Zakłady Mechaniczne Bumar-Łabędy w Gliwicach, jedyne w kraju zakłady zdolne do produkcji podstawowego sprzętu pancernego dla polskiej armii, zamiast produkować czołgi, boją się o swoją przyszłość – pisze serwis WNP.pl.

W środę portal WNP.PL napisał, że członkowie Związku Zawodowego Przemysłu Elektromaszynowego w zakładach Bumar-Łabędy w Gliwicach wystosowali pismo, w którym „informują o co najmniej kontrowersyjnych decyzjach rady nadzorczej Bumaru i zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej, które mogą świadczyć o chęci wygaszania produkcji zakładu”. Powołują się na przykłady, które ich zdaniem mogą spowodować, że w zakładach nie będą już produkowane czołgi czy inne pojazdy gąsienicowe, ani na potrzeby polskiej armii, ani na eksport. Związkowcy obawiają się, że ostatecznie skończy się to likwidacją gliwickich zakładów.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1296 PLN    (5.89%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Jak wynika z treści pisma, do którego dotarł WNP.PL, kontrowersyjne, zdaniem związkowców, decyzje rady nadzorczej spółki ZM Bumar-Łabędy mają aprobatę PGZ. Związkowcy przypominają też, że Bumar ma wiele wyłącznych kompetencji w zakresie działalności na rzecz obronności państwa polskiego, które powinny być stale rozwijane.

 

Chodzi tu m.in. o kompetencje remontowe czołgów T-72 czy PT-91 Twardy, modernizacyjne czołgów Leopard 2A4 do wersji 2PL, a także produkcji wozów zabezpieczenia technicznego WZT-2 i WZT-3 oraz mostów MS-20, wraz z możliwością ich remontów.

Czytaj także: NIK: Modernizacja Leopardów może przeciągnąć się do 2028 roku

Zdaniem związkowców ze Związku Zawodowego Przemysłu Elektromaszynowego kolejne zarządy PGZ nie dążą do naprawy poszczególnych płaszczyzn działalności zakładu. Wszelkie działania obserwują z przerażeniem i odczytują jako marginalizowanie, a także chęć likwidacji spółki jako znaczącego podmiotu dla obronności kraju.

„Ośmielamy się zaryzykować tezę, że niektóre decyzje podjęte w ostatnich miesiącach to działania na szkodę państwa, a nawet noszą znamiona sabotażu” – napisano w piśmie. Podano w tym kontekście przykłady. Zaznaczono m.in., że kilka dni po wybuchu wojny na Ukrainie zapadła decyzja o wygaszeniu wydziału odlewni – jedynej w Polsce, która posiada kompetencje i techniczne możliwości w zakresie całej gamy wyrobów niezbędnych do produkcji, modernizacji i napraw broni pancernej znajdującej się w ofercie zakładów. Dodano, że produkowane w Bumarze odlewy trafiają też do innych zakładów produkcji specjalnej, m.in. na potrzeby Huty Stalowa Wola do wyrobu armatohaubic Krab. Zwrócono też uwagę na napływające, liczne zapytania ofertowe od spółek z sektorów górniczego czy energetycznego, jak również od kontrahentów zagranicznych.

Zdaniem związkowców, pozbycie się tak istotnego elementu procesu produkcyjnego w dzisiejszej sytuacji geopolitycznej, jest skrajną nieodpowiedzialnością. Ostrzegają też, że w przypadku jego unieruchomienia bądź wyłączenia, należy się liczyć z konsekwencją deprecjacji unikatowego w skali kraju majątku i utratą wypracowanych przez wiele lat kompetencji.

Od końca kwietnia Wydział Odlewni jest zamknięty, nie pracuje tam żaden pracownik.

Ponadto, w Bumarze zakazano wykonywania usług cywilnych na Wydziale Kuźni, co doprowadziło do jej zamknięcia. Zakazano też rozpatrywania ofert na usługi cywilne na innych wydziałach spółki – Wydziału Obróbki Skrawaniem, Hartowni, Wydziału Galwanicznego. Związkowcy obawiają się, że w przyszłości może to być argumentem do ich wygaszenia i likwidacji. Dodają, że zakłady tracą też przez to dodatkowe źródła finansowania, co grozi zwolnieniami wysoko wykwalifikowanych pracowników.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W piśmie podkreślono też, że przez ostatnie półtora roku z zakładów Bumar wyprowadzono dokumentację techniczną czołgu T-72, będącą ich własnością. Podobnie postąpiono z dokumentacją na modernizację czołgu Leopard, której właścicielem jest resort obrony, która trafiła do tłumaczenia do WZM za kwotę ponad 10 mln zł, mimo iż Bumar posiadał własne możliwości w tym zakresie. Związkowcy twierdzą, że zgłosili sprawę do prokuratury i mają na to dowód, zaś dwie osoby przeciwdziałające transferowi tych dokumentów zwolniono z pracy.

Według WNP.pl, związkowcy podkreślają, że w obecnej sytuacji geopolitycznej konieczne jest posiadanie przez Polskę własnego, niezależnego zaplecza produkcyjno-remontowego na potrzeby polskiej armii, które trzeba szybko wzmocnić i doinwestować

Z wielkim rozgoryczeniem pracownicy naszego zakładu zauważają, że jak na razie zapowiadana dbałość o wspieranie rodzimego przemysłu obronnego pozostaje w sferze deklaracji rządu RP, a propaguje się sprzęt pancerny niemiecki, amerykański czy koreański” – czytamy w oświadczeniu Związku Zawodowego Przemysłu Elektromaszynowego w ZM Bumar-Łabędy. Związkowcy podkreślają, że nie podważają celowości tych zakupów, ale ich zdaniem w ślad za nimi winien nastąpić również transfer technologii do przemysłu rodzimego, w tym do zakładów Bumar-Łabędy.

W odpowiedzi na zapytanie WNP.pl, PGZ oświadczyła, że „nie prowadzi żadnych działań zmierzających do likwidacji Zakładów Mechanicznych Bumar-Łabędy z siedzibą w Gliwicach”.

Portal zwraca w tym kontekście uwagę na liczne zagraniczne kontrakty „na zakup uzbrojenia za przeogromne pieniądze, setki miliardów dolarów”. Zaznacza, że „te pieniądze płyną zagranicę”, a „polski przemysł ma z nich niewiele pożytku”. Przypomniano też, że również zapewnienia o tym, że za granicą mają być kupowane tylko te systemy uzbrojenia, których nie produkuje się w Polsce, okazały się być nie do końca prawdziwe. Jako przykład wymieniono zakup ponad 600 koreańskich samobieżnych armatohaubic K9, przy jednoczesnych zapowiedziach docelowego ograniczania produkcji polskich systemów Krab, opartych na wspomnianych armatohaubicach z Korei Południowej.

Przeczytaj: 48 haubic KRAB dla polskiego wojska [+FOTO/VIDEO]

„Część analityków wskazuje, że sytuacja producenta Krabów, a przy tym i fabryki Bumar-Łabędy, który jest silnie związany z ich produkcją, jest wręcz tragiczna” – pisze WNP.pl. Przywołuje też komentarze części specjalistów, których zdaniem zakup K9 był wyjątkowo nieprzemyślany, a do tego „wykraczający poza możliwości ich wprowadzenia do wojska”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

„(…) internetowy materiał informacyjny związków Bumaru świadczy o poważnym wzburzeniu załóg polskich przedsiębiorstw i niefrasobliwości MON w ich traktowaniu. I to wszystko w obliczu deklaracji, jak to należy wspierać polski przemysł i rozwój rodzimej myśli technicznej” – zaznacza portal.

Aktualnie realizowany jest program modernizacji i dostaw 142 czołgów Leopard 2A4 do standardu Leopard 2PL. Do tej pory przekazano łącznie jedynie około 34 egzemplarzy tych czołgów, ze 142 przewidzianych. Dostawy mają zostać zakończone w 2023 roku – 2-3 lata później niż zakładano pierwotnie (wstępnie zakładano rok 2021).

Zgodnie z umową z grudnia 2015 roku Wojsko Polskie miało otrzymać 128 czołgów. W 2018 roku podpisano jednak aneks do umowy, zwiększając liczbę czołgów, które mają zostać zmodernizowane do 142.

W kontekście programu modernizacji czołgów zwracano także uwagę na wzrost ceny modernizacji. W październiku 2020 roku do MON złożona została interpelacja w tej sprawie. Resort nie wskazał przyczyn wzrostu ceny programu.

Przypomnijmy, że pod koniec sierpnia Polska kupiła od Korei Południowej 180 czołgów K2 za 3,37 mld dol. i 212 armatohaubic K9 za 2,4 mld dol., czyli odpowiednio za ok. 16,2 i 11,5 mld zł. Eksperci zwracają uwagę, że są to ceny netto – koszty brutto to ok. 34 mld zł. Wcześniej rząd odmówił podania informacji o kosztach zakupu koreańskiego uzbrojenia. Przypomnijmy, że już wcześniej media z Korei Południowej zaznaczały, że wzrost kosztów produkcji wywołany wojną na Ukrainie miał spowodować blisko dwukrotny wzrost ceny zakupu sprzętu.

Umowa z Hanwha Defense przewiduje pozyskanie 212 samobieżnych armatohaubic K9A1 w latach 2022-2026. Pierwsze egzemplarze czołgów i haubic trafią do Wojska Polskiego jeszcze w tym roku.

Ponadto, należy zwrócić uwagę, że umowa ramowa zakładała pozyskanie 48 sztuk K9, a w dalszych etapach 624 sztuki K9A1/K9PL, z których część K9A1 miała być produkowana w Korei, a K9A2, od 2026 roku, miały powstawać częściowo w Polsce. Teraz, według informacji MON, w pierwszym etapie Polska kupuje aż 212 K9A1, a 460 egzemplarzy K9A2/PL w drugim etapie miałyby być produkowane w Polsce i w Korei.

Czytaj także: Prezes HSW złożył rezygnację. W tle sprawa haubic K9?

Wnp.pl / Kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz