. Po uderzeniu pocisku rakietowego, w miejsce ataku uderzały jeszcze drony Shahed.

Powołując się na usłyszane relacje ratowników twierdził, że zabitych było od ośmiu do 12, 40 odiosło rany, a sześciu uznano za zaginionych. „Dlaczego zgodziłem się rozmawiać z dziennikarzami? Bo ludzie muszą znać prawdę. Po prostu stawiam się w sytuacji żon moich towarzyszy, mojej żony. Albo poległych żołnierzy. Ich rodziny nic nie wiedzą. Nic im nie powiedziano. Ponieważ to po prostu zaniedbanie dowództwa. B alarm już ogłoszono. Wszyscy w promieniu dziesięciu kilometrów powinni się ewakuować. Żeby nikt tam nie został” – powiedziało źródło.

Wcześniej to dziennikarz TSN Dmytro Swiatnenko poinformował, że żołnierze zebrali się na placu apelowym na ceremonię wręczenia odznaczeń za osiągnięcia bojowe. Mogli to być piloci dronów. Dziennikarz wiedział o ataku ponieważ wśród ofiar był jego brat.

Czytaj także: Pocisk miał uderzyć w polską ambasadę w Kijowie. “Na szczęście nikomu nic się nie stało”

unian.net/kresy.pl

 

Tagi: ,
forma płatności