Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski uważa, że „na Białorusi może dojść do czegoś w rodzaju Majdanu”, jeśli państwo odmówi dialogu z narodem. Jego zdaniem istnieją warunki dla wybuchu proukraińskich zamieszek w kontrolowanej przez separatystów części Donbasu.

W poniedziałek, w związku z wizytą ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Austrii, opublikowano wywiad, jakiego udzielił on austriackiej gazecie „Wiener Zeitung”. Podkreślił w nim, że głównym priorytetem jest dla niego powrót kontrolowanych przez separatystów części Donbasu pod kontrolę Ukrainy.

„Kiedy coś obiecuję, to nie są tylko puste słowa. Koniec wojny i powrót ziem ukraińskich to mój priorytet. I to nie jest jakaś romantyczna obietnica” – powiedział Zełenski. Przyznał zarazem, że spełnienie tych obietnic „nie jest łatwe”, choć zaznaczył, że wiele już osiągnięto.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Uwolniliśmy 140 osób. Wycofaliśmy wojska. Nie ma więcej strzelania, prawie nikt nie umiera. Z wyjątkiem jednej ofiary śmiertelnej, nie było strat w ciągu ostatnich siedmiu tygodni. Wszyscy to widzą i Europa też. Czasem zdarzają się ostrzały separatystów. Ale my nie odpowiadamy na nie, i to dobrze” – powiedział Zełenski, cytowany przez agencję Ukrinform za „Wiener Zeitung”.

Zdaniem prezydenta Ukrainy, na terenach Donbasu niekontrolowanych obecnie przez rząd (oficjalnie określane są one przez władze ukraińskie mianem „terytoriów tymczasowo okupowanych”) obserwowana jest obecnie katastrofa humanitarna, spowodowana m.in. licznymi zakażeniami koronawirusem. Uważa, że mieszkańcy obszarów kontrolowanych przez separatystów widzą, że sytuacja po stronie ukraińskiej wygląda lepiej. Powiedział, że źle mają się np. górnicy, którzy „nie otrzymują normalnej pensji”, a muszą płacić wysokie rachunki za wodę i prąd.

„Jeśli cierpliwość tamtejszych ludzi w pewnym momencie się wyczerpie, może również dojść do zamieszek” – twierdzi Zełenski. Uważa konflikt wewnętrzny na tych obszarach za możliwy, z uwagi na warunki bytowe i proukraińskie nastawienie wielu tamtejszych mieszkańców. „Jest tam wielu ludzi, którzy są proukraińscy”.

W wywiadzie ukraiński prezydent odniósł się też do sytuacji na Białorusi. Zapewnił, że jednoznacznie popiera naród białoruski i zaznaczył, że ludzie tam walczą o wolność i demokrację, ale bez agresji i przemocy.

„Nikt nie rzuca kamieniami, nikt nie podpala budynków, ale władza brutalnie obchodzi się z wieloma protestującymi” – powiedział Zełenski. „Dla mnie ważne jest, żeby nie było krwawej łaźni. Jeśli państwo [białoruskie – red.] odmówi dialogu z narodem, to wówczas na Białorusi może dojść do czegoś w rodzaju Majdanu”.

Przeczytaj: Ławrow: ekstremiści z Ukrainy destabilizują sytuację na Białorusi

Czytaj również: Makiej: nie pozwoliliśmy na realizację „ukraińskiego scenariusza” na Białorusi

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Prezydent Ukraina dodał, że na razie nie widzi na Białorusi żadnego „symbolicznego lidera”, wokół którego Białorusini mogliby się zjednoczyć. Jego zdaniem ważne jest, by to oni zadecydowali o swojej przyszłości, podkreślając przy tym, że żadne państwo nie powinno ingerować w wewnętrzne sprawy innego kraju.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przyjechał we wtorek z oficjalną wizytą do stolicy Austrii, Wiednia, gdzie spotkał się m.in. z prezydentem tego kraju Alexandrem Van der Bellenem. Jak podaje ukraiński portal Europejska Prawda na wspólnej konferencji prasowej z ukraińskim gościem Van der Bellen przekonywał, że nie można łączyć próby otrucia Aleksieja Nawalnego z budową gazociągu Nord Stream 2.

Czytaj więcej: Prezydent Austrii nie widzi związku pomiędzy sprawą Nawalnego a Nord Stream 2

„Wiener Zeitung” / Unian / Ukrinform / belaruspartisan.by / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz