Waszyngton rozważa działania lądowe w Iranie, w tym rajdy sił specjalnych i zajęcie kluczowych obiektów, choć decyzja prezydenta USA wciąż nie zapadła.

Pentagon przygotowuje scenariusze operacji lądowych na terytorium Iranu, które mogłyby potrwać tygodnie – poinformowali amerykańscy urzędnicy. W regionie Bliskiego Wschodu rozmieszczane są tysiące żołnierzy i piechoty morskiej Stanów Zjednoczonych, co może oznaczać wejście konfliktu w nową, bardziej niebezpieczną fazę, jeśli prezydent Donald Trump zdecyduje się na eskalację.

Z ustaleń wynika, że rozważane działania nie miałyby charakteru pełnoskalowej inwazji, lecz obejmowałyby ograniczone operacje, w tym rajdy prowadzone przez siły specjalne wspierane przez jednostki piechoty. Rozmówcy, którzy przekazali informacje pod warunkiem zachowania anonimowości, wskazują, że planowanie trwa od kilku tygodni i dotyczy szczegółowych wariantów działań.

Potencjalne operacje wiązałyby się z istotnym ryzykiem dla amerykańskiego personelu, w tym zagrożeniem ze strony irańskich dronów i pocisków rakietowych, ostrzału naziemnego oraz improwizowanych ładunków wybuchowych. Na dzień 28 marca 2026 roku nie było jasne, czy prezydent USA zatwierdzi którykolwiek z przygotowanych wariantów.

W ostatnich dniach administracja amerykańska prezentowała zmienne stanowisko, z jednej strony sygnalizując możliwość zakończenia konfliktu, z drugiej zapowiadając jego rozszerzenie. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt oświadczyła, że jeśli władze w Teheranie nie zrezygnują z ambicji nuklearnych i nie zaprzestaną działań uznawanych za zagrożenie, prezydent jest „gotowy rozpętać piekło”.

Jednocześnie podkreśliła: „Zadaniem Pentagonu jest przygotowywanie różnych opcji, aby zapewnić głównodowodzącemu maksymalny wybór. Nie oznacza to, że prezydent podjął decyzję”.

W ramach analiz rozważano m.in. możliwość przejęcia wyspy Chark, będącej kluczowym ośrodkiem eksportu ropy naftowej w Zatoce Perskiej, a także przeprowadzenie operacji w rejonach przybrzeżnych w pobliżu Cieśniny Ormuz w celu zniszczenia uzbrojenia zdolnego do atakowania statków handlowych i wojskowych.

Według jednego z urzędników realizacja takich działań mogłaby potrwać „tygodnie, a nie miesiące”, podczas gdy inny wskazał na perspektywę „kilku miesięcy”.

Prezydent Donald Trump, odnosząc się do kwestii ewentualnego rozmieszczenia wojsk, powiedział 20 marca 2026 roku: „Nie wysyłam wojsk nigdzie. Gdybym to robił, na pewno bym wam o tym nie powiedział, ale nie wysyłam wojsk”.

Sekretarz stanu Marco Rubio stwierdził natomiast, że konflikt „nie będzie długotrwały” i ocenił, iż Stany Zjednoczone „mogą osiągnąć wszystkie swoje cele bez użycia wojsk lądowych”.

Już wcześniej portal Kresy.pl informował, że Stany Zjednoczone rozważają skierowanie na Bliski Wschód dodatkowych sił wojskowych liczących do 10 tysięcy żołnierzy. Zgodnie z tymi doniesieniami, nowe oddziały miałyby uzupełnić już rozmieszczone siły amerykańskie w regionie. Obecnie przebywa tam około 5 tysięcy żołnierzy piechoty morskiej oraz  spadochroniarze z 82. Dywizji Powietrznodesantowej. Rozważane wzmocnienie obejmowałoby zarówno jednostki piechoty, jak i sprzęt pancerny.

Kresy.pl/The Washington Post

Tagi: , , ,
forma płatności