Portal TVP Info wyraził obawy o ryzyko przeprowadzenia pogromu w Polsce. Jako przykłady „nienawistnych działań” wskazano m.in. patrole obywatelskie na zachodniej granicy czy przeprowadzone w tym miesiącu przez Konfederację manifestacje antyimigranckie. W artykule nie wymieniono jednak przyczyn przeprowadzenia tych akcji, które miały związek z coraz liczniejszymi przypadkami brutalnych ataków migrantów.

30 lipca prof. Andrzej Leder, filozof, lekarz psychiatra i profesor w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN w rozmowie z portalem TVP Info odpowiedział na pytanie „Czy pierwszy pogrom w III RP to kwestia czasu?”.

„Nie można wykluczyć takiego scenariusza. Jednak nie byłby to pierwszy pogrom w III RP. W 1991 roku mieliśmy atak w Mławie na Romów. Ostatnie zajście z Wałbrzycha, gdzie pobito obywatela Paragwaju, pokazuje, że panuje atmosfera pogromowa. W Polsce to się od czasu do czasu zdarza” – ocenił profesor. „Jeszcze większe przyzwolenie rządzących. W dużym stopniu narastanie ksenofobicznej, rasistowskiej, a wręcz faszystowskiej atmosfery jest związane z tym, że wrogie działania i język nie znajduje odpowiedzi u rządzących. Brak reakcji powoduje coraz większe przyzwolenie” – kontynuował.

Według Andrzeja Ledera, wzmocnienie ksenofobicznego języka związane jest z brakiem poczucia bezpieczeństwa, spowodowanym „wojną za naszą wschodnią granicą”. „Jest także wiele elementów głębiej zakorzenionych w psychologii społecznej. Wojna przyniosła pojawienie się emigracji ukraińskiej. Polska była do tego momentu praktycznie mono etnicznym społeczeństwem. Teraz musi nauczyć się żyć w sytuacji obecności innych, postrzeganych jako obcy. Równolegle przebiega proces, który dotyczy wszystkich krajów globalnej Północy, czyli napływu ludzi z globalnego Południa” – mówił Leader.

Profesor zgodził się z opinią TVP, że „największy wybuch antysemityzmu i ksenofobii zaczął się około miesiąc po wyborach”. „Po pierwsze dlatego, że w lipcu 1941, po wejściu wojsk niemieckich na tereny wcześniej zajęte przez Związek Radzicki etniczni Polacy popełnili wiele masowych zbrodni na współobywatelach Żydach, zbrodni takich jak ta w Jedwabnem. W lipcu przypadają ich rocznice. To niesłychanie bolesna pamięć, nie do przyjęcia dla środowisk narodowych” – oświadczył.

Leder wskazał, że moment, w którym „w Polsce granie rasizmem i ksenofobią stało się mainstreamową strategią polityczną” zaczął się od kampanii z 2015 roku i słów Kaczyńskiego o imigrantach, którzy „przenoszą choroby”

Według profesora zmiana narracji jest widoczna także wśród polityków Koalicji Obywatelskiej, którzy liczą na wzrost poparcia dzięki prawicowej narracji. „Gdyby rząd wrócił do retoryki, jaką miał przed wyborami w 2023 roku, to sądzę, że wyszedłby na tym dobrze. Choć zamknęłoby mu to drogę do koalicji z Konfederacją. A z tego co rozumiem, rząd premiera Tuska liczy, że oswoi polityków Konfederacji i po wyborach będzie szansa na powstanie gabinetu złożonego z KO i Konfederacji” – wskazał.

W tekście zestawiono działania obywatelskich patroli na granicy oraz manifestacje antyimigranckie z nielicznymi w Polsce przypadkami fizycznych ataków na osoby o odmiennej narodowości. Pominięto przy tym kontekst, w jakim dochodzi do wzrostu tego typu aktywności, związany przede wszystkim z obawami o nagłe zmiany kulturowe oraz zagrożenie bezpieczeństwa.

W tym kontekście należy wymienić m.in. głośny przypadek zamordowania na początku czerwca 24-letniej Klaudii z Torunia przez Wenezuelczyka. Napastnik zadał kobiecie kilkanaście ciosów nożem w okolice głowy, szyi oraz klatki piersiowej, a także oślepił swoją ofiarę. Na portalu informowaliśmy, że obywatel Wenezueli odmówił składania wyjaśnień. Nie porozumiewał się ani w języku polskim, ani w angielskim.

Zobacz także: „Migranci zagłosują na lewicę i progresywistów” – Sierakowski: czekam na nowy elektorat

W lipcu w miejscowości Nowe na terenie województwa kujawsko-pomorskiego policja zatrzymała pięciu obywateli Kolumbii, podejrzanych o udział w bójce, w wyniku której śmierć poniósł 41-letni mieszkaniec powiatu świeckiego.

28 lipca pisaliśmy, że w Gdyni doszło do incydentu z udziałem Kenijczyka, który według zgłoszenia miał zaatakować kobietę na jednej z ulic. Policja przyjęła zawiadomienie o naruszeniu nietykalności cielesnej i prowadzi czynności wyjaśniające pod nadzorem Komisariatu Gdynia Chylonia.

W krajach Europy Zachodnie, gdzie liczba cudzoziemców stanowi o wiele większą część populacji, do przestępstw z ich udziałem dochodzi o wiele częściej. Zgodnie z informacjami zgromadzonymi przez paryską policję, aż 77 proc. przypadków gwałtów w 2023 roku zostało popełnionych przez sprawców nieposiadających francuskich paszportów.

W 2022 r. prezydent Francji Emmanuel Macron w wywiadzie dla stacji telewizyjnej France 2 przytoczył informację z paryskiej komendy policji, że za połowę przestępstw popełnianych w stolicy kraju odpowiedzialni są imigracji z Afryki oraz Bliskiego Wschodu. Dokładniej, imigranci odpowiadają za 48 proc. przestępstw popełnionych w Paryżu, mimo stanowienia zaledwie 12,7 proc, populacji kraju. Za pierwsze miesiące 2022 roku, obcokrajowcy w Paryżu popełnili 70,4 proc. kradzieży z użyciem przemocy i 75,6 proc. kradzieży prostych. W kolejnych latach paryskie władze nie podały już nowszych danych.

W przypadku Niemiec w 2023 r. cudzoziemcy stanowili około 41  proc. wszystkich podejrzanych. Ich udział w kategoriach podejrzanych przemocy wzrósł  o 14,5 proc względem poprzedniego roku. W 2024 r. odnotowano 13 320 przypadków gwałtów i napaści seksualnych, co stanowi wzrost o 9,3 proc. rok do roku. W 2023 r. zarejestrowano 761 zbiorowych gwałtów, z czego 47,5 proc. sprawców to cudzoziemcy.

Według szacunków z początku 2025 r. – obecnie w Polsce przebywa od 2,5 do 2,8 miliona imigrantów, co stanowi od 6,6 do 7,5 proc. populacji kraju. Największą grupę przybyszów, około trzech czwartych, stanowią Ukraińcy. Według raportu przeprowadzonego przez Instytut WEI liczba imigrantów może wynosić nawet 4 mln.

Tak znaczna liczba cudzoziemców budzi obawy opinii publicznej co do możliwości ich integracji. Niemieckie media informowały, że w ich kraju rozwinęło się islamistyczne społeczeństwo równoległe. Bild przywołuje wyniki ankiety przeprowadzonej przez Instytut Badań Kryminologicznych Dolnej Saksonii (KFN). Wskazują, że większość muzułmańskich uczniów (67,8 proc.) deklaruje, że „zasady Koranu są ważniejsze niż prawo obowiązujące w Niemczech”.

Zobacz: Kolejna niemiecka szkoła będzie oferować wyłącznie posiłki halal ze względu na muzułmanów

Przeczytaj również: W Hiszpanii spada liczba praktykujących katolików. Jednocześnie przybywa osób wyznających islam

Kresy.pl/tvp.info

Tagi: , , ,
forma płatności