25 października 1918 roku poseł Wojciech Korfanty, reprezentujący Polaków z Górnego Śląska, wygłosił w Reichstagu jedno z najważniejszych przemówień w historii polskiego ruchu narodowego.

W wystąpieniu, które wywołało wśród niemieckich parlamentarzystów gwałtowne oburzenie, zażądał przyłączenia wszystkich ziem polskich zaboru pruskiego do odradzającego się państwa polskiego. Było to symboliczne zwieńczenie jego długoletniej walki o prawa narodowe Polaków w państwie niemieckim.

„Nie chcemy ani piędzi ziemi niemieckiej”

„Mości panowie, nie chcemy ani piędzi ziemi niemieckiej. Żądamy jedynie, w myśl postanowień punktu trzynastego programu Wilsona, własnej, jednej, złożonej z ziem trzech zaborów Polski, z zapewnionym jej dostępem do morza” – mówił Korfanty, odwołując się do idei samostanowienia narodów ogłoszonych przez prezydenta USA Thomasa Woodrowa Wilsona. Nazwał go „rzecznikiem i przywódcą świata demokratycznego”, a Niemcom zarzucił łamanie zasad wolności i uciszanie wszelkich głosów w sprawie przyszłości ziem polskich. „Zabrania się kategorycznie polskiej ludności zajęcia jakiegokolwiek stanowiska wobec tych problemów… a czyny takie ścigane są jako zdrada stanu” – podkreślał z trybuny.

W swoim wystąpieniu Korfanty przypomniał, że Polacy nie prosili o wcielenie ich do państwa pruskiego: „Objęliście nas z naszym językiem ojczystym, z naszymi narodowymi właściwościami… a pruscy królowie kilkakrotnie poręczali, że naszego języka naruszać nie będą”. Przypomniał również o germanizacyjnej polityce władz, które łamały obietnice składane ludności polskiej. „Naruszacie nasze najświętsze prawo, prawo używania języka ojczystego na zebraniach publicznych” – mówił z oburzeniem.

Szczególne miejsce w jego przemówieniu zajęła obrona Pomorza i Gdańska. „Żadne statystyczne sztuczki nie zdołają zmienić faktu, że w Prusach Zachodnich lewe pobrzeże Wisły aż po Półwysep Helski jest zamieszkane przez niewątpliwie polską ludność” – podkreślał, odwołując się do danych etnograficznych. Gdańsk uznał za miasto o przewadze niemieckiej, ale przypomniał, że „wraz z oderwaniem Gdańska od Polski skończyła się w nim prawdziwa wolność”, przywołując wspomnienia ojca filozofa Artura Schopenhauera o utracie dawnych swobód.

Czytaj też: Sanacja traktowała go jak wroga. Pogrzeb Korfantego zmienił się w manifestację

„Los Polaków w Rzeszy jest losem niewolniczym”

W końcowej części wystąpienia Korfanty zwrócił uwagę na represje wobec Polaków, masowe rekwizycje i trudne warunki robotników. „Los Polaków w Rzeszy jest losem niewolniczym” – stwierdził, domagając się dla nich równych praw. W dramatycznym zakończeniu przypomniał o uwięzieniu Józefa Piłsudskiego: „Przypominam panom, że mąż, którego naród polski uważa za bohatera, przywódca Legionów, wciąż przetrzymywany jest w twierdzy w Magdeburgu”.

Przemówienie Korfantego stało się manifestem polskich dążeń niepodległościowych w ostatnich tygodniach istnienia Cesarstwa Niemieckiego. Wkrótce po nim polscy posłowie do Reichstagu oświadczyli, że uważają się za obywateli własnego państwa i nie mogą dłużej uczestniczyć w obradach niemieckiego parlamentu.

Wielkopolska i Śląsk zaczęły przygotowania do przejęcia władzy, a Korfanty, reprezentując śląskich Polaków, wszedł do Tymczasowego Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej. Jego wystąpienie z 25 października 1918 roku przeszło do historii jako polityczny akt odwagi i jeden z pierwszych publicznych manifestów żądających odtworzenia Polski „złożonej z ziem trzech zaborów, z własnym wybrzeżem i wolnym narodem”.

Kresy.pl / PAP

Czytaj też: „Cud nad Odrą dał Polsce Śląsk”. III powstanie śląskie

Tagi:
forma płatności