Po czerwcowej uchwale szczecińskich radnych sprzeciwiających się tworzeniu centrum integracji dla imigrantów unijna instytucja zażądała wyjaśnień. Centrum Unijnych Projektów Transportowych ostrzegło, że decyzja samorządu może zagrozić wypłacie dotacji na miejskie inwestycje warte ponad 25 mln zł.
W Szczecinie po czerwcowym głosowaniu radnych nad stanowiskiem sprzeciwiającym się przymusowej relokacji nielegalnych migrantów pojawiło się ryzyko utraty unijnego dofinansowania. Centrum Unijnych Projektów Transportowych, podległe ministrowi infrastruktury i pełniące rolę instytucji pośredniczącej, skierowało do władz miasta pismo z prośbą o wyjaśnienia w związku z uchwałą. Stawką jest ponad 25 mln zł na przebudowę ul. Szafera i ul. Sosabowskiego, w tym nowe torowisko.
Rada Miasta przyjęła stanowisko 17 czerwca. Dokument wyraża sprzeciw „wobec powstaniu nowych centrów integracji dla cudzoziemców oraz przymusowej relokacji nielegalnych migrantów na terenie miasta Szczecin”. Jednocześnie CUPT przypomniało, że projekty współfinansowane ze środków unijnych „muszą być realizowane zgodnie z zasadami równościowymi i bez naruszania praw podstawowych”. — napisała w piśmie do władz miasta Sylwia Cieślak-Wilk, wiceprezes CUPT, cytowana przez „Gazetę Wyborczą”. Wskazano również, że w razie „istotnych naruszeń” instytucja „może rozwiązać umowę ze skutkiem natychmiastowym”.
Adresatem korespondencji był wiceprezydent odpowiedzialny za inwestycje. „Odpowiedź wysłałem niemal natychmiast i to była odpowiedź całościowa, uwzględniająca polityczny kontekst tej uchwały. Jesteśmy w stałym kontakcie z CUPT-em, a oni z Komisją Europejską i ta sprawa jest wyjaśniana: Na ile uchwała z inicjatywy radnych — podkreślam radnych, a nie prezydenta czy w jakikolwiek sposób Urzędu Miasta — ma znamiona takie, jakie pojawiają się w przypuszczeniach” — powiedział Michał Przepiera, wiceprezydent Szczecina, w rozmowie z „Interią”. „Nie dopuścimy do tego, aby Szczecin stracił jakąkolwiek złotówkę” — dodał wiceprezydent.
Ratusz podkreśla, że wątpliwości CUPT dotyczą uchwały radnych, a nie działań urzędu. „Nie zakładamy, abyśmy mieli nie dostać dotacji, ale już doszło do sytuacji, w której musimy tłumaczyć rzeczy, na które nie mieliśmy wpływu. Za uchwałą głosowali przecież radni miasta Szczecin, a nie Urząd Miasta, więc to ich trzeba prosić o wyjaśnienia albo rozwianie wątpliwości” — stwierdził Łukasz Kolasa, rzecznik prezydenta Szczecina, w rozmowie z „Interią”. „Jesteśmy w procesie uzyskiwania dotacji. Została podpisana umowa i jesteśmy przed procesami związanymi z płatnością, więc CUPT przy okazji zgłosił wątpliwości i wziął na tapet uchwałę” — wyjaśnił rzecznik.
Spór dotyczy dokumentu przegłosowanego przez radnych Koalicji Obywatelskiej, którzy w radzie mają większość. Była to odpowiedź na dwie wcześniejsze propozycje: obywatelską i złożoną przez klub Prawa i Sprawiedliwości — obie bez wymagającego poparcia. Teksty projektów różniły się akcentami, lecz dotyczyły tego samego zagadnienia. W projekcie PiS zapisano m.in., że „polityka relokacji nielegalnych migrantów […] może stwarzać realne zagrożenia dla bezpieczeństwa obywateli, ładu społecznego oraz lokalnej tożsamości kulturowej” oraz że „Szczecin nie powinien być miejscem wdrażania tego typu eksperymentów społecznych”. W przyjętej wersji radni KO użyli sformułowań o „eksperymencie migracyjnym” oraz „narzucaniu rozwiązań, które zagrażają bezpieczeństwu mieszkańców, destabilizują porządek społeczny i są wprowadzane bez zgody lokalnych wspólnot”.
W tle sporu jest zakończona inwestycja drogowa z nowym torowiskiem, która ma wyprowadzić ruch z osiedli Pogodno oraz Zawadzkiego na nową arterią. Koszt przedsięwzięcia wyniósł ponad 100 mln zł, a 25 proc. to środki unijne, o których przyznanie wnioskowano.
W województwie zachodniopomorskim mają powstać dwa ośrodki integracji cudzoziemców – w Szczecinie i Koszalinie. Całkowity koszt projektu wyniesie aż 14 652 089,67 złotych. 90 proc. tej kwoty pochodzić będzie ze środków funduszu FAMI, natomiast pozostałe 10 proc. zostanie pokryte przez partnerów projektu: Samorząd Województwa, Zachodniopomorski Urząd Wojewódzki, Gmina Miasto Szczecin oraz Caritas.
W Polsce miało powstać 49 Centrów Integracji Cudzoziemców. Centra mają nieodpłatnie pomagać cudzoziemcom w adaptacji w nowym kraju poprzez kursy językowe, pomoc prawną i opiekę psychologiczną.
Niektóre władze samorządowe na skutek obywatelskich sprzeciwów (na portalu informowaliśmy m.in. o protestach w Katowicach, Radomiu, Suwałkach, Siedlcach i Toruniu) wycofują się z tego projektu. Jedna z pierwszych była Małopolska, która w kwietniu ogłosiła rezygnację z Centrów Integracji Cudzoziemców.
3 czerwca radni Włocławka sprzeciwili się planom utworzenia w mieście Centrum Integracji Cudzoziemców. Radni jednogłośnie przyjęli apel skierowany do rządu, w którym podkreślili, że Włocławek „nie jest gotowy na przyjęcie dodatkowych obciążeń wynikających z napływu cudzoziemców”.
12 czerwca także władze województwa kujawsko-pomorskiego zdecydowały się zrezygnować z realizacji tego przedsięwzięcia, podobne decyzje zaczęły podejmować samorządy z Podkarpacia i Mazowsza.
15 czerwca mieszkańcy Skierniewic powołali społeczny komitet STOP CIC, który sprzeciwia się planom utworzenia Centrum Integracji Cudzoziemców w ich mieście. Jak informuje koordynator komitetu Michał Murgrabia, w działania zaangażowanych jest już około 30 aktywnych członków oraz blisko 400 sympatyków. Inicjatywa przyciąga kolejnych zainteresowanych.
Projekt jest współfinansowany ze środków Funduszu Azylu, Migracji i Integracji (AMIF) Unii Europejskiej, ale oczekuje się także innych źródeł finansowania jak Europejski Fundusz Społeczny, rządowy fundusz pracy lub budżety lokalne. Na ten cel ma być przeznaczonych ponad 432 mln zł.
Kresy.pl/Interia































