Przebywający w Pekinie szef węgierskiego MSZ Peter Szijjarto podkreśla rosnącą rolę Węgier jako partnera gospodarczego Chin – szczególnie w Europie Środkowej. Dane gospodarcze, w tym dot. eksportu do Chin, wspierają jego słowa.

Do Pekinu w związku z Międzynarodowym Forum ds. Projektu Pasa i Szlaku przybyła również delegacja węgierska, na czele z premierem Viktorem Orbanem. Towarzyszy mu m.in. szef węgierskiej dyplomacji, Peter Szijjarto, który odbył spotkania z przedstawicielami Banku Chin i Zhong Shanem, chińskim ministrem ds. handlu.

Sziijjarto po spotkaniach stwierdzi, że „Węgry stały się obecnie dla Chin partnerem gospodarczym numer 1 w Europie Środkowej”.

– Węgry są tym krajem środkowoeuropejskim, który najwięcej eksportuje do Chin, w tym głównie żywność w oparciu o liczne wydane licencje importowe – powiedział szef MSZ Węgier. – W porównaniu środkowoeuropejskim, najwięcej inwestycji ze strony Chin realizuje się na Węgrzech, a liczba chińskich turystów na Węgrzech również rośnie najszybciej w całym regionie – dodał.

Tę informację dostarczył portal Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Przeczytaj: Premier Szydło w Pekinie. „Polska przyjęła projekt Pasa i Szlaku z otwartością”

W toku negocjacji, Węgry zawarły kilka porozumień z Chinami, które według oczekiwań mają doprowadzić do dalszego rozwoju gospodarki, turystyki i relacji handlowych.

Między innymi, banki eksportowo-importowe z Chin i Węgier zgodziły się utworzyć fundusz inwestycyjny z kapitałem miliarda dolarów. Węgierskie instytucje finansowe włożą w niego 70 mln dol., w zamian za co fundusz będzie realizował na Węgrzech inwestycje warte dwa razy więcej – 140 mln dol.

Szijjarto przypomniał, ze wcześniej oba banki utworzyły fundusz wartości 500 mln dol.. Węgierski Eximbank włożył do niego 30 mln dol., co zaowocowało zrealizowaniem przez fundusz inwestycji na Węgrzech wartych 90 mln dol.

Węgrzy chcą również wykorzystać sposobność wynikającą z tego, że ich kraj jest członkiem Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB), by przebić się na azjatyckim rynku inwestycyjnym ze swoją technologią i know-how. Dotyczy to głównie branży IT oraz gospodarowania zasobami wodnymi. Podpisano też porozumienie ułatwiające komunikację lotniczą Węgier z kilkoma chińskimi miastami.

Szijjarto podkreślał niezwykle dynamiczny wzrost eksportu węgierskiej żywności do Chin. W ubiegłym roku odnotowano w tym sektorze wzrost o 58%. Jego wartość przekroczyła z kolei 75 mln dol. Ponadto, w pierwszych dwóch miesiącach br. eksport węgierskiej żywności do Państwa Środka wzrósł o 100%. Węgry posiadają najwięcej licencji eksportowych chińskiego przemysłu spożywczego spośród krajów Europy Środkowej. Szef węgierskiej dyplomacji chwalił się również zakończonej sukcesem procedury uzyskania licencji zezwalającej eksport kukurydzy na chiński rynek.

– W 2016 r. wyeksportowaliśmy do Chin towary warte 2,25 mld dol., o 25% więcej, a w pierwszych dwóch miesiącach tego roku osiągnęliśmy dalszy wzrost o 31 proc. – mówił Szijjarto.

Według danych głównego urzędu celnego ChRL, wartość węgierskiego eksportu do Chin była w I kwartale br. najwyższa spośród wszystkich krajów Grupy Wyszehradzkiej (0,97 mld dol.; dla porównania: Czechy 0,81 mld dol., Polska 0,66 mld dol., Słowacja 0,6 mld dol.). Ponadto, Węgry mają dużo korzystniejszy bilans handlowy z Chinami w porównaniu z Polską (odpowiednio 0,32 mld dol. wobec 3,14 mld dol. deficytu w I kw. br.).

Jak podawaliśmy wcześniej, Polska jak na razie nie radzi sobie ze sprzedażą swoich towarów do Chin – nasz eksport spada. Wartość towarów sprowadzanych z Chin jest ponad 5 razy większa od wartości polskiego eksportu do Państwa Środka. Już teraz pod względem wartości eksportu do Chin wyprzedzają nas Węgry i Czechy.

PRZECZYTAJ: Gorzej z polskim eksportem do Chin – wyprzedzają nas Węgrzy i Czesi

Inaczej niż w przypadku Węgier, w pierwszym kwartale br. wartość sprzedaży z Polski do Chin spadła o 1,8% w porównaniu z analogicznym okresem 2016 r. i wyniosła 662,7 mln USD (tj. ponad trzy razy mniej, niż wartość towarów wysyłanych przez Węgry w 2016 r.). Wartość importu z Chin jest zatem ponad pięciokrotnie wyższa od wartości towarów, które tam eksportujemy. Polska zajmuje 15 miejsce w UE pod względem eksportu do Chin. Wyprzedzają nas nie tylko Niemcy, ale również Węgry i Czechy. Państwa te wiążą duże nadzieje ze współpracą z Chinami i mają ambicje do tego, by stać się dla Pekinu „bramą do Europy”. Oficjalnie takie stanowisko wyrażali także przedstawiciele polskich władz.

Portal Bankier.pl podkreśla jednak, że wszystkie kraje Grupy Wyszehradzkiej, za wyjątkiem Polski, mogą pochwalić się dynamicznym wzrostem sprzedaży do Chin. W pierwszym kwartale br. wzrost ten wyniósł aż 31,1 proc. w przypadku Węgier i 18,1 proc. w przypadku Czech. Goniący Polskę Słowacy zanotowali wzrost eksportu o 8,8 proc.

Przeczytaj: Obserwator Finansowy: Chiny i Europa Środkowa nadrabiają zaległości

Polska ma czwarty największy deficyt w dwustronnym obrocie z Państwem Środka wśród krajów UE.

Według oficjalnych danych mamy do czynienia z bardzo dużą dysproporcją wymiany handlowej z Chinami. Import z Państwa Środka stanowi 12 proc. polskiego importu i wynosi 21 mld euro, podczas gdy eksport do Chin to zaledwie 0,94 proc. wartości całego polskiego eksportu. Eksportujemy do Chin m.in. miedź rafinowaną, meble i czekoladę, a od czerwca ub. roku chiński rynek jest otwarty na polskie jabłka.

Eksperci zwracają uwagę na przykład obecnych kolejowych połączeń towarowych z Chinami – choć jest ich coraz więcej, to o ile przyjeżdżają do Polski zapełnione towarami, to z powrotem nie są w pełni wykorzystywane.

Rok temu Radek Pyffel w rozmowie z Kresami.pl zaznaczał, że nie ma ze strony polskiej żadnej oferty towarów, które mogłyby być przewożone na wschód. Nie wiadomo więc, co mogłoby się w tych pociągach jadących do Chin znaleźć. W tym względzie konkurencja np. z Niemcami byłaby bardzo trudna, jeśli nie niemożliwa. Poza korzyściami z samej logistyki bardzo ważny byłby również aspekt handlowy i to, na czym w ramach nowego szlaku handlowego Polska mogłaby zarobić. – Pierwszorzędnym problemem Polski jest nie tyle sama trasa, choć to też jest ważne, co zapakowanie pociągów odjeżdżających do Chin towarem – zaznaczał Pyffel.

Dailynewshungary.com / Kresy.pl



3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz