Firmy żeglugowe mogą zostać obciążone opłatami za wzrost kosztów ochrony kabli biegnących pod Bałtykiem – powiedział w środę estoński minister obrony Hanno Pevkur. Ma to związek z serią uszkodzeń podmorski kabli.
Minister obrony Hanno Pevkur nie wykluczył możliwości obciążenia dodatkowymi opłatami firm żeglugowych, które operują na Morzu Bałtyckim. Ma to związek ze wzrostem kosztów ochrony podmorskich kabli – po niedawnej serii uszkodzeń.
“Linie lotnicze ponoszą opłaty za lądowanie na danym lotnisku. Opłata lotniskowa jest wliczana w cenę biletu” – oświadczył Pevkur. Jak dodał, “w pewnym momencie może okazać się, że firmy, których statki przechodzą przez Cieśniny Duńskie, będą musiały pokryć te koszty”.
Estoński minister podkreślił, że na stole są różne opcje i że kraje będą musiały znaleźć wspólne rozwiązanie.
NATO zapowiedziało w połowie stycznia misję “Baltic Sentry” (Straż Bałtycka). Jej celem będzie ochrona kluczowych kabli podmorskich w regionie Morza Bałtyckiego. Ma to związek z serią uszkodzeń tego typu infrastruktury, do której doszło w ostatnim czasie.
W niedzielę na Morzu Bałtyckim uszkodzony został podwodny kabel światłowodowy państwowej spółki – Łotewskiego Państwowego Centrum Radia i Telewizji (LVRTC).
25 grudnia przebiegający na dnie Morza Bałtyckiego elektroenergetyczny kabel Estlink 2 łączący Finlandię z Estonią został przerwany. Dzień później strona fińska poinformowała, że jej służby weszły na podkład podejrzanego tankowca Eagle S, który przewozi rosyjską ropę i prawdopodobnie należy do “floty cieni”.
18 listopada podmorski kabel do przesyłu między Finlandią a Niemcami został zerwany. Do podobnej sytuacji zerwania przewodu telekomunikacyjnego doszło wcześniej również między Szwecją a Litwą. Chodzi o połączenie między wyspą Gotlandia a Wilnem.
reuters.com / Kresy.pl






























