Ukraińskie ministerstwo infrastruktury opublikowało mapę z własną propozycją przebiegu trasy Nowego Jedwabnego Szlaku do Europy. Jest ona prezentowana jako kontrpropozycja względem Rosji. Jednak to jednocześnie uderzenie w Polskę i jej interesy, gdyż kreuje Ukrainę na potencjalnego lidera handlowego w naszym regionie Europy. Kosztem Polski.

Mapka została, podobnie jak omawiana koncepcja, opracowana przez wspomniany resort oraz ukraińskie koleje państwowe. Ma dwie zasadnicze części. Pierwsza z nich, to kolejowo-promowa część Nowego Jedwabnego Szlaku, prowadząca z ukraińskiego portu w Iliczewsku pod Odessą do stacji Dostyk na granicy Chin i Kazachstanu. Wiedzie przez Morze Czarne do gruzińskiego portu Batumi, a dalej koleją przez Gruzję i Azerbejdżan do portu Aljat nad Morzem Kaspijskim. Następnie promem do kazachskiego portu Aktau, po czym ponownie koleją do Dostyku. Według założeń, pokonanie tej trasy ma zajmować do dwóch tygodni.

Pierwszy transport tą trasą wyruszył uroczyście z Iliczewska 15 stycznia br. Nastąpiło to zaledwie miesiąc po podpisaniu ukraińsko-chińskiego memorandum w tej sprawie. Na miejsce przeznaczenia dotarł nocą na 31 stycznia, w niespełna 16 dni. Wcześniej zakładano, że przejazd powinien zająć 11-12 dni.

Jednak dużo większą uwagę przykuwa druga część mapy, która przedstawia dalszy przebieg trasy w kierunku krajów Unii Europejskiej. Nie biegnie ona, jak mogłoby się wydawać, przez Lwów w kierunku Polski, ale na północ, czyli na Białoruś. Prowadzi przez Mińsk, a dalej Wilno do portu w Kłajpedzie. Na Ukrainie szlak poprzez Korosteń jest również połączony z Kijowem. Tym samym jego główna nitka całkowicie omija Polskę, premiując w zamian głównie Ukrainę, a dalej Litwę.Pierwszy z tych krajów szczególnie zyskuje kosztem Polski, stając się hubem regionalnym, czyli centralnym koncentracji, przeładunku i dystrybucji towarów dla danego obszaru. I przejmując zasadniczą pozycję na osi północ-południe, łącząc Morze Czarne z Morzem Bałtyckim. Co prawda, jak można się domyślać, od węzła kolejowego w Żmerynce odchodzą nitki w stronę Polski, a przez Zakarpacie także na Słowację i Węgry. Najprawdopodobniej są to jednak jedynie regionalne odgałęzienia, pochodne względem „huba ukraińskiego”. Podobnie jak nitka do Brześcia/Terespola, odchodząca z Mińska.

Kto będzie hubem

Zdaniem Radosława Pyffla, prezesa Centrum Studiów Polska-Azja (CSPA), brak poprowadzenia szlaku do Polski jest bardzo niepokojący, a zarazem rozczarowujący. „To przynajmniej na tym schemacie, przedstawionym przez Ministerstwo infrastruktury Ukrainy, gdzie Polska w ogóle nie jest zaznaczona, wygląda dosyć niepokojąco”– mówi ekspert, zwracając uwagę, że główna nitka prowadzi na północ. „Z polskiego punktu widzenia wychodzi na to, że po pierwsze, Ukraina mając do wyboru Polskę i Białoruś wybrała Białoruś, a po drugie, że Polska, a konkretnie Małaszewicze i lubelskie znacznie zmniejszą swoje szanse na stanie się potencjalnym hubem północ-południe w tej części Europy”– uważa Pyffel.

Szef CSPA przypomina, że w myśl koncepcji chińskich to Polska ma być planowana na lidera Europy Środkowej i Wschodniej – zarówno wśród państw grupy wyszehradzkiej, jak również krajów bałtyckich. Propozycja ukraińska jest zaś uderzeniem w Rosję, ale również w Polskę. „Jeżeli to jest oficjalna propozycja ukraińskiego ministerstwa, to warto, żeby polskie MSZ oficjalnie, lub nieoficjalnie to wyjaśniło – dlaczego Polska w zasadzie nie jest brana pod uwagę. Może to po prostu pomyłka, a kształt projektu jest inny, niż ten schemat który został przedstawiony opinii publicznej i krąży w Internecie”– powiedział Pyffel. Jego zdaniem raczej nic nie powinno stać na przeszkodzie, by pociągi z Ukrainy kierowały się do Polski i dalej do Europy. Co więcej, według niego Polski nie można w tej kwestii tak po prostu pominąć.

Kłopotliwa geografia i kłopoty z logistyką

Generalnie istnieją trzy, bardzo ogólne warianty NJS. W pierwszym prowadzi on przez Rosję i Białoruś do Polski i dalej do Europy. W drugim, wiodącym przez Azję Centralną zasadniczo omija Rosję, choć nie do końca; biegnie częściowo przez jej terytorium i Ukrainę do Polski. Trzecia nitka wiodła trasą południową do Turcji, ale w ten wariant, jak zauważa Pyffel, właściwie nikt nie wierzy, „ponieważ przewiduje się, że konflikty w tamtym rejonie będą trwały przez dziesięciolecia”. W wersji chińskiej szlak nadal biegnie jednak przez Polskę.

„Wariant zaproponowany prze Ukrainę pomija Rosję. Można powiedzieć, że zostało to ciekawie rozwiązane. Chińczycy tak naprawdę nie nakreślili żadnej linii omijającej Rosję. Poprowadzili linię przez Azję Centralną i kawałek Rosji, a teraz Ukraińcy zaproponowali, żeby nawet ten kawałek ominąć”– zauważa szef CSPA. Zaznacza, że można to zrobić, ale wielkim kosztem, ze względu na parokrotne przeładowywanie transportu kolejowego na wodny. Jego zdaniem już z tego względu cały projekt wydaje się być mało realny. „Nie wiem czy się to uda. W Polsce to wzbudza oczywiście wielkie entuzjazm. Nawet mimo tego, że sami również próbujemy być pomijani”– zauważa Pyffel.

Rzeczywiście, o ile potencjalnie szlak zaproponowany przez Ukrainę teoretycznie może zostać pokonany w ciągu dwóch tygodni, o tyle zawiera w sobie szereg problemów natury logistycznej. Parokrotne przeładowywanie, kontrole i odprawy celno-graniczne, a także brak odpowiednio rozwiniętej infrastruktury transportowej i przeładunkowej (głównie w portach nad Morzem Kaspijskim) wydatnie podnoszą koszty bieżące. A trzeba pamiętać, że docelowo chodzi o transport olbrzymiej ilości towarów. Dostosowanie wszystkiego do odpowiedniego standardu technicznego i logistycznego pochłonęłoby niemałe środki. Co prawda, poczyniono już pewne kroki na rzecz ułatwienia sytuacji prawnej (specjalny protokół taryfowy podpisany przez Kazachstan, Azerbejdżan, Gruzję i Ukrainę). To jednak tylko niewielka część całości. Można zakładać, że Chiny potencjalnie mogą wyłożyć część środków, ale trudno określić na ile jest to prawdopodobne. Zapewne będą wolały asertywnie przyjąć postawę wyczekującą.

Gruzińska koncepcja

Z inicjatywą poprowadzenia NJS z istotnym udziałem Ukrainy wystąpił sam Pekin, jeszcze za kadencji byłego prezydenta Wiktora Janukowycza. Do pomysłu tego powrócono w ubiegłym roku. Za inicjatora można uznać byłego prezydenta Gruzji, a obecnie gubernatora obwodu odeskiego, Micheila Saakaszwiliego. W sierpniu 2015 roku przedstawił on pierwszą wersję trasy. „Teraz jest plan – Nowy Jedwabny Szlak”– mówił na antenie ukraińskiego 5 Kanału i przekonywał, że trasa z portu Ilijczwewsk do Chin będzie znacznie krótsza niż przez Rosję. Zaproponował też inną koncepcję przebiegu szlaku na zachód, do krajów UE. Miałby on prowadzić z Odessy-Iliczewska na południe, przez planowany wielki most na limanie Dniestru do miasta Reni nad Dunajem, przy granicy z Rumunią i dalej do innych krajów UE. Saakaszwili podkreślał, że wariant ten omijałby Rosję. Nie dodawał jednak, że także Polskę.

Niedługo potem nastąpiły deklaracje ze strony rządowej. W połowie listopada Natalia Mykolska, wiceminister rozwoju gospodarczego i handlu powiedziała, że Ukraina może wziąć udział w projekcie Nowego Jedwabnego Szlaku. W grudniu o perspektywach uczestnictwa w tym projekcie mówił szef ukraińskiej dyplomacji, Pawło Klimkin. Kilka dni później pierwszy pociąg z Chin przybył nową trasą do Gruzji.

Problem koncepcji Saakaszwiliego polega na tym, że trasa z Odessy do granicy z Rumunią, licząca niemal 300 km, znajduje się w opłakanym stanie, przez co jest generalnie omijana przez przewoźników. W zasadzie w całości kwalifikuje się do remontu. Gubernator Odessy twierdzi jednak, że prace w tym kierunku już trwają.

„Chinom właśnie o to chodzi”

Zdaniem Pyffla, trudno liczyć na to, że Pekin będzie krytyczny wobec „korytarza ukraińskiego” i tego rodzaju inicjatyw: Chinom właśnie o to chodzi, żeby szereg krajów, których dotyczy projekt NJS, rywalizowało o ich względy.Na zasadzie, ‘Budujemy globalną siec logistyczna i czekamy na najlepsze dla nas oferty’. Ukraina właśnie taka ofertę składa. Nie ma gwarancji, że w Pekinie zostanie rozpatrzona pozytywnie, natomiast na pewno będzie przyjęta z życzliwym zainteresowaniem– uważa ekspert.

Można więc zakładać, że takie inicjatywy jak ukraińska są przyjmowane w Pekinie z dużym zadowoleniem. Raczej nieprzypadkowo Chiny nie podają konkretnych propozycji czy planów tras. Czekają bowiem na konkretne oferty krajów chcących w tym projekcie uczestniczyć. A Ukraina postanowiła wziąć w tym udział, do tego bardzo aktywnie – próbując pozycjonować się na kraj-dystrybutora, głównie w kierunku północnym.To zaś stanowi konkurencję dla Polski i koncepcji utworzenia takiego huba u nas; m.in. z wykorzystaniem strategicznego położenia Łodzi oraz terminalu w Małaszewiczach. Ten ostatni jest bardzo dobrze zlokalizowany m.in. w kontekście połączenia z krajami bałtyckimi.

Kłajpeda i „intermarium”

W tym kontekście propozycja ukraińska premiuje innego sąsiada Polski – Litwę. Według zaproponowanej wersji główny litewski port morski, Kłajpeda, staje się strategicznym punktem w sieci szlaków komunikacyjnych łączących Chiny z Europą. Gdyby została zrealizowana, byłby to potencjalnie kluczowy port na Bałtyku, z którego towary byłyby przesyłane dalej, m.in. do Skandynawii czy portów Niemieckich. Nietrudno zauważyć, że miało by to miejsce to kosztem portów w Polsce, szczególnie Gdyni i Gdańska.

Co więcej, w myśl tej koncepcji powstaje swoiste „intermarium”, choć raczej nie takie, jakie projektuje część polskich polityków i publicystów. Tutaj bardzo istotne połączenie na osi północ-południe, pomiędzy Morzem Bałtyckim a Morzem Czarnym, może powstać poza terytorium Polski, a ponadto poza jej zasięgiem wpływu. Zamiast Gdańska czy Gdyni, to litewska Kłajpeda może stać się portem łączącym Bałtyk i nadczarnomorskie porty w Odessie i Iliczewsku.Jeśli pamiętamy przy tym, że drogą morską szlak łączyłby te porty z Gruzją, a obecny gubernator obwodu odeskiego to były gruziński prezydent, otrzymujemy bardzo interesujący obraz sytuacji.

Zagrożenie to dostrzega również Radosław Pyffel, który uważa, że gdyby rzeczywiście realizowano koncepcję z poprowadzeniem szlaku do Kłajpedy, to byłby to dla Polski najgorszy z możliwych wariantów: „To oznacza pominięcie Polski w tym obszarze. Szlak północny, który mógłby prowadzić przez Gdynię i Gdańsk, w takim wariancie już tamtędy nie pobiegnie”.

Projekt ten niesie również inne zagrożenie, w przypadku możliwego rozpadu UE i utraty korzyści z bycia członkiem strefy Schengen. Wówczas Polska traci pewne możliwość oddziaływania na obszar państw nadbałtyckich, a także na Białoruś. Pyffel nie wyklucza przy tym, że np. na Litwie taka sytuacja może wywoływać pewną euforię przez to, że udało się „dogadać” poza Polską i Rosją.

Interes Kijowa

Samo połączenie Ukrainy z Chinami według omawianej propozycji bez wątpienia ma duże znaczenie dla Kijowa. Po pierwsze, co podkreśla m.in. premier Jaceniuk, trasa ta pozwala całkowicie pominąć Rosję, która w praktyce zablokowała transport ukraińskich towarów przez swoje terytorium. „Rosyjskie embargo tranzytowe i handlowe nie przeszkodzi w eksporcie naszych towarów na rynki Azji Środkowej”– przekonywał szef ukraińskiego rządu. Tym samym, dzięki uruchomieniu tego połączenia, ukraińskie i europejskie towary będą trafiały do krajów Azji Środkowej nawet wówczas, gdy Rosja będzie chciała ograniczyć tę wymianę sankcjami.

Kolejną kwestią jest fakt, że w tej chwili Chiny są trzecim po Rosji i Turcji krajem, do którego trafia ukraiński eksport, a pod względem obrotów handlu zagranicznego są drugim krajem po Rosji. Jednak według ukraińskiej stacji TSN, Chiny w ostatnim czasie wyprzedziły Rosję pod względem ilości towarów, które są eksportowane z Ukrainy ( 25,48 mln ton wobec 15,9 mln t). Ponadto, Ukraina zamierza dzięki nowej nitce importować produkty naftowe i skroplony gaz, dywersyfikując swój import.

Tymczasem szef CSPA zaznacza, że obecnie nie ma ze strony polskiej żadnej oferty towarów, które mogłyby być przewożone na wschód. Nie wiadomo więc, co mogłoby się w tych pociągach jadących do Chin znaleźć. W tym względzie konkurencja np. z Niemcami byłaby bardzo trudna, jeśli nie niemożliwa. Poza korzyściami z samej logistyki bardzo ważny byłby również aspekt handlowy i to, na czym w ramach nowego szlaku handlowego Polska mogłaby zarobić. „Pierwszorzędnym problemem Polski jest nie tyle sama trasa, choć to też jest ważne, co zapakowanie pociągów odjeżdżających do Chin towarem”– zaznacza.

Pyffel zaznacza również, że atut w postaci przynależności do UE może być iluzoryczny, ponieważ nie można wykluczyć możliwości jej rozpadu. „Wówczas w tym nowym, globalnym ładzie, z Chinami wyrastającymi na nowe globalne mocarstwo, każdy będzie działał sam na własną rękę. To może sprawić, że Polska znajdzie się w trudnej sytuacji”– mówi Pyffel i zauważa, że żaden Polak nie znalazł się w kierownictwie Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych, przegrywając z Brytyjczykami, Duńczykami i Norwegami. „Jak widać, również Ukraina, także w nowym globalnym ładzie, nie okazuje się sojusznikiem i nie utożsamia swojego interesu z naszym”– twierdzi ekspert.

Szef CSPA Zaznacza jednak, że ostatecznie Polskę trudno będzie pominąć – podobnie jak Rosję. „Zaczyna się jakaś geopolityczna gra. Szczególnie, że kończy się to, co znaliśmy przez ostatnie 25 lat i zaczyna się nowe rozdanie”– powiedział Pyffel. Stąd to, którędy będą prowadziły szlaki handlowo-komunikacyjne, a co decyduje się teraz, na naszych oczach, będzie miało wielkie znaczenie w przyszłości. „Żałuję, że nie ma tu jakiegoś wspólnego frontu z Ukrainą. Szkoda. Widać, że pojawiają się nam rozbieżne koncepcje”– stwierdził ekspert.

„Tworzy się nowy globalny ład logistyczny i każdy kraj chce wywalczyć dla siebie jak najlepszą pozycję. Gdyby potwierdziło się to, że Ukraina próbuje pozycjonować się względem Polski, to byłoby to bardzo rozczarowujące. Ale takie jest życie”– zaznacza Pyffel. Przewiduje również, że najbliższe kilkadziesiąt lat będzie polem walki o to, którędy nowe szlaki zostaną poprowadzone i kto na tym skorzysta.

Wizyta prezydenta Dudy w Chinach rozbudziła nadzieje na to, że Polska może złapać „chiński wiatr w żagle” i stać się uczestnikiem nowego globalnego projektu. Do tego uczestnikiem szczególnym, mającym do odegrania znaczącą rolę co najmniej w skali Europy Środkowej. Jednak poza głosami zachwytu jak dotąd nie uczyniono zbyt wiele, żeby przekuć to w konkretne działania. Ukraińcy zaś nie tylko mówią, ale podejmują pierwsze wysiłki, by w tej wielkiej rozgrywce geopolitycznej ugrać coś dla siebie. Niewykluczone, że podobnie może pomyśleć Litwa, skuszona atrakcyjną dla siebie propozycją. Nie byłoby dobrze, gdyby w tym decydującym czasie Polska poprzestała na szumnych deklaracjach i pozwoliła się ograć; oczekując, że wszystko „samo się zrobi”.

Marek Trojan

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Ukraińska wersja Jedwabnego Szlaku to na razie jedynie idea

Polska wersja mapy (wg obserwatorfinansowy.pl / infografika Dariusz Gąszczyk)

39 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • pawel60
      pawel60 :

      Nie będzie żadnej samoistnej Ukrainy…Polska kiedyś już przerabiała to w czasie drugiej wojny światowej i została zmieciona przez dwóch sąsiadów. Ukraińcy jak tak dalej będą robić to Polacy wcześniej czy pózniej pójdą po rozum do głowy i zaczną popierać Rosję, nie ma takiej możliwości aby jakiś samoistny twór powstał między Rosją i Polską, to są chore urojenia Ukraińców. Tak samo jak nie ma możliwości aby Polska robiła sobie co chciała pomijając Niemców i Rosję. Polacy chyba już to zrozumieli a Ukraińcy jeszcze tego nie przerobili. Jeżeli Ukraina będzie próbowała robić interesy pomijając Rosję i Polskę to może dojść do zbliżenia Polski i Rosji, tak jak kiedyś doszło do zbliżenia Stalina i Hitlera czego w tamtych czasach żaden polityk nie przewidział a co gorsza nie przewidział tego nawet żaden polityk w polscy gdyż za to zbliżenie Polska zapłaciła najwięcej…

  1. pro_patria
    pro_patria :

    Nie jest to pierwsze wrogie interesom Polski działanie upiańców i zapewne nie ostatnie. Miliardy oferowane bankrutowi przez nasze tzw. elity są i będą chętnie przez nich brane, lecz nienawiść do Nas wśród motłochu wprost proporcjonalnie podsycana. Najtragiczniejsze jest, że nie wierzę w zmianę strategii przez kretyńskich pisiorów wobec tego pasożytniczego tworu, w czym upewnia mnie stwierdzenie: „(…) W Polsce to wzbudza oczywiście wielkie entuzjazm. Nawet mimo tego, że sami również próbujemy być pomijani (…)”. Dla wyrządzenia jak największych szkód Rosji (które ona i tak słabo odczuje przy całym swoim potencjale) pisiory są w stanie zgodzić się na utratę gospodarczej dominacji Rzeczpospolitej nad Nowym Jedwabnym Szlakiem kosztem zwyrodnialca upainy i szowinistycznej litwy. Żenada…

  2. jaroslaus
    jaroslaus :

    „Może to po prostu pomyłka, a kształt projektu jest inny” – gdy Duda kłaniał się na tzw. ukrainie ta banderowska szmata przed jego nosem tez tam była przez pomyłkę? No kurwa mać – kiedy socjaliści z pis w końcu zrozumieją, że to upadłe, dzikie państewko po prostu już takie jest. A Ruscy to tym skurwielom dadzą jedwabny szlak bardzo szybko – zaraz powstanie Odeska Republika Ludowa i chachły będą się kąpać w szambach a nie w Morzu Czarnym. pfu.

  3. tagore
    tagore :

    Strasznie wielcy eksperci polscy od spraw ukraińskich podobnie jak niemieccy w kwestiach Polski
    strasznie są zdziwieni rzeczywistością. Ukraina od dawna pragnie zbudować WK Litewskie Bis pod swoim przywództwem marginalizując jednocześnie Polskę i starając się o wsparcie Niemiec.
    Nieprzypadkowo Litwa fanatycznie popiera Ukrainę ,te dwa kraje są nam w sensie strategicznym wrogie niezależnie od drobnych bieżących spraw ,które i tak ciekawie nie wyglądają. Polscy politycy patrzą i nie chcą widzieć realu nie pasującego do ich widzimisiów.

    tagore

    • cyna
      cyna :

      Nie ma się czym przejmować bo to logiczne i nie możemy mieć do Ukraińców o to pretensji że chcą przejąć strategiczną inwestycje z Chin, przecież to by było wyjątkowo głupie zachowanie gdyby dbali o nasz interes kosztem swojego. Chińczycy chcą połączyc sie z europa i wcale nie chodzi im o Polske w takim stopniu jak o kraje które zaczynają sie za Odra. Tam jest najwieksza siła nabywcza i o to Chińczykom chodzi aby dostarczyć towar najtaniej i najszybciej jak sie da do klienta który ma pieniadze. Korytarz wytyczony przez ukraińców nie spełnia wymogu taniosci szybkości bezpieczeństwa oraz rzetelnosci. Ponadto to z Polski można transportować dalej towar w każdym kierunku europy poza tym Polska jest w UE wiec spokojnie można przeładować tanio przesortować i wysłać ciężarówkami towar w każdym kierunku bez obaw o formalności celne. Polska rozwija się tez gospodarczo i jest dalej od granic z rosją niż z ukraina. Mnie martwi cos innego, wszyscy tak błogosławia ten Chiński szlak ale nikt nie bierze pod uwage skutków jakie przyniesie wylew taniej chińszczyzny. To bedzie gwóźdź do trumny europejskich gospodarek, może by tak zajać się innowacyjnościa aby dysponowac towarem konkurencyjnym do chińskiego.

    • aboutrica
      aboutrica :

      100% racja!to co napisałeś jest tego rodzajem że nikt inny nie napisał,i politycy nie rozumieją.
      Widać to już teraz,no ale ten 3sojusz ma przełożenie na debili z pisu którzy ubiorem maniaka piłują zęby na Rosję,a ukrów,litewski chamów pomagają.Wstyd mi za politykerów!

    • polski_pan
      polski_pan :

      Jakby się tak dobrze przyjrzeć to WKL Bis wydaje się tworem skrajnie nieatrakcyjnym. Są to kraje które łączy:
      a) silne egzystencjalne zagrożenie ze strony Rosji.
      b) silne uzależnienie gospodarcze od Rosji (Litwa też).
      c) niski potencjał gospodarczy (Litwa ma niby niezłe PKB/na głowę cóż kiedy głów mało).
      d) staranie o wsparcie Niemiec (które notabene chcą robić bezpośrednio interesy z Rosją z pominięciem wszystkich członów WKL (patrz Nordstream 1 i 2).
      Ogólnie jest to upośledzony projekt bez przyszłości, wymyślony przez Ukraińców aby uzyskać coś od Litwinów.

  4. pro_patria
    pro_patria :

    Jest to kolejne i niestety nie ostatnie działanie pasożytniczego tworu upainy na niekorzyść Polski. Od lat wpompowujący w ten sztuczny twór kretyni z naszych tzw. elit nie pojmą, że zwyrodnialcy brali, biorą i będą brać oferowane przez frajerów pieniądze, lecz jednocześnie wprost proporcjonalnie wtłaczają nienawiść do Lachów wśród rządzonego przez siebie motłochu. Najtragiczniejsze jest to, iż nie liczę na zmianę stosunku kretyńskich pisiorów do nienawidzącej nas dziczy i stwierdzenie eksperta: ” (…) W Polsce to wzbudza oczywiście wielkie entuzjazm. Nawet mimo tego, że sami również próbujemy być pomijani (…)”. Dla wyrządzenia jak największych szkód Rosji (których ona i tak przy całym swoim potencjale nie odczuje dotkliwie) pisiory tragną się na pozbawienie Rzeczpospolitej wiodącej gospodarczej roli w Regionie kosztem zwyrodnialców upaińskich i maluczkich szaulisów. HAŃBA WAM ZDRADZIECCY SZMACIARZE !!!

  5. malkontent
    malkontent :

    Bardziej prawdopodobne istnienie Twardowskiego na księżycu niż ten idiotyczny pomysł heheheh. To skala i poziom innowacyjności upadlińców hehehe. To jest jak drapanie się za uchem zamiast ręką to nogą w dodatku w walonkach. Ale w tej głupocie jedno jest ważne to filozofia tworzenia wspólnych celów w mariażu z Litwusami . Teraz to na tle realnego projektu transportowego z południa na północ do Kłajpedy via Carpatia łączącego Litwę, Polskę, Słowację i Węgry, dalej Bułgaria Grecja i Rumunia pokazuje idiotyzm i skrajne antypolskie działanie POPISdzielskich okupacyjnych władz Polski. Nikomu w tym projekcie nie jest potrzebna Litwa nikomu !!!!!! , leży poza światem i takim państwem powinna pozostać ale tylko dzięki POPISdzielskim okupacyjnym władzom cały miód i śmietankę spijać będą w Kłajpedzie tfu litwusy zamiast Polska i Gdynia czy Gdańsk :-((((( gdzie powinno być jak najbardziej naturalne zakończenie trasy .

  6. kros
    kros :

    Mamy kolejny przykład relacji polsko – ukraińskich. Robią wszystko aby tylko dokuczyć Polsce. Wracając jednak do tego projektu – ma on jeszcze inne wady. Mianowicie przeładunek w Odessie.
    Czy za 5 lat Odessa będzie na terytorium Ukrainy ? Niekoniecznie, niekonieczne…. sam zresztą jestem ciekawy.

  7. krok
    krok :

    Już widzę jak żydowsko-amerykańskie statki rezygnują z przewozu drogą morską, na rzecz banderowców, jak mówią, pomożemy ukraińcom, nich im się wiedzie. Wspomożemy ich, żeby mogli sobie utworzyć szlak transportowy drogą lądową. Prędzej USA następną wojnę wywoła, niż pozwoli odebrać sobie rynki.

  8. eurodziad
    eurodziad :

    UPAina jak zawsze okazuje wdzięczność na swój sposób. Projekt w takim wykonaniu z pominięciem Polski teoretycznie nie miał by sensu, choćby dzięki zaśmieceniu Bałtyku przez NordStream 1 i 2, więcej państw (czyt. kosztów). Ale racjonalne postępowanie i wielka polityka przeważnie nie idą w parze. Banderystan niedawno uznano za jedną z najnędzniejszych gospodarek na świecie, a Chiny zwyczajnie biorą takie zdu..a w kieszeń na poczet swojej ekspansji (jak wykup długów kilku krajów), a w całej europie to oni spełniają ten warunek doskonale. Niemcy, czy teraz Chiny widzą tam po prostu potencjał do „uczciwego” drenażu, więc przynajmniej wszystkiego najlepszego dla miłośników bandytów z UPA i lokalnej mafii;)

  9. zan
    zan :

    Nie ma co się tak podniecać. Europa Wschodnia poza Białorusią i Węgrami to amerykańskie pionki, więc w razie blokady morskiej Chin będzie i blokada lądowa z tej strony. To co pewne dla Chin to Azja Centralna., i tak należy patrzeć na Jedwabny szlak.

  10. polski_pan
    polski_pan :

    Artykuł przybity na pierwszej stronie , w sumie bez znaczenia, zastanawiam się czy nie chodzi tylko o to by odwrócić uwagę od skutecznej blokady rosyjskich TIR-ów, taki mały precedens: jeśli Polska i Ukraina mają w czymś wspólny interes to bez uruchamiania czołgów może sobie Władymir Władymirowicz najwyżej na wiatr w stepie pokrzyczeć. Nie mówię że to się jeszcze uda powtórzyć ale ciekawy precedens jest , geografii jednak bez czołgów nie da się oszukać.
    A co do samego szlaku to nie ma czym się podniecać, Chińczycy chcą wydać trochę nadmiarowych dolarów , fajnie ale może się okazać że cieśniny Malakka nikt nie zablokuje i szlak pozostanie tylko w rezerwie, transport morski nadal jest najtańszy, nie wszystko musi pędzić na kołach . Ukraiński plan jest w sumie dosyć głupawy, główny strumień towarów pójdzie z Niemiec , ominięcie Polski nie będzie się nikomu opłacało. Szlak przez Moskwę też powstanie , ten ukraiński jest rysowany tylko po to aby nie uzależnić się kompletnie od Rosji. Południowy też raczej powstanie, jak się patrzy na dotychczasowe plany to można te ukraińskie plany potraktować jako rezerwową najkrótszą odnogę na północ od szlaku południowego do Skandynawii na wypadek gdyby trzeba było ominąć Rosję (nadal mówimy tylko o części ruchu towarów, niezbyt wielkiej). O tym kto zostanie hubem zadecyduje ekonomia a nie Sakaszwili.

  11. baciar
    baciar :

    ludziska spokojnie nie bedzie żadnego szlaku po pierwsze upadlina nie ma zadnej infrastruktury kolejowej ta co jest to nadaje sie na złom po drugie te transporty z CHIN czy do CHIN będą systematycznie rozkradane przez łapówkarski system upadliny wiec żaden kraj nie puści swoich towarów przez ten szlak poniewaz nigdy nie dotrze na miejsce po trzecie znajac bandersynów zaraz zaczną wprowadzac characze za towary i to stanie sie nie opłacalne to sa tylko mżonki bahdersynów skąd oni na to wezma kase UE nie da Rosja tym bardzie co LItusy sfinansuja zwykła prowokacja ukrów a po zatym zwróćcie uwage że szlak z Gdańska do Chin przez Białoruś jest o wiele krótrzy i ma infrastrukture KTO ZAINWESTUJE W TE BZDURY banderowskie POLSKA musi dogadac sie z Białorusia Rosją i stworzyc alternatywny szlak o wiele tańszy wiec upadlińcom pozostaje wozić nim tylko sało

  12. krok
    krok :

    Połowę towaru ukraińcy rozkradną po drodze, część nie dojedzie w ogóle, lub nie na czas, bo jak dowiedzą się banderowcy z tatarami, że towar do Polski, mogą zablokować torowiska, wysadzić itp.. Żaden kraj nie bierze poważnie takich zamysłów oprócz upadliny.

  13. mopveljerzyjj
    mopveljerzyjj :

    Wprowadzenie przez Rosję nowych zasad przewozów ukraińskich towarów przez jej terytorium spowodowało, że Kijów zaczął się rozglądać za nowymi możliwościami tranzytu swoich towarów na Wschód. Zrobił to oczywiście z wielkimi fanfarami twierdząc, że uruchamia nowy odcinek Jedwabnego Szlaku, który przez terytorium Ukrainy połączy Unię Europejską z Chinami. Do tych mocarstwowych zapowiedzi Kijowa trzeba jednak podchodzić z ostrożnością. Na razie możliwości Ukrainy w stworzeniu nowego korytarza tranzytowego są czysto teoretyczne i przypominają wodzenie palcem po mapie.

  14. mopveljerzyjj
    mopveljerzyjj :

    PROPONUJĘ POCZYTAĆ !
    12 Lutego 2016 roku w Monachium weszliśmy w nową erę.Konferencja w Monachium przejdzie do historii podobnie jak konferencje w Teheranie, Jałcie czy Poczdamie. Nieoficjalne doniesienia mówią o tym, że Stany Zjednoczone porozumiały się z Rosją w sprawie podziału stref wpływów w Europie Wschodniej i na Bliskim Wschodzie. W zamian Rosja zobowiązała się do pohamowania rozwoju gospodarczego Chin w Kierunku Europy, poprzez blokadę wszystkich projektów transportowo-lądowych, w tym Nowego Jedwabnego Szlaku. Jednocześnie Niemcy potwierdziły swoje zaangażowanie we wsparcie gospodarcze dla Rosji i zagwarantowały odbiór gazu i innych surowców rosyjskich przez następne dekady. Mniej więcej w tym samym czasie zniesiono sankcje gospodarcze dla Białorusi, co de facto umożliwiło zniesienie sankcji na Rosję, gdyż teraz jej towary będą płynąć przez Białoruś z nowymi etykietami. Innymi słowy, Stany Zjednoczone zdecydowały się również zrekompensować Niemcom i Rosji straty materialne związane z izolacją Chin poprzez oddanie wolnej ręki w Europie Środkowo-Wschodniej oraz odstąpieniem od dalszego wsparcia Turcji na Bliskim Wschodzie.
    Ustalenia i umowy w zakresie nowego ładu na świecie odbyły się za zamkniętymi drzwiami. Podczas, gdy mocarstwa światowe ustalały podział swoich stref wpływów – polscy politycy topili się w oparach absurdu i debatach bez najmniejszego znaczenia dla przyszłości kraju. W nowym układzie sił gwarantem stabilizacji są Stany Zjednoczone, Niemcy i Rosja. Natomiast najbardziej poszkodowane i pominięte są trzy kraje : Polska, Turcja i Chiny. Pozostałe kraje Europy Środkowo-Wschodniej, takie jak Rumunia, Czechy, Węgry i Słowacja – nie były praktycznie w ogóle brane pod uwagę jako istotne elementy rosyjskiej strefy wpływów.
    Ktoś, kto był obecny na konferencji w Monachium mógł odnieść wrażenie, że cofnął się w czasie o 25 lat. Była to konferencja, na której nieustannie obecne były takie hasła jak : walka z terroryzmem, nowa zimna wojna, nowy układ sił, Syria, Turcja, Irak, ISIS. Najbardziej wyeksponowanymi elementami wyposażenia były flagi USA, Rosji, Niemiec i Organizacji Narodów Zjednoczonych. Polityków Europy Środkowo-Wschodniej celowo ustawiono na świeczniku w centrum dyskusji z osobami o trzeciorzędnym znaczeniu. Kluczowe decyzje podejmowane były za zamkniętymi drzwiami.
    Nowy układ sił zakłada, że Rosja zapewni spokój w Syrii i w Iranie, natomiast USA zapewnią spokój w Iraku i jego peryferiach. Jednocześnie Rosja otrzymała wolną rękę w regionie Europy Wschodniej (były bufor ZSRR), w zamian za dopilnowanie, aby Nowy Jedwabny Szlak nigdy nie powstał. USA będą blokować morskie drogi rozwoju Chin, a Rosja będzie blokować lądowe drogi rozwoju Chin. Rosja zobowiązała się do odstąpienia z agresywnej polityki wobec Japonii, natomiast USA skasowały wszystkie swoje projekty w Europie Środkowo-Wschodniej. Nigdy w Polsce nie powstaną amerykańskie bazy i nigdy w Polsce nie będzie stałej obecności wojsk NATO z USA lub Europy Zachodniej. Zaskoczeni ? Gdzie jest tarcza antyrakietowa ? Gdzie jest szpica NATO ? Zamiast wielkich projektów pozostały do dzisiaj wielkie, puste obietnice. Zbliża się do końca druga kadencja Baraka Obamy i poza wspólnymi ćwiczeniami kilku tysięcy żołnierzy – nie wprowadzono ŻADNYCH rozwiązań, które mogłyby zapewnić nam bezpieczeństwo przed Niemcami lub Rosją. Polacy muszą mieć również świadomość, że nowy prezydent USA – niezależnie czy będzie to Hillary Clinton czy Donald Trump – najprawdopodobniej nie potrafią obecnie nawet wskazać Polski na mapie, nie mówiąc już o jakichkolwiek wspólnych projektach. Fakty nie ulegają wątpliwości – oprócz kilku używanych samolotów F-16 nie mamy żadnych korzyści ze współpracy z USA. Kusimy ich tutaj nowym przetargiem na śmigłowce, okręty podwodne i inne technologie, ale w praktyce dla USA jesteśmy tylko jednym z kilkudziesięciu roszczeniowych państw w długiej kolejce po zakup ich technologii…
    TO TYLKO FRAGMENT A SZERZEJ TEN TEMAT OPISANY JEST NA http://www.mpolska24.pl /post/11445/zdrada-w-monachium