Skutki unijno-ukraińskiego porozumienia o liberalizacji transportu drogowego odbiją się negatywnie na polskich przewoźnikach – zaznacza „Nasz Dziennik”.

W poniedziałkowym wydaniu „Naszego Dziennika” zwrócono uwagę, że pod koniec tego miesiąca ma zostać podpisane porozumienie UE-Ukraina o liberalizacji transportu drogowego. Według strony ukraińskiej, umowa ta przewiduje „wykonywanie ruchu dwustronnego i tranzytowego przez przewoźników ukraińskich bez zezwoleń”.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

5959 PLN    (27.08%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Tym samym, ukraińscy przewoźnicy nie będą już musieli stale uzyskiwać odpowiednich zezwoleń. Ukraiński resort infrastruktury zaznacza, że będą mogli również unikać wstrzymywania eksportu produktów z Ukrainy na przejściach granicznych, w tym z Polską. Dla strony ukraińskiej ma to bardzo duże znaczenie, m.in. w związku blokadą ukraińskich portów.

 

„Nasz Dziennik” podkreśla, że „skutki takiego porozumienia odbiją się negatywnie na polskich przewoźnikach”. Komentując tę sprawę dla gazety Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce zaznaczył, że „takie jednostronne zdjęcie ograniczeń spowoduje tylko dalszą polaryzację na rynku transportowym”.

Zdaniem Buczka, w ostatnich latach polscy przewoźnicy byli skutecznie wypierani z rynku ukraińsko-europejskiej, ze względu na koszty, „podkręcone” przez rząd PiS i unijne regulacje i niemożność finansowania „skutków bałaganu” na zewnętrznej granicy UE, administrowanej przez Polskę. Długie oczekiwanie na przekroczenie granicy zmuszało polskich przewoźników do wycofywania się z tego rynku, oddając pole Ukraińcom.

Buczek krytykuje polski rząd za brak reakcji na apele, by powiązać zwiększenie kontyngentu na transport ze zwiększeniem przepustowości granic. „W ten sposób podkopano grunt pod nogami kilku tysiącom rodzinnych polskich firm transportowych” – powiedział. Jego zdaniem, nie widać żadnych działań rządu w celu ochrony konkurencyjności polskich przewoźników. Dodał, że ograniczona przepustowość na granicy i tak nie pozwoli zwiększyć liczby przewozów.

Czytaj także: Przewóz paliw z Polski na Ukrainę bez międzynarodowych zezwoleń transportowych

Przypomnijmy, że Polska i Ukraina od dawna toczą spór o zwiększenie liczby pozwoleń dla ukraińskich przewoźników. W lutym br. informowano, że Polska uległa ukraińskim żądaniom i zgodziła się na zwiększenie w tym roku, w dwóch etapach, liczby pozwoleń dla ukraińskich przewoźników o 30 tys., do 190 tys. rocznie. Był to efekt presji i szantażu Ukraińców, w tym blokady tranzytu kolejowego do Polski. Na początku czerwca br. „Rzeczpospolita” napisała, że pomimo wojny Ukraina wciąż się podtrzymuje swoje żądania.

Pisaliśmy też, że przez unijne sankcje i działania odwetowe Białorusi wielu polskim firmom, obsługującym handel ze Wschodem, grozi zerwanie kontraktów, zwolnienia, a w końcu bankructwo. „Teraz zacznie się eldorado dla ciężarówek z Kazachstanu, Uzbekistanu, Azerbejdżanu, Pakistanu, Turcji, Serbii, Czarnogóry, Mołdawii i oczywiście z Ukrainy” – powiedziała Ewelina Grygatowicz-Szumowska, dyrektor zarządzająca agencji celnej Terminus Group z Białegostoku.

„Nasz Dziennik” / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz