Płk. prof. Lawrence Wilkerson, były szef gabinetu byłego amerykańskiego sekretarza stanu Colina Powella, uważa, że potencjalna wojna z Iranem może szybko przekształcić się w wojnę globalną.

Wilkerson wziął udział w ubiegły w piątek w konferencji w National Press Club w Waszyngtonie na temat lobby izraelskiego w USA.  W swoim wystąpieniu zwrócił szczególną uwagę na animozję wobec Iranu emanującą z instytucji lobby izraelskiego i ze strony władz Izraela.

„[Oskarżenia o antysemityzm wobez Iranu] są prawie zawsze preferowaną bronią przez izraelskich polityków wykorzystywaną przeciwko państwu, którego populacja żydowska, największa na Bliskim Wschodzie po Turcji i Izraelu, żyje w pokoju w Iranie” – powiedział Wilkerson.

Niedawne wystąpienie premiera Benjamina Netanjahu podczas konferencji bezpieczeństwa w Monachium Wilkerson określił jako „infantylne”. Przypomnijmy, że w trakcie swojego wystąpienia, Netanjahu pokazał słuchającym fragment zestrzelonego irańskiego drona.

„Ale jeszcze bardziej podoba mi się komentarz ministra obrony Libanu. Powiedział, że on ma dron izraelski nad swoją głową praktycznie 24 godziny na dobę. Ten komentarz postawił hipokrytę Netanjahu we właściwej właściwej perspektywie” – stwierdził Wilkerson.

Wilkerson uważa, ze izraelscy decydenci, jak również ich amerykańscy sprzymierzeńcy w osobie m.in amerykańskiej ambasador przy ONZ Nikki Halye, doszli do wniosku, że pomoc Waszyngtonu w zmianie reżimu w Iranie jest konieczna.

„Z jednego punktu widzenia jest to rozsądne podejście, czyli, że lepiej roztrwonić krew i skarb twojego sojusznika niż twoje własne” – ocenił.

Według Wilkersona, nie ma jednak wątpliwości, że Izraelskie Siły Obrony (IDF) wraz z 200 głowicami nuklearnymi są w stanie skutecznie pokonać Iran w starciu militarnym. Zasadne jest więc pytanie dlaczego Izraelczykom tak bardzo zależy na amerykańskim wsparciu.

„Krótko mówiąc, IDF może bronić Izraela, ale nie może zaatakować Iran. W każym razie nie skutecznie. I gdyby do tego doszło, Izrael byłby przeklęty w oczach świata i tym samym izolowany nawet bardziej niż jest obecnie. Ale Ameryka już jest potępiana przez połowę świata ( sondaże pokazują, że co najmniej 4 miliardy ludzi sądzi, że jesteśmy największym zagrożeniem dla ich bezpieczeństwa). Już zaatakowaliśmy Irak, Libię, Afganistan, Syrię. Dla nas to byłaby zwykła kontynuacja istniejącego trendu” – podkreślił Wilkerson.

Izraelski premier dąży do wojny, przekonywał Wilkerson. Powodami stojącymi za taką decyzją, oprócz własnych problemów z prawem w Izraelu, są dla Netanjahu: coraz większa obecność irańskich sił w Syrii, 150 tys. rakiet znajdujących się w posiadaniu Hezbollahu oraz konieczność zdewastowania libańskiej gospodarki, która ponownie staje się konkurencyjna oraz roszczen Bejrutu do tzw. sekcji 9 na Morzu Śródziemnym, która zawiera bardzo bogate zasoby gazu.

Były doradca Colina Powella uważa, że jedyną osobą, którą może powstrzymać nową wojnę na Bliskim Wschodzie jest Władimir Putin.

Kresy.pl / Mondoweiss

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz