Wśród rozważanych przez administrację USA propozycji znajduje się uzależnienie praw decyzyjnych w NATO od wydatków na obronność, co mogłoby objąć kwestie misji, rozszerzenia oraz zasad wzajemnej obrony.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump rozważa zmiany w funkcjonowaniu NATO, które mogłyby ograniczyć wpływ państw niespełniających wymogów finansowych – poinformował „The Telegraph”, powołując się na własne źródła. Analizowany model zakłada uzależnienie udziału w podejmowaniu decyzji od poziomu wydatków na obronność.
Według ustaleń, jednym z rozważanych rozwiązań jest wprowadzenie tzw. modelu „płatnego udziału”, który mógłby pozbawić część sojuszników prawa do współdecydowania o kluczowych kwestiach, w tym rozszerzeniu NATO, wspólnych operacjach oraz zastosowaniu artykułu 5 dotyczącego wzajemnej obrony.
Zobacz też: Trump uderza w Wielką Brytanię: „Ich okręty to zabawki”
Rozważania te mają być konsekwencją napięć między Stanami Zjednoczonymi a częścią państw europejskich, które odrzuciły amerykańską propozycję wysłania okrętów wojennych w celu odblokowania Cieśniny Ormuz.
Źródła zbliżone do administracji USA wskazują, że Trump analizuje również możliwość wycofania części wojsk amerykańskich z Niemiec. Tego typu krok był rozważany już wcześniej, po jego powrocie do urzędu w 2025 roku.
„Nasze rozczarowanie Europejczykami było bardzo realne. Żadne państwo, które nie przeznacza 5 proc., nie powinno mieć wpływu na przyszłe wydatki w NATO” – powiedziało źródło w administracji amerykańskiej. Dodało również: „Nie można mieć wpływu na przyszłe wydatki, jeśli się nie płaci”.
Wypowiedzi te wpisują się w szerszą dyskusję dotyczącą zaangażowania państw członkowskich w finansowanie Sojuszu. Według jednego ze źródeł konieczne jest ponowne określenie priorytetów NATO. „Musimy rozpocząć rozmowę o tym, co stanowi zagrożenie i jakie działania podejmuje Sojusz. Musimy jasno powiedzieć, że to, co zrobiły Hiszpania i Wielka Brytania, jest nie do przyjęcia” – wskazano, odnosząc się do stanowiska tych państw wobec konfliktu z Iranem.
Jak przekazało trzech urzędników NATO, przedstawiciele Stanów Zjednoczonych nie złożyli dotychczas formalnej propozycji zmian w siedzibie Sojuszu w Brukseli. Jednocześnie przyznano, że amerykańscy urzędnicy promowali koncepcję „płatnego udziału” w trakcie nieformalnych dyskusji.
Decyzje w NATO podejmowane są na zasadzie konsensusu, co oznacza, że każda zmiana zasad funkcjonowania wymaga zgody wszystkich państw członkowskich. W ocenie rozmówców, ewentualne próby reformy mogą spotkać się z oporem części sojuszników i doprowadzić do kolejnych napięć w relacjach transatlantyckich.
Kresy.pl/The Telegraph































