Białoruska opozycjonistka  Swietłana Tichanowska wezwała do zaostrzenia sankcji dla rządu Aleksandra Łukaszenki. W rozmowie z DW (opublikowanej w sobotę) liderka opozycji mówiła także o tym, kiedy może wrócić na Białoruś.

W opublikowanej w sobotę rozmowie z Deutsche Welle, przebywająca obecnie na emigracji w stolicy Litwy Tichanowska, wezwała do zaostrzenia sankcji wobec rządu Aleksandra Łukaszenki, dodając, że jest to jedyny skuteczny sposób wywarcia presji na niego i jego administrację.

„Łukaszenko rozumie tylko język siły i sankcji gospodarczych. To jest mechanizm, którego należy użyć… sankcje muszą być maksymalnie surowe” – powiedziała w wywiadzie podczas dwudniowej wizyty w Berlinie.

Dodała, że ​​ostatnie sankcje, jakie Unia Europejska nałożyła na Łukaszenkę i innych wysokich rangą białoruskich urzędników, miały „raczej moralny charakter”. Tichanowska wyraziła nadzieję, że kolejna runda środków karnych obejmie większą liczbę funkcjonariuszy organów ścigania zamieszanych w przemoc wobec  demonstrantów i przeciwników władzy.

Tichanowska jest przekonana, że ​​sankcje te nie są wystarczające, zwłaszcza po tym, jak stało się jasne, że Łukaszenka i jego reżim stanowią zagrożenie nie tylko dla Białorusinów, ale także dla innych państw. Opozycjonistka miała na myśli incydent z maja, kiedy białoruskie władze zmusiły do ​​lądowania w Mińsku samolot pasażerski Ryanair lecący z Aten do Wilna. Podczas pobytu w stolicy władze nakazały blogerowi Ramanowi Pratasewiczowi i jego dziewczynie Sofii Sapiedze opuścić samolot. Pozostają oni w areszcie.

Po tym incydencie Unia nałożyła sankcje na Białoruś, zakazując białoruskim liniom lotniczym lotów nad przestrzenią powietrzną UE. Tichanowska wykorzystała swój wywiad dla DW, aby zaapelować do europejskich polityków, mówiąc, że ich polityka „nie powinna opierać się na tym, co oglądają w telewizji, ale na ludzkim cierpieniu”.

Według stanu na 12 czerwca białoruskie centrum praw człowieka „Wiasna” poinformowało, że 477 osób jest przetrzymywanych jako więźniowie polityczni w całym kraju. Jednym z nich jest Siergiej Tichanowski – mąż Swietłany Tichanowskiej – bloger, który zamierzał kandydować na prezydenta, ale został aresztowany w maju 2020 roku. Obecnie grozi mu do 15 lat więzienia pod różnymi zarzutami – w tym organizowanie masowych zamieszek i podżeganie do nienawiści.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Tylko nowe wybory i zmiana systemu politycznego kraju, powiedziała Tichanowska, pozwolą krajowi wyjść z obecnego kryzysu politycznego i humanitarnego. „Łukaszenko nie może utrzymać się u władzy” – dodała.

Prywatnie Tichanowska wyznała, że ​​często jest zmęczona i przestraszona. „Ale rozumiem, że nie mam prawa się poddać, ponieważ ludzie, którzy są w więzieniu, nie poddali się. Teraz cierpią za nas” – dodała.

„Tylko ci ludzie, rodziny represjonowanych na Białorusi, dały mi energię, by iść dalej”. Zapytana, czy wierzy, że może wrócić na Białoruś, powiedziała: „Wrócę do domu, jak tylko mój dom będzie dla mnie gotowy”.

Zobacz też: Rodzicie Pratasiewicza proszą Angelę Merkel o pomoc w uwolnieniu syna

Kresy.pl/DW

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz