18 października 1672 roku w obozie sułtańskim pod Buczaczem podpisano traktat pokojowy, kończący pierwszy etap wojny Rzeczypospolitej z Imperium Osmańskim.
Układ ten, nigdy nieratyfikowany przez sejm, zapisał się w historii jako jeden z najbardziej upokarzających momentów w dziejach państwa polsko-litewskiego.
Wojna, która doprowadziła do zawarcia „haniebnego pokoju w Buczaczu”, wybuchła w sytuacji głębokiego kryzysu wewnętrznego. Od wybuchu powstania kozackiego Bohdana Chmielnickiego w 1648 roku Rzeczpospolita nie zaznała pokoju – kolejno toczyła walki z Moskwą, Szwecją, rokoszanami, przez jej tereny przemieszczały się kolejne wojska.
Zrujnowany kraj był zniechęcony do wojen, skarb pusty, a szlachta skłócona. Elekcja młodego Michała Korybuta Wiśniowieckiego w 1669 roku, przeprowadzona po abdykacji Jana Kazimierza, nie zdołała przywrócić równowagi. Część magnaterii dążyła do detronizacji nowego króla.
Wykorzystując te podziały, Turcja postanowiła rozszerzyć wpływy na ziemiach ukraińskich. Hetman prawobrzeżnej Ukrainy, Piotr Doroszenko, już wcześniej uznał zwierzchność sułtana, co dało Osmanom dogodny pretekst do interwencji. W styczniu 1672 roku Mehmed IV wypowiedział Rzeczypospolitej wojnę, a latem jego wojska – liczące około 80 tysięcy żołnierzy – wkroczyły na Podole. Po krótkim oblężeniu padł Kamieniec Podolski, najpotężniejsza twierdza w kraju. Część sił tureckich ruszyła dalej ku Lwowowi i Zamościowi, szerząc spustoszenie.
Nie mając środków ani sił do dalszej walki, król Wiśniowiecki zdecydował się na pertraktacje. W rezultacie 18 października 1672 roku podpisano traktat, na mocy którego Rzeczpospolita traciła województwa podolskie, bracławskie i południową część kijowskiego, zrzekała się Kamieńca Podolskiego oraz zobowiązywała się do płacenia corocznego haraczu w wysokości 22 tysięcy talarów. Oznaczało to faktyczne uznanie zwierzchności sułtana nad Polską i zrównanie jej z lennikami Turcji, jak Wołoszczyzna czy Chanat Krymski.
Wieść o podpisaniu pokoju buczackiego wstrząsnęła społeczeństwem. Dla wielu była to narodowa hańba i symbol upadku państwa. Jednak właśnie to upokorzenie stało się impulsem do przebudzenia. Na początku 1673 roku sejm odmówił ratyfikacji traktatu i uchwalił nadzwyczajne podatki na wojnę. W ciągu kilku miesięcy wystawiono największą od czasów potopu armię, liczącą niemal 40 tysięcy żołnierzy.
Już w listopadzie 1673 roku hetman wielki koronny Jan Sobieski odniósł pod Chocimiem wspaniałe zwycięstwo nad armią turecką, zmazując „hańbę buczacką”. Wiktoria dała mu wkrótce polską koronę.
W następnych latach walki z Turkami trwały nadal. W 1676 roku oddziały pod dowództwem Sobieskiego ponownie zwyciężyły w bitwie pod Żurawnem, co doprowadziło do rozejmu w Żurawnie i odzyskania części Podola. Turcja zrzekła się wówczas także trybutu. Ostateczne odzyskanie utraconych ziem nastąpiło jednak dopiero w 1699 roku, na mocy pokoju w Karłowicach.
Pokój buczacki, choć krótkotrwały, stał się dramatycznym symbolem słabości Rzeczypospolitej w drugiej połowie XVII wieku – państwa, które dopiero dzięki zrywowi narodowemu i wojennej sławie Sobieskiego potrafiło dźwignąć się z upadku.
Kresy.pl










