W sobotę rano doszło do awarii systemu zarządzającego ruchem lotniczym w Polsce, co sparaliżowało starty na kluczowych lotniskach. Sprawą zajęły się służby specjalne, które analizują incydent pod kątem ewentualnej dywersji.
W sobotę nad ranem zanotowano awarię systemu zarządzania ruchem lotniczym obsługiwanego przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej (PAŻP). W efekcie odwołano lub opóźniono starty na wielu lotniskach, m.in. w Warszawie, Katowicach, Gdańsku i Krakowie, choć lądowania odbywały się zgodnie z procedurami.
Rzecznik PAŻP Marcin Hadaj potwierdził, że agencja przełączyła się na system zapasowy. “Samoloty lądują, ale dochodzi do ograniczeń w startach na części polskich lotnisk” – przekazał.
Rzecznik MSWiA Jacek Dobrzyński poinformował, że szef MSWiA i koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak natychmiast uruchomił działania odpowiednich służb.
“W związku z awarią systemu zarządzania ruchem lotniczym, który używany jest w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej informuję, że Minister Koordynator Służb Specjalnych @TomaszSiemoniak natychmiast po otrzymaniu sygnału o awarii uruchomił działania odpowiednich służb. Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zbierają informacje na ten temat, analizują je i weryfikują pod kątem ewentualnej dywersji. Zalecam spokój i ostrzegam przed dezinformacją i fake newsami” – napisał na platformie X.
W związku z awarią systemu zarządzania ruchem lotniczym, który używany jest w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej informuję, że Minister Koordynator Służb Specjalnych @TomaszSiemoniak natychmiast po otrzymaniu sygnału o awarii uruchomił działania odpowiednich służb.…
— Jacek Dobrzyński (@JacekDobrzynski) July 19, 2025
Czytaj: Seria pożarów w Polsce to dywersja? MSWiA: Nie ma na to dowodów
Po ponad godzinie od awarii, rzecznik Lotniska Chopina – Anna Dermont – ogłosiła wznowienie zarówno startów, jak i lądowań. Wcześniej przestrzegała, że starty były niemożliwe, choć lądowania przebiegały normalnie zgodnie z procedurami. Podobną sytuację potwierdzono na lotniskach regionalnych, w tym w Gdańsku, gdzie loty południowe były częściowo ograniczone.
Opóźnienia były różne – od kilkunastu minut do kilku godzin. Na przykład w Katowicach lot do Manchesteru został przesunięty o 45 minut, a w Jasionce samolot do Warszawy uzyskał odlot z opóźnieniem wynoszącym aż dwie godziny.
Nie wszystkie porty odczuły zakłócenia – m.in. Poznań i Szczecin działały normalnie.
businessinsider.com.pl / rmf24.pl / Kresy.pl




























