Pete Hegseth, sekretarz obrony USA, podczas przesłuchania w Kongresie nie potrafił wskazać położenia Przesmyku Suwalskiego ani Obwodu Królewieckiego – dwóch kluczowych punktów strategicznych w Europie.
W trakcie przesłuchania przed Komisją Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów, sekretarz obrony USA Pete Hegseth został przepytany przez kongresmena Eugene’a Vindmana. Podczas posiedzenia Hegseth nie potrafił odpowiedzieć na pytania dotyczące m.in. Przesmyku Suwalskiego, Kaliningradu czy chińskich planów rozbudowy marynarki wojennej.
Jestem pewien, że możesz mi powiedzieć — odpowiedział Hegseth na pytanie o Przesmyk Suwalski.
“Zadałem Sekretarzowi Hegsethowi kilka pytań z zakresu wojskowości 101. Oblał. Amerykańscy żołnierze zasługują na coś lepszego niż ten nieudacznik” — podał Vindman na portalu X.
I asked Secretary Hegseth some military 101 questions.
He flunked.
America’s service members deserve better than this pop quiz dropout. pic.twitter.com/tfNLbQrDli
— Congressman Eugene Vindman (@RepVindman) June 13, 2025
Jak informowaliśmy wcześniej na naszym portalu, podczas przesłuchania przed senacką Komisją Sił Zbrojnych, sekretarz obrony USA Pete Hegseth w ostrych słowach odniósł się do roli sojuszników NATO w operacjach wojskowych w Afganistanie.
Hegseth przytoczył żart powtarzany przez amerykańskich żołnierzy: że skrót ISAF, czyli International Security Assistance Force, w rzeczywistości oznaczał „I Saw Americans Fighting” (widziałem Amerykanów walczących). — Ostatecznie to było dużo flag. Dużo flag. Ale niewiele realnych możliwości bojowych na ziemi — powiedział.
Nie jesteście prawdziwą koalicją, nie jesteście prawdziwym sojuszem, jeśli nie posiadacie realnych zdolności obronnych i prawdziwych armii gotowych je zastosować — zaznaczył.
Wypowiedź sekretarza spotkała się z natychmiastową reakcją senatora Chrisa Coonsa (Partia Demokratyczna, Connecticut), który przypomniał, że to właśnie po atakach z 11 września NATO po raz pierwszy w historii uruchomiło artykuł 5 traktatu północnoatlantyckiego. — Nasi sojusznicy nie tylko okazali solidarność, ale realnie wsparli nas militarnie i humanitarnie w Afganistanie — skomentował Coons.
Jak informuje wojsko-polskie.pl: Zaangażowanie Polski w działania w Afganistanie sięga roku 2002 kiedy to po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 roku, przeprowadzonych przez kierowaną z Afganistanu Al-Kaidę, polskie władze postanowiły przyłączyć się do kierowanej przez USA koalicji międzynarodowej przeciwko globalnemu terroryzmowi. Operacja ta otrzymała kryptonim „Enduring Freedom”. Początkowo Polski Kontyngent Wojskowy w ramach sił sojuszniczych liczył ok. 100 żołnierzy, do zadań których należało między innymi: rozbudowa bazy Bagram, rozminowywani i oczyszczanie terenu z niewybuchów, zabezpieczanie konwojów logistycznych i saperskich oraz niesienie pomocy humanitarnej wraz z organizacjami pozarządowymi. W 2007 roku nastąpia zmiana charakteru z zadań jakie mieli wykonywać polscy żołnierze. Zakończył się bowiem polski udział w operacji „Enduring Freedom”, a jednocześnie rozpoczęła się I zmiana PKW w ramach Międzynarodowych Sił Wsparcia Bezpieczeństwa w Afganistanie (ISAF). Zasadniczym zadaniami jakie pełnili polscy żołnierze w ramach PKW ISAF w latach 2007-2015 było zapewnienie stabilizacji Afganistanu oraz niesienie pomocy w jego odbudowie i rozwoju, utrwalanie struktur administracji państwowej oraz stworzenie dogodnych warunków do efektywnego jej funkcjonowania. W trakcie misji w Afganistanie poległo lub zmarło 43 polskich żołnierzy i 1 pracownik cywilny wojska.
Kresy.pl































