Ministerstwo Obrony Czech zagroziło francuskiej firmie KNDS wstrzymaniem płatności w związku z poważnymi problemami technicznymi samobieżnych haubic CAESAR 8×8. Projekt wart ponad 10 mld koron czeskich może zostać opóźniony lub całkowicie anulowany.
Czeskie Ministerstwo Obrony skierowało ostre ostrzeżenie do francuskiej firmy zbrojeniowej KNDS, producenta samobieżnych haubic CAESAR 8×8, w związku z niespełnianiem przez ten sprzęt uzgodnionych parametrów technicznych. Groźba dotyczy wstrzymania płatności zaliczek i możliwego anulowania całej umowy.
Zgodnie z informacjami czeskiego serwisu Novinky, dyrektor departamentu uzbrojenia Lubor Koudelka wysłał oficjalne pismo do francuskiego wykonawcy, wskazując, że jeśli warunki kontraktu nie zostaną spełnione, a działa nie zostaną przygotowane do testów wojskowych, Czechy wstrzymają dalsze płatności już w bieżącym roku. Dotychczas resort przelał na konto francuskiego producenta ponad 7 mld koron czeskich. W 2025 r. planowano kolejną transzę przekraczającą 1 mld koron.
Czytaj także: Czechy inwestują w mobilną obronę powietrzną. 1,86 mld koron na systemy RBS
Minister obrony Jana Černochová poinformowała rząd o poważnych trudnościach już na początku lipca. Projekt, którego wartość przekracza 10 mld koron, może ulec znacznemu opóźnieniu, a nawet zostać całkowicie anulowany. W rozmowie z Novinkami Černochová zaznaczyła, że prowadzi intensywną komunikację ze stroną francuską, w tym z ministrem obrony Francji. Przedstawiciele resortu, w tym dyrektor Koudelka oraz wojskowi, poinformowali producenta o skali problemów.
Haubice CAESAR, w wersji 6×6, są produkowane od ponad 20 lat i użytkowane przez siły zbrojne Francji oraz dziesięciu innych państw. Wersja 8×8, zamówiona przez Czechy, to rozwinięcie projektu, którego pierwszym nabywcą była Dania. Jednak z powodu opóźnień spowodowanych pandemią, Duńczycy zrezygnowali z przyjęcia zamówionych egzemplarzy i przekazali je Ukrainie.
Dla czeskiej armii francuski producent przygotował dwa prototypy dział na podwoziu Tatra 8×8. Testy kontrolne przeprowadzone na początku lata wykazały, że systemy nie spełniają kilku kluczowych parametrów, w tym dotyczących zasięgu i efektywności ognia. Minister Černochová przyznała: „Problem jest w dostrzale i w efektywności strzelania. Poradzenie jest możliwe, ale armia nie może ustąpić z tych warunków”.
Najpoważniejsze zastrzeżenia dotyczą braku dokumentacji opisującej relację pomiędzy działem a amunicją, co uniemożliwia prawidłowe funkcjonowanie systemu kierowania ogniem. Bez tych danych nie jest możliwa integracja systemu z czeskimi środkami ogniowymi, a także certyfikacja zgodności z normami NATO. Informacje te potwierdził również producent systemu kierowania ogniem.
Czeskie Ministerstwo Obrony równolegle zakupiło za 310 mln koron niemiecki system kierowania ogniem Adler III od firmy ESG, który ma umożliwiać w pełni zautomatyzowane i cyfrowe celowanie. Braki po stronie francuskiego producenta mogą także zagrozić integracji krajowej amunicji. Kontrakt na dostawę ponad 65 tys. pocisków artyleryjskich różnych typów, o łącznej wartości 12 mld koron, realizuje zakład amunicyjny STV Group z siedzibą w Poličce. Przedstawiciel firmy, Pavel Beran, zapewnił: „Problemy z działami nie są nam znane. My zgodnie z umową przygotowujemy certyfikację amunicji”.
Firma KNDS nie udzieliła komentarza w odpowiedzi na pytania mediów.
kresy.pl/www.novinky.cz
































