Po raz pierwszy od czasu lipcowej eskalacji zbrojnej znów doszło do granicznego starcia między żołnierzami Tajlandii i Kambodży, co podkreśla niestabilność w regionie.
Armia Tajlandii twierdzi, że jej jednostki w rejonie Chong An Ma w prowincji Ubon Ratchathani zostały ostrzelane przez stronę kambodżańską. Specjalna grupa zadaniowa tajlandzkich sił zbrojnych została postawiona w stan gotowości i odtrzymała rozkaz odpowiedniej reakcji, jak poinformował ich rzecznik Winthai Suvaree, na którego sobotnie oświadczenie powołał się informujący o sprawie “The Japan Times”.
Ministerstwo Obrony Narodowej Kambodży twierdzi, że tajskie siły zbrojne ostrzelały bazę wojskową An Seh z broni ręcznej i moździerzy. Kambodżańskie siły zbrojne uważnie monitorują sytuację i są w pełni przygotowane do obrony integralności terytorialnej kraju, zgodnie z opublikowanym przez nie oświadczeniem, które także przytoczył japoński dziennik. Określa on ostrzały jako pierwszą poważną eskalację zbrojną od czasu letnich walk.
Dwa azjatyckie kraje mają długą tradycję konfliktu przeradzającego się pośrednie lub bezpośrednie starcia. Konflikt ten ponownie eskalował pod koniec maja, po tym jak w wyniku wzajemnych ostrzałów zginął kambodżański żołnierz.
W lipcu doszło do walk, któe uznane zostały za najpoważniejsze od 13 lat. W ich wyniku zginęło co najmniej 35 osób, a 270 tys. miekszańców pogranicza w obu państwach uciekło ze swoich domów. Obie strony twierdziły wówczas, że działają w ramach samoobrony. Starcia rozpoczęły się w lipcu w pobliżu spornego obszaru świątyni Ta Moan Thom, jak relacjonowaliśmy na naszym portalu.
Pod koniec tego miesiąca został zawarty rozejm. 26 września oba kraje przeprowadziły rozmowy z USA i Malezją na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w sprawie rozwiązania napięć granicznych, poinformował w oświadczeniu minister spraw zagranicznych Tajlandii, Sihasak Phuangketkeow.
Na początku lipca sąd zawiesił ówczesną premier Paetongtarn Shinawatrę w obowiązkach do czasu wszczęcia śledztwa w sprawie podejrzeń o niewłaściwe postępowanie w związku z konfliktem. Była premier została ostatecznie zdymisjonowana po tym, jak Trybunał Konstytucyjny orzekł, że ujawniona prywatna rozmowa telefoniczna, którą przeprowadziła z byłym kambodżańskim przywódcą Hun Senem, nadal będącym szarą eminencją krajowej polityki, stanowiła naruszenie zasad etycznych.
japantimes.com.jp/kresy.pl































