Wczesnym rankiem w niedzielę na Morzu Bałtyckim uszkodzony został podwodny kabel światłowodowy państwowej spółki – Łotewskiego Państwowego Centrum Radia i Telewizji (LVRTC).
Narodowe Siły Zbrojne Łotwy twiedzą, że już zidentyfikowały statek, który prawdopodobnie brał udział w uszkodzeniu podwodnego kabla na Morzu Bałtyckim, podał portal delfi.lv. Dodaje on, że Centrum Operacji Morskich przeprowadziło analizę ruchu statków w rejonie uszkodzenia kabla i odkryło jeszcze dwa kolejne podejrzane statki znajdujące się poza wodami terytorialnymi Łotwy i wyłączną strefą ekonomiczną. Siły Powietrzne NAF poinformowały również sojuszników z NATO o incydencie i wymieniają się informacjami na jego temat.
LVRTC wyjaśniło, że system monitorowania transmisji danych spółki odnotował przerwy w transmisji danych na odcinku Windawa-Gotlandia.
LVRTC nadal świadczy jednak usługi wykorzystując inne metody transmisji danych. Jak wyjaśnia Centrum, w tej chwili mogą występować opóźnienia w transferze danych, jednak w większości nie mają one wpływu na użytkowników końcowych na Łotwie.
Współpracując z partnerami technologicznymi, LVRTC przeprowadziło testy działania systemu oraz pomiary sieciowe przy użyciu sprzętu w Windawie. „Obecnie istnieją podstawy, by sądzić, że kabel jest poważnie uszkodzony i że uszkodzenie to zostało spowodowane przez czynniki zewnętrzne” – powiedziała Vineta Sprugaine, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej w LVRTC, którą zacytował portal Delfi.lv.
Biorąc pod uwagę, że kabel jest ułożony na dnie Morza Bałtyckiego na głębokości ponad 50 metrów, rodzaj uszkodzeń będzie można ustalić dopiero po rozpoczęciu prac naprawczych
LVRTC prowadzi już negocjacje z firmą, która może technicznie dokonać naprawy kabla podmorskiego. Centrum twierdzi, że jest to firma zagraniczna, która ma duże doświadczenie w realizacji tak skomplikowanych technologicznie zadań.
W związku z tym incydentem premier Evika Silina zwołała zebranie przedstawicieli kompetentnych ministerstw i służb.
LVRTC jest głównym operatorem naziemnej sieci radiowo-telewizyjnej na Łotwie. LVRTC zarządza też oddziałami państwowego operatora telefonii komórkowej Latvijas Mobilais Telefons (LMT) – podkreślił Delfi.lv.
Niedzielne przerwanie kabla to nie pierwszy taki incydent na Morzu Bałtyckim. 25 grudnia przebiegający na dnie Morza Bałtyckiego elektroenergetyczny kabel Estlink 2 łączący Finlandię z Estonią został przerwany. Dzień później strona fińska poinformowała, że jej służby weszły na podkład podejrzanego tankowca Eagle S, który przewozi rosyjską ropę i prawdopodobnie należy do “floty cieni”.
Fiński sąd w piątek 3 stycznia sąd odrzucił skargę na postanowienie o zajęciu tankowca Eagle S. Reprezentujący armatora prawnik domagał się uchylenia zajęcia statku, a także zwolnienia jego załogi, która jest przesłuchiwana przez fińskie służby. Przekazał też, że o zwolnienie statku zamierzają wnioskować także właściciele przewożonych na nim ładunków.
W poniedziałek 6 stycznia, Krajowe Biuro Śledcze Finlandii poinformowało w oficjalnym komunikacie, że wyłowiono z dna Zatoki Fińskiej kotwice należącą do tankowca Eagle S. Śledczy podejrzewają, że to kotwicą został uszkodzony kabel.
18 listopada uszkodzony został podmorski kabel do przesyłu między Finlandią a Niemcami został zerwany. Do podobnej sytuacji zerwania przewodu telekomunikacyjnego doszło również między Szwecją a Litwą. Chodzi o połączenie między wyspą Gotlandia a Wilnem.
delfi.lv/kresy.pl































