Nowoczesne południowokoreańskie czołgi K2 Black Panther trafiły do 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej im. Zawiszy Czarnego. Pojazdy zostały już oznaczone symbolem jednostki.
W ostatnich dniach 15 Giżycka Brygada Zmechanizowana im. Zawiszy Czarnego odebrała kolejne egzemplarze czołgów K2 Black Panther. Maszyny te wchodzą w skład większego procesu modernizacji polskich sił pancernych i są częścią dostaw kierowanych do jednostek wchodzących w skład 16 Dywizji Zmechanizowanej.
Nowe czołgi trafiają również do innych formacji tej dywizji, w tym do 9 Braniewskiej Brygady Kawalerii Pancernej oraz 20 Bartoszyckiej Brygady Zmechanizowanej. Ich wyposażenie w nowoczesne południowokoreańskie pojazdy ma na celu zwiększenie zdolności bojowych jednostek rozmieszczonych w północno-wschodniej Polsce.
Nowe egzemplarze, które trafiły do 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej, zostały już oznaczone charakterystycznym emblematem tej jednostki. Informację na ten temat zamieszczono w mediach społecznościowych brygady.
„K2 Black Panther z dumą noszą znak #15GBZ. Już wiadomo do kogo należą te »czarne kotki«” – poinformowano na oficjalnym profilu 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej w serwisie Facebook.
W minionym tygodniu w Gliwicach podpisano umowę na dostawę 180 czołgów K2, w tym spolonizowanej wersji K2PL. Część pojazdów powstanie w zakładach Bumar-Łabędy. Ministerstwo Obrony deklarowało, że kontrakt przewiduje transfer technologii, pakiet szkoleniowy i serwisowy oraz montaż pojazdów towarzyszących.
Okazuje się jednak, że wspomniany transfer technologii wymaga dopiero negocjacji umów B2B.
„W zakresie produkcji czołgów K2PL i wozów wsparcia w polskim przemyśle obronnym na dziś, umowa wykonawcza nr 2 gwarantuje jedynie montaż 61 czołgów z gotowych podzespołów w ZM Bumar-Łabędy, jako podwykonawcy koreańskiej spółki Hyundai Rotem Company (HRC). Wspomniany w komunikacie Agencji Uzbrojenia transfer technologii produkcji: kadłuba wieży i podwozia, zawieszenia hydropneumatycznego, systemu armaty oraz automatu ładowania, wymaga dopiero negocjacji umów B2B. Nie wiadomo przy tym czy będą to umowy HRC z ZM Bumar-Łabędy, czy z PGZ S.A. Niezależnie od tego polskie firmy będą jedynie podwykonawcami, a nie partnerami HRC” – podkreśla na platformie X Tomasz Dmitruk z Dziennika Zbrojnego.
Jak wskazuje, „wynika to z tego, że umowę Agencja Uzbrojenia podpisała tylko z HRC, kiedy wcześniej zapowiadano, że stroną będzie konsorcjum firm koreańskich i polskich”.
„Czy teraz PGZ pozwoli, aby ZM Bumar-Łabędy dogadywał się z HRC bezpośrednio z pominięciem PGZ oraz czy ZM Bumar-Łabędy ma wystarczające zasoby, aby przyjąć ten transfer technologii? Jeśli nawet tak, to nie ma pewności, że podany zakres transferu technologii uda się wdrożyć w czasie, który umożliwi rozpoczęcie produkcji w latach 2028–2030, aby elementy te trafiły do 64 zamówionych czołgów K2PL. Aby tak się stało, ZM Bumar-Łabędy i HRC mają w praktyce ok. 2 lat. W tym czasie muszą zostać podpisane umowy B2B, zbudowane linie produkcyjne oraz przeszkoleni pracownicy. Duże wyzwanie. Podobnie pod znakiem zapytania jest zakres współprodukcji wozów wsparcia. Tu sytuacja jest jeszcze gorsza, bowiem te pojazdy trzeba dopiero opracować i muszą przejść stosowne badania. To powinno następować równolegle z transferem technologii. Może się okazać, że aby dotrzymać terminów dostaw, podwozia będą musiały zostać wyprodukowane przez HRC, a polski przemysł będzie je jedynie modyfikował pod zadania specjalistyczne. Należy także wspomnieć o wykluczeniu WZM S.A. z realizacji tego zamówienia, nawet na poziomie wsparcia eksploatacji czołgów K2/K2P” – czytamy.
Kresy.pl/































