Ministerstwo Kultury zapowiada rozszerzenie opłaty reprograficznej na nowoczesne urządzenia elektroniczne, w tym smartfony, tablety i telewizory. Zmiana ma przynieść artystom do 200 mln zł rocznie. Nowelizacja nie wymaga wprowadzenia ustawy, zmiany zostaną dokonane rozporządzeniem ministra kultury, co pozwala ominąć parlamentarny proces legislacyjny.
MKiDN zapowiedziało wprowadzenie nowelizacji rozporządzenia dotyczącego opłaty reprograficznej. Zgodnie z propozycją, od 1 stycznia 2026 r. opłata ta obejmie szereg nowoczesnych urządzeń elektronicznych, takich jak smartfony, tablety, komputery, telewizory z funkcją nagrywania, dekodery czy przenośne dyski. Resort kultury szacuje, że zmiany pozwolą na przekazanie twórcom nawet 150–200 mln zł rocznie – ponad czterokrotnie więcej niż obecnie.
Nowa opłata, wynosząca standardowo 1 proc. ceny sprzedaży, dotyczyć ma m.in. smartfonów z pamięcią powyżej 32 GB, tabletów, komputerów, odtwarzaczy, nagrywarek, dysków przenośnych i kart pamięci. W przypadku niektórych urządzeń, jak papier biurowy czy sprzęt wielofunkcyjny, stawki zostaną obniżone – odpowiednio z 1,25 proc. do 0,75 proc. i z 3 proc. do 2 proc. Symboliczna stawka 0,01 proc. zostanie zachowana dla magnetofonów i magnetowidów z przyczyn legislacyjnych.
Jak podkreśla wiceszef MKiDN Maciej Wróbel, obecny katalog urządzeń objętych opłatą jest przestarzały i nieaktualizowany od 17 lat. Nadal zawiera on m.in. kasety VHS i magnetofony, pomijając współczesne urządzenia wykorzystywane do kopiowania treści cyfrowych. Wróbel wskazuje, że opłata reprograficzna to „standard w krajach rozwiniętych, który umożliwia legalne kopiowanie utworów do użytku prywatnego bez konieczności uiszczania dodatkowych opłat”. „To, co wprowadzamy, to uproszczenie systemu i urealnienie wartości opłat” – mówi.
Według resortu, średni koszt nowej opłaty dla konsumenta będzie wynosił – dla smartfona o wartości 1800 zł będzie to 18 zł. Ministerstwo zapewnia, że ciężar finansowy nie spadnie na konsumentów, lecz zostanie poniesiony przez producentów i importerów. Opłata ma być traktowana przez firmy jako element „społecznej odpowiedzialności biznesu”. Łącznie nowe przepisy mają objąć 258 firm.
Nowelizacja nie wymaga wprowadzenia ustawy – zmiany zostaną dokonane rozporządzeniem ministra kultury, co pozwala ominąć parlamentarny proces legislacyjny. Konsultacje publiczne zaplanowano na 30 dni. MKiDN powołuje się na art. 20 ustawy o prawie autorskim oraz unijną dyrektywę 2001/29/WE, które przewidują obowiązek zapewnienia artystom „godziwej rekompensaty” za kopiowanie ich dzieł na własny użytek.
Formalnie środki nie trafią do budżetu państwa – zostaną rozdzielone przez organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi, takie jak ZAiKS, ZPAV, SAWP czy Stowarzyszenie Filmowców Polskich. Część funduszy ma być przeznaczona na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne dla artystów niezatrudnionych na etatach.
Krytycy zmian zwracają uwagę, że mimo formalnego przerzucenia obowiązku na producentów, koszty te i tak zostaną uwzględnione w cenach detalicznych, co w praktyce obciąży konsumentów. Oznacza to, że nowy laptop, tablet czy dekoder mogą kosztować więcej nawet o kilkadziesiąt złotych. Opłata obejmie również osoby korzystające z płatnych subskrypcji streamingowych czy abonamentu RTV – mimo że już uiszczają opłaty za legalne korzystanie z treści.
Jak wynika z raportu Urzędu UE ds. Własności Intelektualnej z 2024 r., Polska zajmuje czwarte miejsce od końca w Europie pod względem częstotliwości korzystania z nielegalnych treści. W 2023 r. przeciętny Polak sięgał po nielegalne materiały 8,3 raza w miesiącu – mniej niż m.in. w Niemczech czy Włoszech.
Inny projekt Ministerstwa Kultury zakłada, aby państwo zapłaciło składki ZUS i zdrowotną za najmniej zarabiających artystów, których miesięczne dochody w ciągu ostatnich trzech lat nie przekroczyły 125 proc. pensji minimalnej. Koszt projektu wsparcia przekroczyłby ok. 240 mln zł rocznie. Natomiast obsługa administracyjna projektu pochłonęłaby przeszło 10 mln zł rocznie.
Kresy.pl/money.pl































