Media zwracają uwagę, że umowa na czołgi K2PL nie gwarantuje transferu technologii, lecz otwiera jedynie taką możliwość. Transfer technologii wymaga dopiero negocjacji umów B2B. W minionym tygodniu w Gliwicach podpisano umowę na dostawę 180 czołgów K2, w tym spolonizowanej wersji K2PL. Część pojazdów powstanie w zakładach Bumar-Łabędy. Ministerstwo Obrony deklarowało, że kontrakt przewiduje transfer technologii, pakiet szkoleniowy i serwisowy oraz montaż pojazdów towarzyszących.

Okazuje się jednak, że wspomniany transfer technologii wymaga dopiero negocjacji umów B2B. „W zakresie produkcji czołgów K2PL i wozów wsparcia w polskim przemyśle obronnym na dziś, umowa wykonawcza nr 2 gwarantuje jedynie montaż 61 czołgów z gotowych podzespołów w ZM Bumar-Łabędy, jako podwykonawcy koreańskiej spółki Hyundai Rotem Company (HRC). Wspomniany w komunikacie Agencji Uzbrojenia transfer technologii produkcji: kadłuba wieży i podwozia, zawieszenia hydropneumatycznego, systemu armaty oraz automatu ładowania, wymaga dopiero negocjacji umów B2B. Nie wiadomo przy tym czy będą to umowy HRC z ZM Bumar-Łabędy, czy z PGZ S.A. Niezależnie od tego polskie firmy będą jedynie podwykonawcami, a nie partnerami HRC” – podkreśla na platformie X Tomasz Dmitruk z Dziennika Zbrojnego.

Jak wskazuje, „wynika to z tego, że umowę Agencja Uzbrojenia podpisała tylko z HRC, kiedy wcześniej zapowiadano, że stroną będzie konsorcjum firm koreańskich i polskich”.

„Czy teraz PGZ pozwoli, aby ZM Bumar-Łabędy dogadywał się z HRC bezpośrednio z pominięciem PGZ oraz czy ZM Bumar-Łabędy ma wystarczające zasoby, aby przyjąć ten transfer technologii? Jeśli nawet tak, to nie ma pewności, że podany zakres transferu technologii uda się wdrożyć w czasie, który umożliwi rozpoczęcie produkcji w latach 2028–2030, aby elementy te trafiły do 64 zamówionych czołgów K2PL. Aby tak się stało, ZM Bumar-Łabędy i HRC mają w praktyce ok. 2 lat. W tym czasie muszą zostać podpisane umowy B2B, zbudowane linie produkcyjne oraz przeszkoleni pracownicy. Duże wyzwanie. Podobnie pod znakiem zapytania jest zakres współprodukcji wozów wsparcia. Tu sytuacja jest jeszcze gorsza, bowiem te pojazdy trzeba dopiero opracować i muszą przejść stosowne badania. To powinno następować równolegle z transferem technologii. Może się okazać, że aby dotrzymać terminów dostaw, podwozia będą musiały zostać wyprodukowane przez HRC, a polski przemysł będzie je jedynie modyfikował pod zadania specjalistyczne. Należy także wspomnieć o wykluczeniu WZM S.A. z realizacji tego zamówienia, nawet na poziomie wsparcia eksploatacji czołgów K2/K2P” – czytamy.

W piątek 1 sierpnia w Gliwicach podpisano umowę wykonawczą dotyczącą pozyskania 180 południowokoreańskich czołgów K2, w tym pierwszych egzemplarzy w wersji K2PL. W uroczystości wzięli udział wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz sekretarz stanu w MON Paweł Bejda.

Prezes PGZ Adam Leszkiewicz zaznaczał w Polskim Radiu 24, że część ze 180 maszyn ma być „spolonizowana, czyli wyposażona w różne elementy produkowane przez polskie firmy, przez polski przemysł zbrojeniowy”. „To jest niezwykle ważne dla bezpieczeństwa Polski. Ale także w jakimś wymiarze – będziemy jeszcze negocjować i ustalać w jakim – jest to start współpracy przemysłowej. I my, jako Polska Grupa Zbrojeniowa, właśnie na to zwracamy uwagę. To jest dla nas niezwykle ważne, byśmy w maksymalnym stopniu umieli wykorzystać ten kontrakt i tę umowę, do udziału polskiego przemysłu zbrojeniowego w produkcji tego czołgu i wozów towarzyszących. Chodzi nie tylko o Polską Grupę Zbrojeniową, ale także o sektor prywatny” – mówił.

x.com / polskieradio24.pl / portalobronny.se.pl / Kresy.pl

Tagi: , , , , , , , ,
forma płatności