Nie możemy w nieskończoność finansować pobytu uchodźców. Chcemy dawać im narzędzia, aby mogli normalnie żyć w Polsce i to robimy – powiedział wiceszef MSWiA, Paweł Szefernaker. Zaznaczył też, że władze Ukrainy są zdeterminowane, aby uchodźcy zostawali w kraju, a nie wyjeżdżali za granicę.

W sobotnim wywiadzie na antenie RMF FM, wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Pawła Szefernakera zapytano, czy w związku z ostatnimi masowymi atakami rakietowymi na cele na Ukrainie polskie władze są przygotowane na kolejną fali uchodźców. Pełnomocnik rządu ds. uchodźców wojennych z Ukrainy odpowiedział, że jest w kontakcie z przedstawicielami ukraińskich władz, w tym z ambasadorem, i poznaje aktualne prognozy strony ukraińskiej w tym zakresie.

– Dziś jest duża determinacja na Ukrainie, żeby ci mieszkańcy, którzy będą zmuszeni do migracji, migrowali wewnątrz Ukrainy – ze wschodu na zachód, żeby to nie była migracja poza granice Ukrainy – przekonywał wiceminister. Przyznał zarazem, że przez dynamikę wojny możliwe są różne sytuacje, więc nie można arbitralnie zadeklarować, że kolejnej fali napływu uchodźców nie będzie. – My na takie rozwiązania również się przygotowujemy – dodał, zaznaczają, że władze w Kijowie są wyraźnie zdeterminowane, by uchodźcy zostali w kraju.

 

– Mieliśmy parę dni temu wiele ataków agresora na punkty cywilne. Nie widać, żeby był jakiś wzmożony ruch na granicy ukraińsko-polskiej w ostatnich dniach. Oczywiście, pojawiają się też uchodźcy. Granicę przekracza dziennie około 22-23 tys. osób, z czego deklaracje, że są to uchodźcy, stanowią jedynie 5 proc. Musimy się szykować na każde rozwiązanie, ale Ukraińcy robią wszystko, żeby tej migracji nie było – zapewniał wiceminister.

Wiceszef MSWiA był pytany m.in. o kwestię ukraińskich uchodźców w Polsce i czy jesteśmy przygotowani finansowo na taką ewentualność. Zaznaczył, że choć Polska udziela wszechstronnego wsparcia humanitarnego, to mamy do czynienia z „migracją wyjątkową”.

– Ponad 400 tys. osób podjęło legalnie w Polsce pracę. Z dnia na dzień przybyło do nas około 650 tys. osób, które zostały u nas na dłużej, a które są w wieku produktywnym. Reszta to dzieci i osoby starsze. Łącznie, 1,3 mln zostało w Polsce. Mówię o tym, bo te osoby także pracują na polską gospodarkę. Dzięki nim, wpływy do budżetu państwa z podatku dochodowego, z VAT – mówił Szefernaker, ale prowadzący wywiad red. Krzysztof Ziemiec przerwał mu, zwracając uwagę, że pyta o udział państwa w kosztach utrzymaniach uchodźców. Dodał, że „pojawiają się informacje, że tu będzie zmiana i te osoby będą musiały płacić za pobyt w Polsce”.

– Mamy w tej chwili ok. 80 tys. osób, które wciąż przebywają w miejscach zbiorowego zakwaterowania – to są hale targowe, remizy, pensjonaty. Chcemy, żeby osoby, które przebywają w tych miejscach już ponad 120 dni, a więc miały czas się usamodzielnić, od stycznia partycypowały w 50 proc. kosztów przez najbliższe miesiące, a docelowo, żeby całkowicie ponosiły koszty pobytu w Polsce – powiedział Szefernaker.

– Nie możemy w nieskończoność finansować pobytu uchodźców. Chcemy dawać im narzędzia, aby mogli normalnie żyć w Polsce i to robimy – podkreślił wiceminister. Zaznaczył, że Polska wprowadziła korzystne dla migrantów rozwiązania prawne, by np. mogli łatwiej podjąć pracę. Dopytywany sprecyzował, że uchodźcy mieliby zacząć w 100 proc. płacić za swój pobyt „w połowie przyszłego roku”. Na pytanie, czy Polska będzie dalej finansować budowę „miasteczek kontenerowych na Ukrainie, odparł, że „to się cały czas dzieje”, „kolejne miasteczka są stawiane”.

Wiceminister był też pytany o większą w ostatnich dniach liczbę prób nielegalnego przekroczenia granicy białorusko-polskiej. Szefernaker zaznaczył, że „mur nie jest jeszcze w 100 proc. funkcjonalny”, ale już spełnia swoją rolę, a także jest sygnałem dla migrantów, że granica jest chroniona. – W ciągu kolejnych tygodni będzie tam cała elektronika – dodał.

Jak pisaliśmy, OECD oszacowała koszty utrzymania w Polsce uchodźców z Ukrainy na ponad 8,36 mld euro, czyli ponad 40 mld zł. To najwięcej spośród wszystkich krajów Europy. W przypadku Niemiec, zajmujących drugie miejsce, to 6,8 mld euro. Główne koszty dotyczą zapewnienia zakwaterowania oraz świadczeń finansowych dla uchodźców. Łącznie w skali Europy to około 17,2 mld euro, z czego Polska szacunkowo przeznaczy najwięcej – aż 6,2 mld euro (ponad 30,2 mld zł). W przypadku Niemiec to 4,4 mld euro, a Hiszpanii – 981 mln euro.

Dodajmy, że miesiąc temu minister w KPRM Agnieszka Ścigaj poinformowała, że według szacunkowych danych na jednego ukraińskiego uchodźcę Polska wydała ok. 2,2 tys. zł. Jednocześnie, podała też, że opieka zdrowotna dla uchodźców kosztuje Polskę co najmniej 300 mln zł miesięcznie. Zaznaczyła jednak, że nie są to kompletne dane. W kwietniu minister zdrowia Adam Niedzielski powiedział, że koszt korzystania w pełni z systemu opieki zdrowotnej przez milion uchodźców to 300 mln miesięcznie.

Przypomnijmy, że w kwietniowym liście do szefowej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen, premier Mateusz Morawiecki oszacował, że tylko w tym roku koszty utrzymania ukraińskich uchodźców w Polsce wyniosą 11 mld euro. Zaznaczył zarazem, że gdyby sytuacja na Ukrainie uległa pogorszeniu, to te koszty dla Polski mogą sięgnąć nawet 24 mld euro.

W lipcowym raporcie Polskiego Instytutu Ekonomicznego wskazano, że szacowana wartość prywatnych wydatków Polaków na pomoc dla uchodźców z Ukrainy w pierwszych miesiącach wojny wyniosła około 10 mld złotych. Podkreślono, że wydatki publiczne to z kolei ok. 15,9 mld zł.

Solidarna Polska postulowała, by rząd wystąpił do Unii Europejskiej o zawieszenie składki członkowskiej Polski do unijnego budżetu. Uzasadniając ten postulat minister Michał Wójcik powołał się na szokujące wyliczenia mówiące o tym, że pomoc Ukrainie będzie kosztowała 10-22 proc. tegorocznego budżetu polskiego państwa.

RMF FM / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz