Według „New York Timesa” wenezuelskie władze miały zaoferować administracji Donalda Trumpa dostęp do projektów naftowych i wydobywczych oraz zerwanie kontaktów z Rosją, Chinami i Iranem w zamian za złagodzenie napięć. Deklaracje padły w czasie, gdy Stany Zjednoczone zwiększały obecność wojskową na Karaibach.
Wenezuelczycy, licząc na zakończenie sporu ze Stanami Zjednoczonymi, w wielomiesięcznych rozmowach mieli przedstawić administracji Donalda Trumpa propozycję, by amerykańskie firmy uzyskały dominujący udział w złożach ropy i innych surowcach mineralnych. Według osób zbliżonych do negocjacji chodziło o otwarcie wszystkich istniejących i przyszłych projektów naftowych i wydobywczych dla przedsiębiorstw z USA, przyznanie preferencyjnych kontraktów, przekierowanie eksportu ropy z Chin do Stanów Zjednoczonych oraz ograniczenie umów energetycznych i górniczych z podmiotami z Chin, Iranu i Rosji. Doniesienia te opisywał „New York Times”.
Oferta pozostawała w grze, mimo że administracja amerykańska określała rząd Nicolása Maduro jako „kartel narkotykowo-terrorystyczny”, kierowała okręty na Karaiby i wysadzała łodzie, które — jak twierdzili urzędnicy USA — przewoziły narkotyki z terytorium Wenezueli. Według relacji osób znających przebieg rozmów, ustępstwa gospodarcze zostały ostatecznie odrzucone, a w zeszłym tygodniu Waszyngton zerwał stosunki dyplomatyczne z Caracas, co w praktyce przerwało negocjacje.
W tym kontekście wenezuelskie władze ogłosiły rozpoczęcie „Planu Niepodległości 200”, serii ćwiczeń mających na celu ochronę strategicznych zasobów. „Wenezuela mobilizuje się w sposób zorganizowany” — powiedział minister spraw wewnętrznych Diosdado Cabello podczas wystąpienia. Dodał, że Wenezuelczycy pozostają nastawieni pokojowo, ale przygotowują się aktywnie do odpierania potencjalnych ataków tak długo, jak to będzie konieczne. Z kolei prezydent Nicolás Maduro zapowiedział, że manewry obejmują „27 zadań, których celem jest wykonanie i zapewnienie ochrony La Guaira i Integralnej Strefy Obrony Carabobo”. Odnosząc się do ryzyka eskalacji, stwierdził: „jeśli gringos zaatakują, odpowiemy”, podkreślając jednocześnie otwartość na negocjacje.
W relacjach z regionu pojawiały się także informacje o inicjatywach mediacyjnych. Katar miał zabiegać o utrzymanie kanałów komunikacji między stronami, przy czym Caracas sygnalizowało gotowość do takiej formuły, a przedstawiciele administracji amerykańskiej w dużej mierze odrzucali tę opcję, akcentując presję militarną.
Równolegle Reuters informował o decyzjach dotyczących sektora energetycznego w pobliżu wenezuelskich wód. Departament Skarbu USA upoważnił firmę Shell oraz rząd Trynidadu i Tobago do prac nad morskim złożem gazu po stronie wenezuelskiej i jego zagospodarowaniem z przeznaczeniem dostaw do Trynidadu, którego granica morska przebiega w pobliżu złoża. „Musimy osiągnąć cele komercyjne dla amerykańskich firm. Nie sądzimy, żeby te cele były trudne do osiągnięcia. Są rozsądne” — powiedział prokurator generalny Trynidadu i Tobago John Jeremie na konferencji prasowej, o czym informowała agencja Reuters.
Napięcia amerykańsko-wenezuelskie
W ostatnich tygodniach Stany Zjednoczone wzmacniały obecność w regionie. Według opisów z relacji medialnych w rejonie stacjonuje 10 tys. żołnierzy, rozlokowanych m.in. w Portoryko, na ośmiu okrętach nawodnych i jednym okręcie podwodnym. Siły USA przeprowadzały ćwiczenia oraz zaatakowały co najmniej cztery jednostki, które — według amerykańskich urzędników — miały przewozić narkotyki.
Na początku października tygodnik „Washington Examiner” opublikował analizę, w której ocenił, że zgromadzenie sił wskazuje na znaczne rozmieszczenie amerykańskich jednostek morskich i powietrznych w rejonie Wenezueli oraz dyslokację elementów w Puerto Rico. Raport Departamentu Obrony dokumentuje ćwiczenia desantowe mające na celu przejęcie lotniska. Materiał tygodnika ocenia, że zasoby są wystarczające do zdobycia i utrzymania portów i lotnisk.
W obliczu eskalacji napięć Nicolas Maduro oskarżył Stany Zjednoczone o przygotowania do inwazji i plany odsunięcia go od władzy. Trump zaprzeczył, że zamierza dokonać zmiany reżimu, choć nie wykluczył uderzeń na terytorium Wenezueli. W sierpniu Waszyngton podwoił nagrodę za informacje prowadzące do aresztowania Maduro do 50 mln dolarów, zarzucając mu powiązania z handlem narkotykami i grupami przestępczymi. W odpowiedzi Maduro zadeklarował zmobilizowanie ponad 4 mln członków milicji.
Jak ujawniła agencja Reuters, datowany na 6 września list prezydenta Wenezueli do Donalda Trumpa zawierał propozycję bezpośrednich rozmów. „Panie Prezydencie, mam nadzieję, że wspólnie uda nam się pokonać kłamstwa, które splamiły nasze relacje, które muszą być historyczne i pokojowe” – napisał Maduro. Wezwał również do „bezpośrednich i szczerych” rozmów z udziałem specjalnego wysłannika USA Richarda Grenella, aby „przezwyciężyć medialny szum i fake newsy”. W korespondencji Maduro odrzucił oskarżenia o znaczącą rolę swojego kraju w handlu narkotykami, podkreślając, że jedynie 5 proc. narkotyków produkowanych w Kolumbii przechodzi tranzytem przez Wenezuelę, z czego 70 proc. ma być neutralizowane przez tamtejsze służby. Biały Dom nie odniósł się do tej propozycji.
Trump od dawna utrzymuje, że kraje takie jak Wenezuela „opróżniają więzienia i ośrodki dla obłąkanych”, kierując przestępców do Stanów Zjednoczonych. Jak dotąd nie przedstawił jednak dowodów na potwierdzenie tych twierdzeń. Po objęciu urzędu po raz drugi uznał Tren de Aragua za organizację terrorystyczną i odebrał ponad 100 tys. Wenezuelczyków prawo do legalnego pobytu w USA. W marcu 2025 r. Caracas podpisało z administracją amerykańską porozumienie o wznowieniu lotów deportacyjnych, a w lipcu zgodziło się na przyjęcie migrantów przebywających w więzieniu w Salwadorze, gdzie zostali osadzeni po deportacji ze Stanów Zjednoczonych.
Agencja AFP poinformowała, że kanał Nicolasa Maduro w serwisie YouTube został zamknięty. „Bez żadnego uzasadnienia kanał w serwisie YouTube został zamknięty w czasie, gdy Stany Zjednoczone w pełni wdrażały działania hybrydowej wojny przeciwko Wenezueli” – podała agencja, cytując stację Telesur.
W obliczu narastających napięć między Stanami Zjednoczonymi a Wenezuelą, media rosyjskie i ukraińskie informują o możliwych planach Moskwy dotyczących przerzutu bombowców strategicznych do tego południowoamerykańskiego kraju. Doniesienia wskazują, że Rosja, określająca się jako „wieloletni strategiczny partner” Caracas, posiada już doświadczenie w rozmieszczaniu swoich maszyn Tu-160 na terytorium Wenezueli.
Według źródeł medialnych ostatnia taka operacja miała miejsce siedem lat temu, w 2018 roku, podczas pierwszej kadencji prezydenta USA Donalda Trumpa. Było to w okresie, gdy pojawiały się doniesienia o możliwym rozważaniu przez Waszyngton działań wojskowych wobec Caracas. Wcześniej rosyjskie bombowce strategiczne stacjonowały w Wenezueli we wrześniu 2008 roku, kiedy dwa samoloty przybyły w ramach manewrów wojskowych, a także w listopadzie 2013 roku.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ostrzegł, że w przypadku jakiegokolwiek zagrożenia dla obywateli amerykańskich lub jednostek wojskowych USA, wenezuelskie myśliwce zostaną zniszczone. Komunikat ten był reakcją na zdarzenie, do którego doszło na wodach międzynarodowych – poinformowała w sobotę agencja AP.
Kresy.pl/The New York Times






























