Rosja i Białoruś są potentatami na światowym rynku nawozów sztucznych. Ograniczenie ich ekspansji handlowej w Unii Europejskiej było priorytetem polskiej prezydencji.

Od wtorku w Unii Europejskiej zacznie obowiązywać cło na nawozy z Białorusi i Rosji w wysokości 6,5 proc. Oprócz tego pobierana będzie jeszcze opłata w wysokości 40-45 euro za każdą tonę. Będzie ona rosnąć i w 2028 r. ma sięgnąć wysokości 430 euro, jak podała polska redakcja Business Insider.

Producenci z dwóch państw byli poważną konkurencją dla przedsiębiorstw unijnych. Według danych UN Comtrade, import nawozów z Rosji do państw UE sięgnął w zeszłym roku wartości 1,81 mld dol. To o 20 proc. więcej niż w roku 2023. Także w przypadku samej Polski głównym źródłem importu nawozów była Rosja, jak twierdzi Business Insider.

Odbiło się to na sprzedaży krajowego producenta – Grupy Azoty. Portal ocenia, że cła jakie już niebawem wejdą w życie znacząco polepszą jego sytuację rynkową. Dlatego zresztą władze Polski długo zabiegały o nałożenie cła.

Grupa Azoty ma poważne problemy. W 2023 r. wykazała blisko 3,3 mld zł straty netto, a w ubiegłym roku ponad 1 mld zł. Łączne zadłużenie sięga 12 mld zł. Niższ cena gazu może zwiększyć rentowność produkcji.

Grupa Azoty była w przeszłości celem działań na rzecz przejęcia przez rosyjskiego biznesmena żydowskiego pochodzenia Wiaczesława Mosze Kantora.

businessinsider.com.pl/kresy.pl

Tagi: , , , ,
forma płatności