Jeden z więźniów zwolnionych przez Białoruś nie zdecydował się na przekroczenie granicy z Litwą. Jak potwierdziła litewska Straż Graniczna, mężczyzna zawrócił i udał się w głąb terytorium Białorusi. Media wskazują, że chodzi o opozycjonistę Mikołaja Statkiewicza.
Litewska Straż Graniczna (VSAT) poinformowała, że jeden z więźniów wypuszczonych przez władze białoruskie nie podjął próby wjazdu na terytorium Litwy. Zdarzenie miało miejsce na przejściu granicznym, gdzie funkcjonariusze zarejestrowali jego obecność, jednak mężczyzna ostatecznie wycofał się i udał w głąb Białorusi.
Według doniesień białoruskiego portalu „Nasza Niwa”, osobą tą miał być Mikołaj Statkiewicz, znany opozycjonista i były kandydat na prezydenta Białorusi. Litewska Straż Graniczna potwierdziła sam fakt odmowy wjazdu, ale nie ujawniła tożsamości mężczyzny.
Rzecznik VSAT, Giedrius Mišutis, przekazał: „Był po drugiej stronie i nie przekroczył granicy z Litwą, nie było prób wejścia na nasze terytorium. Obecnie już go tam nie ma, ponieważ udał się w głąb punktu”. Tym samym zdementował spekulacje, jakoby sytuacja dotyczyła większej liczby wypuszczonych więźniów, którzy mieliby odmówić przekroczenia granicy.
Na pytanie dziennikarzy, czy mężczyzna odszedł dobrowolnie, Mišutis wyjaśnił, że towarzyszyło mu kilku białoruskich funkcjonariuszy, ale przemieszczał się samodzielnie.
Według „Naszej Niwy” chodziło właśnie o Mikołaja Statkiewicza, wieloletniego działacza opozycyjnego, który spędził w więzieniach wiele lat za swoją działalność polityczną. Był on wielokrotnie zatrzymywany przez reżim Aleksandra Łukaszenki, a w ostatnich latach uchodził za jednego z najważniejszych więźniów politycznych Białorusi.
Statkiewicz to weteran białoruskiej opozycji. W 1995 r. został przewodniczącym Białoruskiej Socjaldemokratycznej Partii “Hramada”. Pierwszą karę ograniczenia wolności odbył w latach 2005-2007.
W 2010 r. wystartował w wyborach prezydenckich. Brał udział w wieczór wyborczy w manifestacji na mińskim Placu Niezależności, która została spacyfikowana przez siły bezpieczeństwa. Aresztowany w 2011 r. został zkazany a sześć lat więzienia za organizację masowych zamieszek. Zwolniony przedterminowo w 2015 r.
Brał udział w protestach ulicznych w 2017 r., po których został zatrzymany.
Chciał startować w wyborach prezydenckich w 2020 r. Niedopuszczony, poparł kandydaturę Siergieja Cichanowskiego, a po aresztowaniu tegoż, jego małżonki – Swietłany. Statkiewicz została zatrzymany jeszcze w maju, na miesiące przez sierpniowymi wyborami, które doprowadziły do najbardziej masowych protestów społecznych w historii Białorusi.
Kresy.pl/LRT






























