Pracownicy Zakładów Mechanicznych Bumar-Łabędy, jednej z kluczowych spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ), wyszli na ulice w proteście przeciwko bierności zarządu i braku nowych zamówień na sprzęt wojskowy. Protestujący, zrzeszeni w Związku Zawodowym Kontra, podkreślają, że brak pracy może doprowadzić do zwolnień, a obietnice dotyczące produkcji nowych czołgów i haubic nie zostały spełnione.

Podczas protestu przed bramą zakładów w Gliwicach związkowcy wyrażali obawy o przyszłość fabryki, która od lat specjalizuje się w modernizacji sprzętu wojskowego. Wskazywali na niezrealizowane zapowiedzi produkcji czołgów K2 i haubic Krab, a także kończącą się w ciągu roku modernizację czołgów Leopard 2PL.

– Nie ma pracy, nie ma kontraktów, nic się nie dzieje. Obiecano nam umowy na czołgi K2, nie ma tych K2, obiecano nam Kraby, nie ma Krabów. Leoparda kończymy za rok – co potem? – pytał Dariusz Skwarek, przewodniczący związku.

Protestujący wskazują, że mimo przeznaczenia 850 milionów złotych na rozwój produkcji armatohaubic Krab, środki te pozostają niewykorzystane. Ich zdaniem zarząd zakładów, a zwłaszcza prezes Zbigniew Krzyszkowski, nie podejmuje wystarczających działań na rzecz pozyskania nowych kontraktów, co może skutkować redukcją etatów.

W odpowiedzi na protest zarząd spółki wydał oficjalne oświadczenie, w którym odrzuca zarzuty związkowców. Według władz Bumaru-Łabędy protest nie ma merytorycznych podstaw, a decyzje kierownictwa są zgodne z prawem pracy.

– Protest jest szkodliwy z punktu widzenia wizerunku Spółki, jednej z wiodących firm przemysłu zbrojeniowego w kraju. W zdecydowanej większości załoga jest zintegrowana wokół podstawowych celów Spółki, w tym restrukturyzacji produktowej, która ma zapewnić stabilność miejsc pracy i wzrost zatrudnienia w dłuższym okresie – napisano w oświadczeniu.

Według zarządu większość pracowników nie popiera protestu, a demonstranci w dużej części nie są zatrudnieni w zakładach. Władze firmy podkreślają również, że obecne działania zakładu, takie jak modernizacja czołgów Leopard 2PL i wsparcie dla sprzętu Sił Zbrojnych Ukrainy, są realizowane zgodnie z planem.

Zakłady w Gliwicach od lat są ważnym elementem polskiego przemysłu zbrojeniowego, jednak przyszłość fabryki stoi pod znakiem zapytania. Brak nowych kontraktów i niepewność dotycząca przyszłych zamówień budzą obawy o stabilność miejsc pracy.

Związkowcy domagają się odwołania prezesa, zatrzymania zwolnień i zapewnienia konkretnych działań w sprawie wykorzystania środków przeznaczonych na produkcję Krabów. Zarząd jednak pozostaje nieugięty, twierdząc, że strategia restrukturyzacji zapewni stabilność w dłuższej perspektywie.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Już w październiku 2022 roku informowaliśmy, że Zakłady Mechaniczne Bumar-Łabędy w Gliwicach, jedyne w kraju zakłady zdolne do produkcji podstawowego sprzętu pancernego dla polskiej armii, zamiast produkować czołgi, boją się o swoją przyszłość.

Członkowie Związku Zawodowego Przemysłu Elektromaszynowego w zakładach Bumar-Łabędy w Gliwicach wystosowali wtedy pismo, w którym informowali “o co najmniej kontrowersyjnych decyzjach rady nadzorczej Bumaru i zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej, które mogą świadczyć o chęci wygaszania produkcji zakładu”. Powoływali się na przykłady, które ich zdaniem mogły spowodować, że w zakładach nie będą już produkowane czołgi czy inne pojazdy gąsienicowe, ani na potrzeby polskiej armii, ani na eksport. Związkowcy obawiali się w tamtym czasie, że ostatecznie skończy się to likwidacją gliwickich zakładów.

W odpowiedzi na zapytanie WNP.pl, PGZ w 2022 roku oświadczyła, że „nie prowadzi żadnych działań zmierzających do likwidacji Zakładów Mechanicznych Bumar-Łabędy z siedzibą w Gliwicach”.

Portal zwrócił w tym kontekście uwagę na liczne zagraniczne kontrakty „na zakup uzbrojenia za przeogromne pieniądze, setki miliardów dolarów”. Zaznacza, że „te pieniądze płyną zagranicę”, a „polski przemysł ma z nich niewiele pożytku”. Przypomniano też, że również zapewnienia o tym, że za granicą mają być kupowane tylko te systemy uzbrojenia, których nie produkuje się w Polsce, okazały się być nie do końca prawdziwe. Jako przykład wymieniono zakup ponad 600 koreańskich samobieżnych armatohaubic K9, przy jednoczesnych zapowiedziach docelowego ograniczania produkcji polskich systemów Krab, opartych na wspomnianych armatohaubicach z Korei Południowej.

„Część analityków wskazuje, że sytuacja producenta Krabów, a przy tym i fabryki Bumar-Łabędy, który jest silnie związany z ich produkcją, jest wręcz tragiczna” – pisze WNP.pl. Przywołuje też komentarze części specjalistów, których zdaniem zakup K9 był wyjątkowo nieprzemyślany, a do tego „wykraczający poza możliwości ich wprowadzenia do wojska”.

W kwietniu 2023 roku premier Mateusz Morawiecki oświadczył, że w zakładach Bumar-Łabędy w Gliwicach będą produkowane armatohaubice Krab, a także będzie działać centrum napraw czołgów Leopard.

“Intensywnie zabiegałem o to, żeby właśnie tu w Gliwicach w Bumarze – Łabędy powstało centrum serwisowo-naprawcze całej rodziny czołgów Leopard 2. W ostatni piątek w Ramstein, odbyło się spotkanie ministrów obrony państw wspierających Ukrainę. Podczas tego spotkania podpisałem stosowne porozumienie z moim odpowiednikiem niemieckim i ukraińskim, na podstawie którego jeszcze w maju centrum serwisowe rozpocznie swoją działalność. Na Ukrainę trafiły lub niedługo trafią dwa bataliony czołgów Leopard 2” – oświadczył wtedy szef MON Mariusz Błaszczak.

W marcu 2023 roku szef MON Mariusz Błaszczak informował, że w naszym kraju powstanie też hub serwisowy dla czołgów przekazanych Ukrainie. Deklarował, że zajmą się tym Zakłady Bumar-Łabędy. Z kolei w kwietniu zakłady rozpoczęły remontowanie ukraińskich czołgów T-64.

CZYTAJ TAKŻE: Problemy z produkcją amunicji 155 mm – prezes PGZ zagrożony dymisją

Kresy.pl / 24gliwice.pl / katowice.tvp.pl

Tagi: , , , ,
forma płatności