Ogromne różnice cen mięsa drobiowego wynikają z marży, jaką naliczają sprzedawcy, przede wszystkim duże sieci handlowe, które zarazem kupują mięso po coraz niższych stawkach – wynika z publikacji portalu „Świat Rolnika”. To zarazem strata dla producentów, w związku z rosnącymi kosztami produkcji.

Serwis „Świat Rolnika” zwraca uwagę na obserwacje i komentarze, wedle których ceny drobiu należą do tych, które rosną najszybciej. Portal przypomina, że polscy hodowcy drobiu od miesięcy zmagają się z postępującą u ptaków grypą, dziesiątkującą stada hodowlane. Ponadto, Inspekcja Weterynaryjna wyznacza strefy, w których obowiązują restrykcje, mające zatrzymać rozprzestrzenianie się choroby. Ich skutkiem ubocznym są jednak przerwy w cyklu hodowli drobiu. Zwiększa to także koszty produkcji.

Przekaż swój 1% na Kresy.pl

Fundacja Kompania Kresowa KRS 0000350493
Przekaż 1% podatku

Zaznaczono też, że wpływ na koszty produkcji mięsa i ceny mięsa drobiowego ma duży wzrost cen pasz na światowych rynkach. Jak podano, tylko w ciągu roku na francuskiej giełdzie MATIF pszenica podrożała o ponad 40 proc., a kukurydza o blisko 28 proc. Koszty pasz stanowią około 70 proc. kosztów produkcji mięsa drobiowego, co przekłada się na ceny. Ponadto, pośredni wpływ mają na nie wielkie wzrosty cen energii elektrycznej i gazu.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
 

Jednocześnie, pracownicy branży drobiarskiej z powodu wysokiej inflacji oczekują podwyżek płac. Z tego względu, aby móc sprostać tym oczekiwaniom, ceny ustalane przez sieci handlowe wobec dostawców muszą uwzględniać również ten element.

Dariusz Goszczyński, Dyrektor Generalny Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej powiedział, że zakłady będą mogły zapewnić swoim pracownikom podwyżki wtedy, będą dostarczać produkty wysokiej jakości, ale po uczciwej cenie, czyli uwzględniającej koszty ich wytworzenia.

– Warto w tym wszystkim pamiętać, że cena mięsa w sklepie ma się nijak do tego, ile otrzymują za nie dostawcy – zaznaczył cytowany przez „Świat Rolnika” Goszczyński.

W tym kontekście zwrócono uwagę na praktykę, coraz częściej stosowaną przez sieci handlowe, w szczególności z obcym kapitałem. Chodzi mianowicie o „ciągłe podnoszenie oczekiwań wobec swoich dostawców bez uwzględnienia ich w oferowanej cenie”. Im lepszej jakości produkt, tym wyższe są koszty jego wytworzenia. Jednak zamiast partnerskich i uczciwych relacji dystrybutorów z ich dostawcami, ci ostatni „doświadczają jedynie zwiększonej presji na dodatkowe wymagania”. Zaznaczono, że w krajach zachodnich „hodowcy i przetwórcy wytwarzający produkty spełniające dodatkowe wymagania mają zagwarantowany udział w marży uzyskiwanej przez dystrybutora”. Z kolei w polskich warunkach „jest to sposób na doprowadzenie do upadłości zarówno hodowców, jak i firm przetwórczych, gdyż marża zwiększona za ponadstandardowy produkt pozostaje tylko na poziomie sieci handlowych”.

Portal zaznacza, że zyski zgarniają pośrednicy, zaś „ogromne różnice cen wynikają z marży, jaką na mięsie drobiowym naliczają sprzedawcy, przede wszystkim duże sieci handlowe”, które zarazem kupują mięso po coraz niższych stawkach.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jako przykład podano sytuację mięsa indyczego. W bieżącym kwartale, jego cena była o 20 proc. niższa w porównaniu z rokiem 2019. Jednocześnie, w tym okresie marża wzrosła ponad trzykrotnie. O ile w 2019 roku wynosiła 8 procent, o tyle w 2021 roku jest to już 29 procent. Tym samym, sieci zwiększają marże, choć producenci mięsa indyczego ponoszą gigantyczne straty.

„Sieci handlowe powinny zrozumieć, że dawanie podwyżek swoim pracownikom, a jednocześnie, poprzez stosowanie cen poniżej kosztów produkcji, uniemożliwianie tego samego dla pracowników sektora rolno-przetwórczego, którzy również są klientami tych sklepów, jest nieuczciwe. W dalszym etapie doprowadzi to do bankructwa chociażby branży indyczej i finalnie przyczyni się do znacznie droższego importu tego mięsa z zagranicy” – podkreślono w artykule. Dodano, że tu winnymi rosnących cen mięsa nie są hodowcy ani przetwórcy, którzy nie zarabiają dzięki temu więcej. „Różnica pomiędzy ceną skupu mięsa a tym, co klient płaci w sklepie, to kwota która zostaje w kieszeni właściciela sklepu” – zaznaczono.

Jak pisaliśmy w maju br., polscy dostawcy mięsa drobiowego od 2019 roku konsekwentnie tracą udziały na brytyjskim rynku. Po Brexicie zdecydowanie wkroczyły tam firmy ukraińskie. Specjaliści szacowali, kolejne miesiące będą dla producentów mięsa drobiowego z Polski jeszcze gorsze.

Przypomnijmy, że Ukraina przez ostatnie lata zalewała unijny rynek mięsem drobiowym wykorzystując lukę w umowie handlowej z UE. Unijne władze dopiero pod koniec 2019 roku podjęły działania w celu załatania tej luki, jednocześnie zwiększając bezcłowy kontyngent na ukraińskie mięso. W styczniu 2020 roku eksport ukraińskiego mięsa drobiowego do krajów członkowskich UE w ujęciu rocznym wzrósł o blisko 20 procent. Już wcześniej informowaliśmy, że eksport ukraińskiego mięsa drobiowego bije rekordy. W 2019 roku Ukraina wyeksportowała rekordową ilość 414 tysięcy ton mięsa drobiowego na sumę 579 mln dolarów. To o 25,8 proc. więcej niż w 2018 roku.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W marcu br. Unia Europejska zgodziła się na eksport ukraińskiego mięsa drobiowego na swoje terytorium ze stref niezagrożonych ptasią grypą. Eksport z Ukrainy do UE wstrzymano 23 stycznia br. po wykryciu na Ukrainie ogniska ptasiej grypy.

Jak wielokrotnie pisaliśmy, ukraińscy eksporterzy mięsa drobiowego znaleźli lukę w unijnych przepisach polegającą na tym, że wwóz tzw. fileta z kością do UE był objęty zerową stawką celną. W związku z tym unijne rynki zaczęły zalewać filety z kurcząt z niewielkim elementem kostnym. „Po niewielkiej obróbce w UE sprzedawano je na rynku unijnym jako piersi drobiowe, uznawane za produkt wysoce wrażliwy i objęte kontyngentem taryfowym. Te nietypowe kawałki mięsa drobiowego wymyślono wyłącznie w celu zakwalifikowania ich do bezcłowych pozycji taryfowych w ramach DCFTA” – stwierdzono w Brukseli. W 2018 roku do UE trafiło z Ukrainy ponad 55 tys. ton takich wyrobów – kilkanaście razy więcej niż dwa lata wcześniej. Unijne władze dopiero pod koniec ub. roku podjęły działania w celu załatania tej luki, jednocześnie zwiększając bezcłowy kontyngent na ukraińskie mięso.

Przeczytaj: Producenci drobiu alarmują: rośnie nieuczciwa konkurencja z Ukrainy

swiatrolnika.info / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz