Na Ukrainie rusza program identyfikacji „ofiar konfliktu polsko-ukraińskiego z lat 1939-1947”, z udziałem ukraińskich badaczy z Ukrainy, a także z Polski. Celem ma być stworzenie „maksymalnie dokładnej” listy ofiar, przy czym badania mają dotyczyć przede wszystkim zabitych Ukraińców.

W czwartek Ukraiński Uniwersytet Katolicki zaprezentował program mający na celu identyfikację,  jak to określono, „ofiar konfliktu [dosł. konfrontacji – red.] ukraińsko-polskiej z lat 1939-1947”.

Podczas prezentacji programu w Kijowie promował go rektor Ukraińskiego Uniwersytetu Katolickiego, biskup Borys Gudziak.

– Te ofiary nie mogą pozostać anonimowe. Powinniśmy je poznać jako ludzi – mówił bp. Gudziak. – Bardzo często te ofiary widnieją w podręcznikach szkolnych i w dyskursie społecznym na poziomie dat i statystyk. Są ich tam tysiące, setki tysięcy i miliony. Jednak każda z tych ofiar była człowiekiem. I choć po dziesięcioleciach od tych wydarzeń nie jest to proste, zaczynamy rozumieć, że powinniśmy przejść od statystyki do człowieka.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Kierownikiem projektu jest profesor z Wydziału Historycznego Uniwersytetu Gdańskiego Igor (Ihor) Hałagida, historyk narodowości ukraińskiej, który urodził się i mieszka w Polsce. Należy do Związku Ukraińców w Polsce, którego szef, Piotr Tyma, publicznie twierdził, że rzeź wołyńska nie była ludobójstwem. Prof. Hałagida zajmuje się m.in. problematyką relacji polsko-ukraińskich i mniejszości ukraińskiej w Polsce. Jest też pracownikiem naukowym IPN w Gdańsku.

Przeczytaj: Piotr Tyma kłamie na wizji

W rozmowie z PAP prof. Hałagida wyjaśnił, że jest to inicjatywa naukowa, której efektem ma być „maksymalnie dokładna” lista strat konfliktu polsko-ukraińskiego, a ofiary mają być znane z imienia i nazwiska.

Hałagida uważa, że w obliczu obecnego „braku dialogu polsko-ukraińskiego” należy powrócić do badań podstawowych:

– Zamiast ukazywać ogólny obraz trzeba podjąć podstawowe badania, dotyczące czy to konkretnych miejscowości, czy to konkretnych wydarzeń.

Ukraiński portal „Historyczna Prawda” podaje, że „obiektem badań będą przede wszystkim ofiary ukraińskie, jednak w przyszłości będą także prowadzone badania nad ofiarami polskimi, żydowskimi i innymi”. Portal podkreśla akademicki charakter programu oraz, że jest „odpowiedzią na zapotrzebowanie społeczne na leczenie ran przeszłości i poszukiwanie nowego modelu przebaczenia i porozumienia między narodami Europy Środkowo-Wschodniej poprzez interakcję segmentów świeckiego i religijnego (kościelnego) społeczeństw polskiego i ukraińskiego, <<aby polityka nie zagłuszała modlitwy>>”.

Przeczytaj: Wiatrowycz o Wołyniu: zbrodnie były symetryczne

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Docelowo projekt ma otwarcie, jak piszą źródła ukraińskie, „przedstawić wyniki badań i utrwalić pamięć ofiar przemocy wojskowej, terroru politycznego i polityki dyskryminacyjnej na pograniczu polsko-ukraińskim”.

W gronie głównych uczestników projektu znajduje się również prorektor Ukraińskiego Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie Ihor Skoczylas, historyk, który atakował książkę „Dwa Królestwa” bł. bpa Grzegorza Chomyszyna. Był on wielkim orędownikiem ewolucji obrządku greckokatolickiego w kierunku łacińskim, a także gorącym krytykiem ukraińskiego nacjonalizmu. Przepowiedział wręcz ludobójstwo na Wołyniu. Zmarł w 1945 roku w więzieniu NKWD.

W Polsce żadna instytucja nie przeprowadziła do tej pory takich kompleksowych badań, stąd musiały to robić prywatne osoby, m.in. Władysław i Ewa Siemaszkowie. Wyniki ich badań przedstawiono w książce „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939–1945”, gdzie oszacowano liczbę Polaków zamordowanych na samym Wołyniu na 50-60 tysięcy. Ich ustalenia i metody badawcze są krytykowane i nieprzyjmowane do wiadomości przez część ukraińskich historyków, na czele z szefem Ukraińskiego IPN Wołodymyrem Wjatrowyczem, negacjonistą wołyńskim i apologetą OUN-UPA.

Istpravda.com.ua / PAP / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

8 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    Gaetano :

    Ukrowskie ścierwa dobrze wiedzą, że nigdy nie było żadnego konfliktu, tylko genocidum atrox, ludobójstwo na Polakach o niewyobrażalnej skali i bestialstwie, dlatego kierują się swym satanistycznym manifestem z czerwca 1990r. Również tenże manifest posłuży im za kanwę, na jakiej zostanie „stworzona” liczba ofiar.
    „Zabijcie to, zanim to złoży jaja” – te słowa ks. Natanka, podwójnego dra, mają swój wydźwięk i są jak najbardziej na miejscu.

    • Kojoto
      Kojoto :

      @Gaetano – owszem doskonale wiedzą, więc zaliczą w poczet „ukraińskich ofiar” wszystkich pychopatycznych skurwieli z UPA którzy zostali wyeliminowani w trakcie napadów na Polskie wsie bronione przez samoobrony, a pewnie nawet te 10. czy 20 tysięcy Rusinów, których zamordowało UPA za to, że nie chcieli poprzeć ludobujczych działań banderowców.

  2. Avatar
    jwu :

    Nazywanie ludobójstwa Polaków konfliktem Polsko-ukraińskim,powinno być zakazane z urzędu w Polsce.A swoją drogą jak policzyć ofiary polskie ,skoro coraz więcej lokalizacji tzw.dołów śmierci jest wymazywane z banderowskich archiwów.Obawiam się również tego ,że wiele z odkopanych (w przyszłości )zwłok będzie uznanych jako ukraińskie ofiary „konfliktu”.Przy (tradycyjnie) biernej postawie władz z Warszawy.

  3. jazmig
    jazmig :

    Dane otrzymane przez Siemaszków są zaniżone z tego powodu, że oni podawali wywiady ze świadkami, tam gdzie wybito do nogi całą wieś i nie przeżył żaden świadek zbrodni, Siemaszkowie podają, że była wieś, nie ma jej, ale nie mają informacji, co się tam stało.

    Dlatego ich praca jest nie do podważenia na gruncie badań historycznych.

    • Avatar
      jwu :

      @jazmig A w przyszłości może być tak :była wieś , wybito ją do nogi , w której wg.ukraińskich archiwów 100% mieszkańców stanowiła ludność narodowości ukraińskiej.Kto był sprawcą ? Wg.nieżyjących już świadków: polska AK i sowiecka partyzantka,z którą ci pierwsi współpracowali. Na zakończenie należy wspomnieć o liczbie mieszkańców.Pomimo tego, że miejscowość była niewielka ,to wg. UIPN mieszkało tam 800 kobiet, dzieci i starców.

  4. tagore
    tagore :

    Kolejny etap wiatrowyczowej wojny „historycznej” wymierzonej w Polskę. Ma to sens
    ,polskie badania są zablokowane,a ukraińskie w tych kilkunastu miejscach gdzie doszło do
    akcji wymierzonych w Ukraińców zostaną stosownie wyeksponowane i nagłośnione by przedstawić przed światem obrazek polskich kolonizatorów ,okupantów i ludobójców.
    To jest właśnie wojna hybrydowa,wymierzona w Polskę i jej interesy przez polityków ukraińskich.
    Albo polski IPN i Rząd podejmą na terenie polski zdecydowane działania z ekshumacjami włącznie ,albo będziemy mieli kolejną odsłonę operetki w wykonaniu naszych wiecznie zdziwionych pupć wołowych i akademickich pierdół krytykujących „nieodpowiednie”
    i nie mające oparcia w faktach wypowiedzi strony ukraińskiej.